Kilka dni temu zadzwonił do nas przedstawiciel Leica Camera Polska z pytaniem, czy chcielibyśmy przetestować nową LEICĘ M (240) i opowiedzieć o niej podczas konferencji prasowej zorganizowanej z okazji polskiej premiery. Tak, tak – Leica M z nową matrycą CMOS, trybem filmowania, pojemniejszą baterią, szybkim procesorem i pojemniejszym buforem. Odpowiedź mogła być tylko jedna;) HELL YEAH! Nie, żeby starej Leica M9 czegoś brakowało ale podczas reportażu wyższe ISO czy pojemna bateria na pewno się przydadzą. I tak oto w słoneczne środowe popołudnie dostaliśmy nową M na 3 godziny. Tylko 3, albo aż trzy. W końcu to nowa, gorąca i w zasadzie jeszcze niedostępna nowa Leica. Pierwsze wrażenie – przydałaby się jej dieta odchudzająca. Nowa M jest nieco grubsza i nieco cięższa. Różnica nie jest duża ale zauważalna. Konstruktorzy pomyśleli na szczęście o lekkim profilowanej wypustce na kciuk co znacznie ułatwia pewny chwyt i po kilku minutach różnicy w trzymaniu pomiędzy M9 a nową M nie ma. Kolejne spostrzeżenie – co za szybkość. Oczywiście w odniesieniu do M9;) Bufor nareszcie pracuje jak należy, spust reaguje na nacisk nawet lepiej niż w M9. Wygląda na to, że M pod względem szybkości pracy spustu w końcu stoi na równi ze starymi Leicami analogowymi. Oczywiście są to spostrzeżenia czysto subiektywne i nie poparte pomiarami, warte jednak odnotowania. Pracuje się nową M tak dobrze, że zamiast odkrywać świeżo zaimplementowane funkcje jak filmowanie, podgląd na żywo z opcją focus peaking po prostu poszliśmy na niezobowiązujący spacer, który zaowocował kilkoma seriami zdjęć;) Po zrobieniu kilku klatek typowo streetowych (ach ta szybkość) na naszej drodze stanął Pan Artur z przyjacielem. I tak w kwadrans powstało Dog Story w Parku Saskim;) Przy okazji padło pytanie – czy to aparat analogowy? Tak więc jak widać nowa M-ka nic a nic nie straciła ze swojego wdzięku. A przez to, że jest cichsza od M9 dodatkowo ułatwia pracę na ulicy. Spacerując po nadbrzeżu wiślanym wpadliśmy na to by sprawdzić czy pojemność tonalna jest tak samo doskonała jak matrycy CCD z M9. No i mamy odpowiedź w postaci serii nadwiślanych przestrzeni. Nowa M-ka nie ustępuje M9 ani na krok. Wybierając się na polowanie miejskich widoczków można spokojnie spakować ją do torby;) Na końcu wpadliśmy na dziarską parę czyli Joannę i Wojtka. Przy okazji – gratulacje raz jeszcze;) Wyszła nam zgrabna sesyjka w kolejny kwadransik;)

Podsumowując, nie bawiąc się w pomiary i porównania – nowa Leica M 240 jest godna nosić czerwoną kropkę na korpusie. Choć obawialiśmy się, że będzie tylko technologiczną wydmuszką nie godną by brać ją na poważnie, okazała się pełnokrwistą Leicą. Szybka, cicha i dyskretna. Następnym razem skrobniemy coś na temat nowinek technicznych, jakie Panowie z Solms nam przygotowali. Dla niecierpliwych link do źródła i pełna specyfikacja techniczna. A poniżej garść zdjęć z tego krótkiego spaceru.
Leica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shotsLeica M 240 test shots