Press | Agroturystyka czyli szczęśliwi ludzie z dala od wielkiego miasta ;-)

W zamyśle nie reportaż a portrety do gazety:-)

Trzy wspaniałe kobiety, z których można brać przykład. Kto nie marzy o własnym domu, kawałku ziemi, śniadaniu na tarasie i zdrowym jedzeniu? My na pewno. Tym bardziej zauroczył nas temat i bohaterki, żyjące spokojnie z dala od zgiełku miasta. Ciężko fizycznie pracując są szczęśliwsze od wszystkich robiących karierę w korporacjach! Kiedy my stresujemy się korkami i tracimy godziny w aucie – one borykają się z ostatnimi przymrozkami, przez które może nie być owoców w sadzie czy bezsilnością wobec sił natury, kiedy spadło tyle śniegu, że nie można wyjść z domu. Wiele pokory i samozaparcia potrzeba żeby wytrwać. Z korkami nie da się wygrać, co najwyżej można dostać miejskiej nerwicy. Mieszkańcy wsi z pewnością nie potrzebują psychologa:-)

Barbara : uciekła razem z mężem z Warszawy, przed dwoma laty założyła gospodarstwo agroturystyczne, w którymi mieszczuchy ze stolicy mogą odetchnąć świeżym powietrzem, odpocząć, pobawić się z kotami, psami i kozami, spróbować przepysznych smakołyków roboty Barbary z naturalnych, ekologicznie wyhodowanych produktów, jak własne jaja od szczęśliwych kur, kozi ser domowej roboty, wypić czarodziejską nalewką z lubczykiem..:-)Do domu wróciliśmy z furą szczęśliwych jaj:-)
Gospodarstwo agroturystyczne BANIA, Brzeźnik.

Dżanneta: jej gospodarstwo jest oparte na tradycji tatarskiej, leży obok meczetu tatarskiego, jednego z nielicznych w Polsce, Dżaneta serwuje gościom potrawy tatarskie, prowadzi też knajpę ze specjałami tej kuchni, oprowadza po terenie, jest przewodniczką, w jej żyłach płynie krew tatarska. Dżanneta tak nas nakarmiła, że ledwie zrobiliśmy zdjęcia;-)Deser pogryzaliśmy w drodze do domu – PYCHA. I nic to, że kaloryczne jak diabli.
Agroturystyka Tatarska Jurta w Kruszynianach koło Białegostoku

Beata: rolniczka, ma dwójkę dzieci, bliźniaki, prowadzi razem z mężem gospodarstwo agroturystyczne w którym to, co sami wyprodukują i zbiorą dają gościom: przepyszne, wspaniałe własne chleby, wędliny, owoce, przetwory. Mieliśmy okazję spróbować swojskiej kiełbasy – boska:-)
Agroturystyka Beata i Marek Kołodziej, Dźwiniacz Dolny koło Ustrzyk, Bieszczady

agro_wss8270
agro_wss7957
agro_wss7828
agro_wss7988
agro_wss7984
agro_wss8703
agro_wss8377
agro_wss8213
agro_wss8462
A tak wyglądają szczęśliwe bieszczadzkie kury:-)))))agro_wss8581
agro_wss8593

May 27, 2009 - 9:45 am

Agnieszka Bartczak - PIEJĄ KURY PIEJĄ BO SĄ DEBEŚCIAKI !!!!!!!!;-)))))
BRAWO SMOKI !!!

May 16, 2009 - 12:44 pm

Neil Palmer - laaal, co za zycie, my wszyscy moze sie z tego uczyc, super zdjecia, ale kury i koguty nie usmichaly sie zbyt chetnie :)

May 15, 2009 - 5:45 pm

m. - na drugim grupowym zdjęciu (jestem pewien, że sami je ustawialiście :D ) ta kurka wyścigówka, po lewej to aż z tego szczęścia wyłysiała :D

May 15, 2009 - 1:19 pm

Mighty Baby - O, też bym tak chciał uciec od ludzi. Schować się gdzieś w lesie, albo na spokojnej wsi. Nie ma nic bardziej irytującego niż ludzie. Są okropnie namolni, we wszystko się wtrącają, dają rady, o które nikt ich nie prosi, doprowadzają do nerwicy siebie i innych, są niewyrozumiali, pozbawieni luzu…Długo można by wymieniać. Same wady. A co gorsza, starają się ukształtować człowieka na swoją modłę. O wała takiego!

May 15, 2009 - 12:39 pm

Przemek S. - te krosowe kolorki świetne

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

*

*