LEKCJA ŻYCIA

Pytacie co się dzieje z Whitem, naszym drugim psem, borderem.

Napiszę to tylko raz: White ma się super, mieszka teraz u mojej siostry pod Warszawą, gdzie ma cały ogród dla siebie i spełnia się w roli terapeutycznej. On dla rodziny, rodzina dla niego. Ta decyzja wiele nas kosztowała i była jedną z najtrudniejszych jakie musieliśmy podjąć. Zrobiliśmy to dla jego dobra. I nie będziemy na ten temat dyskutować.

White mimo nieustannych treningów nie był w stanie samodzielnie podejmować decyzji. Smok, nasz jack russell terrier, myślała za niego. Futrzaki żyły w świetnej komitywie, tyle tylko że White zawsze robił to samo co Smok, bez chwili wahania. Były oddzielne spacery i treningi, ale to nie pomogło, w domu White piszczał pod drzwiami, na spacerach przejawiał agresję wobec psów, dzieci, rowerów itd.. Jako 6 letni samiec był niestabilny, lękliwy, miał zero zainteresowania sukami (czy też psami), gdy nie wiedział co zrobić robił się agresywny. Bał się parasolek, statywów, cieni. Dużo pracy włożyliśmy by to odkręcać, konsultowaliśmy ten temat z behawiorystą, który też brał go do siebie ze Smokiem i bez Smoka, obserwował go w różnych sytuacjach i orzekł, że White nie jest w stanie rozwinąć się przy Smoku.
Na siłę stara się przypodobać i zamęcza swoją uwagą i obecnością, nie potrafi się wyluzować i zająć sobą. I tak, wiemy, że generalnie takie są bordery. Ale przypadek naszego psa jest o tyle wyjątkowy, że od szczeniaka był wycofanym i strachliwym psiakiem, którego trzeba było na każdym kroku wzmacniać.

Jak White reagował na Smoka widać na tym zdjęciu.

Zdecydowaliśmy się na próbę je rozdzielić i teraz White zaczyna być normalnym psiakiem. Zbiegło się to z kontuzją Michała (dwa miesiące nie mógł chodzić) i wtedy postanowiliśmy, że jednak White musi zmienić otoczenie. Powiedziano nam, że ten nasz pies jest wyjątkowo lękliwy i delikatny i musi być jedynym psem w domu. Tylko wtedy i tylko w takich warunkach będzie w stanie rozwinąć się i funkcjonować jak niezależny, dorosły pies.

Ciężko znieśliśmy tę rozłąkę ale jesteśmy w stałym kontakcie z rodziną i wiemy, że z Whitem jest o wiele lepiej. Wychodzi 3 raz dziennie na spacer, śpi z dzieciakami, ma duży ogród do biegania, w którym spędza całe dnie jeśli tylko chce i całą rodzinę, która się nim zajmuje i z nim trenuje. Jest gwiazdą. A przy okazji spełnia się, jak już wspominałam terapeutycznie i sama jego obecność wpływa pozytywnie na dzieciaki.

To było cudownych kilka lat. Czasami jednak dla dobra naszego pupila trzeba iść naprzód. Jakby to nie było bolesne. Także tak.

Dziękujemy za rozmowy, zrozumienie i utwierdzenie, że ten ruch ma sens. Radek do Ciebie szczególnie kieruję te słowa. Bez Twojego wsparcia nie poradzilibyśmy sobie.

DK