An engagement session… after the wedding!;) The wedding itself took place a few weeks ago in one of the most beautiful wedding destinations – Vanuatu. We were sorry were not there with the Newlyweds!

A few years ago we visited Chiang Mai in the north of Thailand. We have very fond memories of that trip: Thai massages, scooter rides, delicious food, roti – pancakes with bananas – eaten in the middle of the night… It was there that we met Kasia, the bride. From Chiang Mai we went to Cambodia via Laos, and Kasia ended up in Australia. It was there that she met Matt – a kindred spirit who loves travelling too. Speaking of which, Matt had decided to prepare well for frosty weather conditions in Poland, so he spent a few weeks in Antarctica before venturing out here. In fact, it is now warmer there than it is in Poland. The arctic summer is in full swing, lots of penguins strutting around, but almost no snow, not by those standards at least. In Ogrodzieniec  however… Ho ho ho! Snow in abundance, wind in our eyes and scarce visits of the sun which preferred to stay behind clouds that day. We had a great time regardless, thank you so much, dear Newlyweds! You were so brave during the session, out in the bitter cold and still having fun! It was wonderful to meet and get to know your loved ones! And today we pick up where we left off, in Warsaw this time, woo hoo:)

By the way, in some of the photos you can catch a glimpse of our little Smok, who is our assistant during most sessions. Enjoy!

Sesja narzeczeńska.. po ślubie;) Sam ślub odbył się kilka tygodni temu w jednej z piękniejszych destynacji ślubnych – Vanuatu. Szkoda, że nas tam nie było:)

Kilka lat wcześniej byliśmy za to na północy Tajlandii, w Chiang Mai, gdzie poznaliśmy Kasię. Tajski masaż, przejażdżki na skuterach, pyszne jedzenie i naleśniki z bananem w środku nocy – roti;) Z Chiang Mai my pojechaliśmy do Kambodży przez Laos, a Kasia w dalszą podróż, którą zakończyła w Australii. Tam też poznała Matta – bratnią duszę kochającą podróże. A propos podróży – tuż przed przyjazdem do Polski Matt był na Antarktydzie w ramach przygotowań przed mroźną polską zimą. Co ciekawe, jest tam teraz cieplej niż u nas. Lato w pełni, pingwiny na każdym kroku i prawie brak śniegu, jak na stardardy Antarktydy oczywiście. Za to w Ogrodzieńcu.. Ho Ho Ho!!! Śniegu w bród, wiatr w oczy i słońce konsekwentnie uciekające za chmury. Nie przeszkodziło nam to świetnie się bawić podczas sesji;) Kochani – dzięki wielkie! Byliście bardzo dzielni nawet jak mega zmarzliście! Cudownie było się spotkać i poznać Waszych bliskich! A dziś kontynuacja imprezy w Warszawie! Woo hoo:)

Gdzieniegdzie na zdjęciach przemyka nasz dzielny Mały Smok, suczka Jack Russell Terrier, która asystuje przy większości sesji:)