ZDJĘCIE PORTRETOWE - PROJEKT FOTOGRAFICZNY W HOŁDZIE POWSTAŃCOM

ZDJĘCIE PORTRETOWE - PROJEKT FOTOGRAFICZNY W HOŁDZIE POWSTAŃCOM

Zdjęcie portretowe to zawsze wyzwanie. Nie ogranicza się wyłącznie do ustawienia światła, usadzeniu modela i zrobieniu kilku zdjęć.

Wokół portretu krążymy od dawna, jest dla nas jak flirt z nieznajomym. Nie portretujemy na tyle dużo by wpaść w rutynę, ale i też nie na tyle mało by wypaść z wprawy. Każda sesja to dla nas duża radość, ale i wyzwanie.

Portret dla nas to spotkanie, relacja z drugą osobą. Nie zawsze potrzeba wiele czasu, czasem wystarczy chwila, by złapać nić kontaktu. Bywa jednak i tak, że zanim naciśniemy spust migawki mija nawet godzina. Fascynujące jest widzieć jak osoba, którą portretujemy zmienia się przed obiektywem.

Od dawna mamy w notesach opisane kilka projektów czekających na realizacje, które w dużej mierze opierają się na portrecie, a na które nigdy nie mieliśmy przestrzeni w głowie i kalendarzu.
Co zaskakujące ograniczenia wynikłe z Covid-19 wymusiły na nas realizowanie się na polach, na które wcześniej nie mieliśmy czasu.

Śmiało możemy powiedzieć, że 2020 to dla nas rok portretu. W maju i czerwcu realizowaliśmy projekt "Portret za Pomoc" a kilka tygodni później we współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego zrealizowaliśmy projekt "W hołdzie Powstańcom".

ZDJĘCIE PORTRETOWE W MUZEUM POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

Zbliżało się jedno z najważniejszych wydarzeń historycznych w Polsce - kolejna rocznica Wybuchu Powstania Warszawskiego. Projekt powstał, by uczcić bohaterów w dniu 76 rocznicy tego wydarzenia. Sam pomysł serii portretów Powstańców Warszawskich chodził za nami od ponad roku. Mieliśmy nadzieję, zrealizować kilkadziesiąt takich sesji. Niestety po części przez Covid projekt został zrealizowany w mocno okrojonej formie. Podczas sesji Powstańcy podzielili się przemyśleniami na temat tego co jest dla nich ważne w życiu. Powstały dwie serie zdjęć: zdjęcia z kartkami, na których były wypisane wartości, jakie nasi bohaterowie chcą przekazać młodemu pokoleniu oraz portrety. Dodatkowo zrobiliśmy kilka zdjęć detali i backstage.

Zanim przystąpiliśmy do realizacji sesji, dość długo zastanawialiśmy się nad scenografią, tłem i światłem. Ze względów logistycznych i pandemicznych zdecydowaliśmy się zrealizować zdjęcia nie u Powstańców w domach, ale w muzealnej Bibliotece. Scenografię wzięliśmy na siebie. Postawiliśmy na fine-artowe tła, które sami namalowaliśmy oraz miękkie światło z lekkim kickiem. Na tyle miękkie, by nie odciągać uwagi od twarzy, ale z delikatnym cieniem, by wciąż pokazać historię wymalowaną na twarzach.

Ktoś nam napisał, że efekt końcowy zdjęć portretowych wygląda jakby wyszedł spod ręki Annie Leibovitz co nas bardzo cieszy - nie jest tajemnicą, że jest ona naszą wielką inspiracją.

 

RĘCZNIE MALOWANE TŁA - BACKDROPS

Samo malowanie teł było niezłym wyzwaniem, zbieraliśmy się do tego pomysłu od dłuższego czasu, ale dopiero ta sesja zmobilizowała nas do tego, żebyśmy je zrobili. To była świetna decyzja i spory eksperyment, uczyliśmy się na żywym organiźmie, robiliśmy błędy i na bieżąco je naprawialiśmy. Efekt przerósł nasze oczekiwania, a same tła posłużyły już do kilku kolejnych sesji, które pewnie niedługo też pokażemy. Sam proces malowania jest w naszych wyróżnionych stories na Instagramie, zajrzyjcie jeśli jesteście ciekawi, jak to wyglądało od kulis. Jest wiele firm wyspecjalizowanych w tworzeniu takich teł, ale nic nie cieszy bardziej niż własnoręczna realizacja projektu od samego początku.

 

PUBLIKACJA W VOGUE POLSKA

Mamy nadzieję kontynuować projekt, jak tylko sytuacja z COVID się nieco uspokoi. Należy pamiętać, że Powstańcy z racji wieku są szczególnie narażeni na wszelkie infekcje i nie warto ryzykować. Tym bardziej nas cieszy, że nawet w okrojonej formie projekt został zaprezentowany w Vogue Polska.

 

WhiteSmoke Studio Vogue Polska

CO JEST NAJWAŻNIEJSZE W ŻYCIU

To niezwykle wzruszający projekt przypominający o tym, co jest w życiu najważniejsze. Rocznica Obchodów Powstania Warszawskiego to najlepszy moment na zastanowienie się nad tym dokąd zmierza nasz kraj i czym kierujemy się jako społeczeństwo.

W projekcie wzięli udział:
Hanna Szeremeta-Węgrzecka ps. "Zośka" - bycie sobą w każdej sytuacji

Hanna Szeremeta-Węgrzecka

Janusz Walędzik ps. "Czarny" - rodzina, edukacja, zdrowie

Janusz Walędzik

Andrzej Gładkowski ps. "Ostoja" - wspomnienia

Andrzej-Gładkowski

Janina Jankowska ps. Jasia" - optymizm i poczucie humoru

Janina-Jankowska

Janusz Maksymowicz "Janusz", "Jonasz" - wolność, szczęście, zdrowie

Janusz-Maksymowicz

Jerzy Mindziukiewicz ps. "Jur" - wolność i niepodległość

Jerzy-Mindziukiewicz

Krystyna Markowska ps. "Biedronka" - czyste sumienie

Krystyna-Markowska

Wiesław Newecki ps. "Kogut" - przyjaźć, zaufanie, poczucie obowiązku wobec otoczenia

Wiesław-Newecki

 

 

Dziękujemy pracownikom Muzeum Powstania Warszawskiego, Bożenie Szwarc a przede wszystkim samym Powstańcom.


PARIS PHOTO 2019 I NOKTON 35MM 1.4 SC - RECENZJA

PARIS PHOTO 2019 & NOKTON 35MM 1.4 SC

Paryż to magiczne miasto. Dla jednych kolebka streeta, dla innych miasto miłości i zakochanych. Potrafi być czarujący, wkurzający, piękny i zaśmiecony w jednym momencie. To wielokulturowa mieszkanka, miasto kontrastów. Co by o nim nie pisać jest to zachwycające miejsce.

To tam powstały ikoniczne fotografie Roberta Doisneau, tam powstała fotografia Henri Cartier Bressona, którą zna każdy - "Place de l’Europe, Gare Saint Lazare (1932)". Do Paryża leci się na randkę, na urodziny, na rocznice, na sesje, na streeta, na jedzenie, zakupy czy na pokazy mody.

Każda pora roku jest dobra na wizytę, to miasto ma tyle do zaoferowanie, że można tam wracać dziesiątki razy. My zazwyczaj wracamy w styczniu i listopadzie - to są nasze urodzinowe miesiące, w które obowiązkowo fundujemy sobie romantyczne weekendy. Nie zawsze jest to Paryż ale po ostatnim wyjeździe na pewno będziemy wracać tam częściej. Nie samą fotografią ślubną WhiteSmoke żyje.

WERNISAŻ Paris Photo 2019

Tym razem wyjazd był specjalny, bo zbiegł się z Paris Photo 2019

Dorota w tajemnicy przede mną wszystko uknuła i nawet zdobyła wejściówki na wielkie otwarcie w Grand Palais. Dla tych, którzy pierwszy raz stykają się z nazwą - Paris Photo - to wielkie święto fotografii, największe na świecie targi poświęcone fotografii. Gratka dla kolekcjonerów, artystów, czy po prostu wielbicieli fotografii. Debiuty, premiery książek, wykłady, tysiące fotografii i możliwość spotkania twarzą w twarz swoich idoli - Alexa Webba, Bruca Gildena czy Martina Parra. Ale też networking i po prostu targi, czyli miejsce, gdzie kolekcjonerska fotografia przechodzi z rąk do rąk.

Na pierwszy rzut oka mnogość prac oszałamia i onieśmiela. Nie sposób ogarnąć wszystkiego w jeden dzień. Nawet nie w dwa. Wypracowaliśmy sobie swój własny system oglądania zdjęć - galeria po galerii robiąc przerwy na słuchanie wykładów czy po prostu na kawę. Bardziej nawet niż mnogość galerii, które wystawiały prace przytłoczyła nas ilość książek. Co godzinę autorzy podpisywali swoje albumy. Tłumy gromadziły się przy stolikach gdzie siedzieli Todd Hiddo czy Harry Gruyaert i Joel Meyerowitz. Był jeden smutny widok, który do dziś siedzi mi przed oczyma. Richard Kalvar podczas podpisywania siedział w zasadzie nie zauważany przez odwiedzających. Nie było tłumów, nie było kolejki. Smutny widok.

Co do samych zdjęć, które wisiały w niezliczonych galeriach na Paris Photo - dzisiejsza fotografia to spokój, koncepcja, kreatywny dokument. Mnóstwo pracy włożonej w projekty zanim jeszcze artysta naciśnie spust migawki. Nie znajdziemy w galeriach typowego streeta. W ten nowoczesny nurt doskonale wpisuje się choćby Adam Lach i jego świeżo wydana książka Rewizje.

Mocną reprezentację miała fotografia japońska, która mi specjalnie wpada w oko. I nie tylko chodzi o artystów pokroju Daido Moriyama czy Kazuo Kitai.

Nam wpadły w oko prace takich artystów jak Jun Ahn, Yoshinori Mizutani, Pixy Liao czy Mari Katayama. Polecamy zwłaszcza poggoglować to ostatnie nazwisko. Niesamowite wrażenie zrobił też portret Brodki wykonany przez Alca Sotha z jego ostatniego projektu "I Know How Furiously Your Heart Is Beating".

Najwięcej jednak oglądających gromadziły stare prace klasyków sprzedawane za dziesiątki tysięcy euro. Zwłaszcza Man Ray w galerii Gagosian. I to one zdominowały Paris Photo. August Sander/Hauser & Wirth, Jim Goldberg/Kirkeby Gallery czy jak zawsze Brassai.

 

 

Na wiele godzin zatrzymaliśmy się w sektorze, który zgromadził wydawców i setki książek - przeglądanie ich to najlepsza edukacja. Inaczej patrzy się na pojedyncze zdjęcie a inaczej na sekwencję. Inaczej funkcjonują prace jednego artysty na wystawie a inaczej te same prace w książce. To zupełnie inny odbiór. I właśnie to było dla nas największą wartością - móc porównać dziesiątki podejść do tworzenia projektu. Przywieźliśmy nieco książek ale prawdę powiedziawszy - aby mieć wszystkie interesujące nas albumy potrzebna by była mała fortuna.

 

6X7 GALLERY NA FOTO FEVER

W tym samym czasie w podziemiach Luwru miały miejsce mniejsze targi Photo Fever (targi fotografii współczesnej) https://www.fotofever.com/ gdzie wystawiali się nasi przyjaciele z Leica 6x7 Gallery Warszawa http://warsaw.leica-gallery.pl/. Można było zobaczyć między innymi prace kolektywu Łódź Kaliska oraz pogadać z artystami. Wisiały też fotografie Soni Szóstak. Po Paris Photo Fotovefer wydało nam się bardzo kameralną imprezą, ale na pewno wartą odwiedzenia;)

 

TARGI OFFPRINT PARYŻ

Kolejny przystanek to Offprint Paris czyli niezależne targi wydawnictw artystycznych. Co ciekawe, to tam odkryliśmy książki Paula Cupido, którego później dopiero namierzyliśmy na Paris Photo. Zdecydowanie polecamy wizytę na Offprint jeżeli wybieracie się do Paryża w listopadzie.

Paryż to miasto mega spontaniczne - jak nasza wizyta w http://approche.paris/en/intro - niesamowite miejsce, na które trafiliśmy zupełnie przypadkiem. Po kilku dniach z francuską kuchnią zachciało nam się kuchni japońskiej i zdecydowaliśmy się na Kunitoraya. Wyśmienity wybór; nie tylko smaczne jedzenie, ale i widok z okna na tłumy ludzi odwiedzające ulokowaną na przeciwko galerię zachęciły i nas do wpadnięcia na wystawę. I choć tego dnia galeria była otwarta tylko dla zaproszonych udało nam się wejść - chcieć to móc. Ot Paryż - nie pytajcie jak weszliśmy na wernisaż spoza listy ;)

 

 

Dodajmy do tego długie spacery po Montmartre, gdzie się zatrzymaliśmy i innych uroczych zakątkach Paryża, fenomenalne wieczorne rozmowy podczas kolacji w towarzystwie Łodzi Kaliskiej i znajomych związanych z Leica Camera Polska i to mniej więcej pokazuje jak niesamowity to był wyjazd.

Jeżeli wybieracie się do Paryża - polecamy znaleźć Airbnb ulokowane w dzielnicy, która pociąga Was najbardziej. Tak zrobiła Dorota - znalazła super klimatyczne mieszkanko na ostatnim piętrze starej kamienicy - oczywiście bez windy, z widokiem na dachy Paryża. Było tak czadowe, że ciężko nam było wyjść ;) Na dole oczywiście piekarnia, kawa, a kilkadziesiąt metrów dalej sławne schody na Montmartre.

Wracając do Paris Photo i zdjęć. Nie byłbym sobą, gdybym nie zabrał do Paryża Leica M i 35-ki. I kilku innych zabawek spod znaku czerwonej kropki. Wyjazd akurat zbiegł się z moimi poszukiwaniami nowej 35-ki do eMki. Starego Biogona sprzedałem znajomemu - pierścień ostrości pracował z minimalnie zbyt dużym oporem, co mnie wkurzało, więc pomyślałem - skoro Voigtlander właśnie wypuścił dwie nowe 35-ki - czemu ich nie spróbować.

 

VOIGTLANDER ULTRON 35 MM F2

 

Mowa o obiektywach Voigtlander Ultron 35mm f2 oraz Nokton 35mm 1.4 SC i MC wersja 2. Może część z Was pamięta artykuł: "W poszukiwaniu 35-ki idealnej" opublikowany na wardakaszuba.com.
Jeżeli nie czytaliście zapraszam do lektury. W wielkim skrócie - 35-kę trzeba mieć, a ja mam ich zawsze kilka;) Każdy obiektyw ma swoje super moce, z których z chęcią korzystam. Tym razem szukałem 35-ki idealnej na Leica M-E i Leica M9.

Nowy Ultron i Noktony mają tę zaletę, że są malutkie. Ultron jest małym arcydziełem - po prostu ładny, rewelacyjnie wykonany przedmiot. Przez lata Voigtlander niesamowicie zmniejszył dystans do Leica w kategorii jakość wykonania. W kategorii charakter jest zdecydowanym faworytem. Tak, tak - nie ma tu pomyłki. Wg mnie obiektywy Voigtlandera mają więcej charakteru niż sławne, niesamowicie drogie szkła Leica. Oczywiście Leica to świetna sprawa, gdy ktoś szuka takiego szkła - idealnego. Znakomita większość dokumentalistów potrzebuje obiektywu, który jest dobrze skorygowany, ma minimalną dystorsję, jest ostry od brzegu do brzegu, potrafi rysować w sposób trójwymiarowy, ma dobry lub bardzo dobry mikrokontrast i jest solidnie zbudowany. Właśnie sobie uświadomiłem, że opisałem obiektyw Zeissa - Biogon ZM 35mm f2.

Wracając do vojtków. Na warsztat najpierw wziąłem Ultrona. To cacko połączone z Leica M240, dało cudownie nasycone kolory, ogólnie ciepły obraz pełen szczegółów. Bogata paleta barw i piękne przejścia tonalne to efekt wysokiego mikrokontastu. Zdjęcie nabierają życia. Niestety na Leica M ma jedną wadę, która zazwyczaj ujawnia się dopiero na 28 i szerzej. Kolorowy zafarb na rogach. Na M9 prawie nie występuje, na M240 jest i wkurza. Nie cały czas - widać to tylko w specyficznych warunkach - jak na zdjęciu z policją - na innych w zasadzie mi nie przeszkadza. Gdyby nie ta drobna wada brałbym Ultrona. Byłem nawet w stanie wybaczyć mu tę niedogodność dopóki, dopóty nie zapiąłem obiektywu Voigtlander Nokton 35mm 1.4 SC wersja pierwsza.

Z powyższym zdjęciem policjantów wiąże się też ciekawa historyjka. Przeprowadziłem taką oto rozmowę:

Policjant: Dlaczego Pan nam robi zdjecia?
Warda: Jestem fotografem, dokumentalista. Fotografuje Polske.

Policjant: A konkretniej?
Warda: Dzisiaj Aleje Krakowską
Policjant: Aha

 

VOIGTLANDER NOKTON 35MM F1.4 SC V II

Noktona można kochać lub nienawidzić. Z tych samych powodów. W wielkim skrócie jest to vintydżowy charakter i rysunek zamknięty w nowoczesnym opakowaniu. Do 2.8 mamy charakter, od 2.8 ostrość i kontrast. Dwa w jednym. W zależności od warunków i światła możemy mieć romantyczny charakter, lekki glow na 1.4 i miękki rysunek o pastelowych barwach lub narysowane grubą kreską plany i niemal nienaganny charakter o wciąż bogatej palecie kolorów. Jedyną wadą jest dystorsja - coś za coś. Obiektyw jest naprawdę mały i lekki. Praca nim to sama przyjemność. Do tego pięknie flaruje i stosunkowo łatwo to sprowokować. Wersja MC różni się tylko ilością powłok, przez co jest bardziej odporna na flary. Ma ten sam zwariowany sposób oddawania nieostrości, nieco złagodzony względem wersji pierwszej tego obiektywu. Moim zdaniem wygląda to lepiej. To co jeszcze Voigtlander poprawił to kontrola ostrości. Wersje pierwsze Noktona cierpiały na focus shift. Ostro było na 1.4 i od 4-5.6 w górę. W zakresie f2-f4 trafienie było loterią. Nokton 35mm 1.4 SC oraz MC wersja II daję pewność, że traficie tam gdzie chcecie.

Po tym opisie możecie tylko zgadywać, który obiektyw zabrałem ze sobą na Paris Photo 2019 - był to Nokton 35mm 1.4 SC. I tym szkłem zrobiłem 90% zdjęć w Paryżu. Pozostałe 10% z Leica M to Zeiss Biogon 35mm f2, którego dosłownie chwilę przed wyjazdem odkupiłem - trafiła się okazja - prawie nówka w cenie vojtka. Nie mogłem się oprzeć. Mechanicznie perełka, optycznie - jak w opisie idealnego szkła dokumentalisty. Muszę jednak powiedzieć, że przeglądając zdjęcia z Paris Photo znowu mnie naszła ochota na zakup Noktona - jest tak dobry. Voigtlander wypuścił w międzyczasie trzecią wersję szkła 1.2 - Nokton 35mm 1.2 III - i to mam nadzieję też trafi do mnie do testów. Kto wie ;)

 

W artykule znajdziecie też kilka zdjęć z Leica Q i Leica D-lux 7. O dziwo, na ulicy znacznie częściej zwracałem uwagę pracując srebrnym D-Luxem niż Leicą M. Widać Paryżanie tak przywykli do widoku fotografa z eMką, że zaczęli go ignorować. To mnie tylko utwierdza w przekonaniu - Paryż jest i będzie kolebką europejskiego Street Photo!

Więcej obrazków znajdziecie w wyróżnionych relacjach na naszym Instagramie - Paris Photo nr1 i Paris Photo nr2. 

 


REPORTAŻ ŚLUBNY HOTEL BRISTOL | IZA & MICHAŁ

Z blogowaniem jest u nas trochę jak z trzymaniem diety. Wiemy, że jest to dobre dla SEO. Jeżeli jesteśmy konsekwentni przynosi to spodziewany efekty przekładając się na wysokie pozycje na słowa kluczowe jak reportaż ślubny w google. Co za tym idzie – mamy więcej pytań od potencjalnych klientów.

Specjaliści od SEO mówią – piszcie tak, by ludzie chcieli to czytać. Ma być tyle a tyle nagłówków i słów kluczowych. Struktura taka, i najlepiej rozdziel zdjęcia tekstem. I w sumie zgoda. Tylko w praktyce to zawsze kulawo wychodzi. Potem czytamy opisy ślubów gdzie co drugi nagłowek jest typu reportaż ślubny w Hotelu Bristol czy najlepszy fotograf ślubny w Warszawie. Jak to mówi Janina, co zrobisz, jak nic nie zrobisz. Najchętniej byśmy po prostu wrzucali zdjęcia, ale tak się nie da.

REPORTAŻ ŚLUBNY HOTEL BRISTOL

W tym miejscu powinienem napisać, że para była cudowna i złapaliśmy chemię od samego początku, ale wiecie co? To bujda. Naprawdę dajecie się nabrać na te wszystkie gładkie teksty na blogach fotografów ślubnych?

Powiem Wam, jak to u nas najczęściej wygląda. Owszem, mamy z parą kilka rozmów – idealnie, gdy uda nam się spotkać na żywo, ale umówmy się – w obecnych czasach to mało realne.

Telefon, skype, rozmowa o konkretach. Tak tak – nie ma tu miejsca na pogawędki, nasi klienci są najczęściej ekstremalnie zajęci i oczekują konkretów. Interesuje ich konkretny reportaż ślubny. Bywa, że pierwszy raz widzimy się z nimi dopiero na ślubie.

I jak tu ich wtedy poznać? O ile z Panną Młodą jest łatwo – poznamy ją od razu, jest zawsze w centrum uwagi. Z Panem Młodym już tak różowo nie jest. Bywa, że jest zabiegany, ogarnia rodzinę, dopina winietki. Czasem zaczynamy od zdjęć gdzieś w barze gdzie siedzi 20 chłopa i dowcipkuje – który z nas się dziś żeni. Tak było i tym razem – w barze Hotelu Bristol spotkałem Michała siedzącego z grupą znajomych, nie wiedząc, kto jest kto;)

JAK POWSTAJE REPORTAŻ ŚLUBNY?

Jak wobec tego powstają nasze reportaże ślubne? W skrócie: #KeepMovingKeepShooting – jeżeli nie masz czasu czytać wypracowań – tyle wystarczy.

Często powtarzamy podczas warsztatów – naszą siłą jest umiejętność obserwacji i wyłapywanie esencji. Umiejętność dostrzegania, praktyka uważności, wyczulenie na niuanse. Oczywiście wszystko poparte doskonałą biegłością techniczną.

Owszem, znajomość rodziny klientów, ich historii, anegdotek pomaga. Ale po latach intuicyjnie wyczuwamy, w którą stronę skierować obiektyw. Budowanie spójnego materiału to sztuka, której przyswojenie wymaga czasu i ogromnych nakładów pracy. Nie da się nauczyć tego z książek. Nie da się, bo każdy ślub jest inny, każda sytuacja inaczej się rozwija. Praktyka uwrażliwia nas jednak na drobne sygnały, które zwiastują nadchodzące momenty.

Jeżeli więc szukasz fotografa na swój ślub i interesuje Cię reportaż ślubny, ale ważniejsza jest dla Ciebie zabawa ze znajomymi, a nie zaprzątanie sobie głowy zdjęciami – jesteśmy fotografem dla Ciebie. Napisz do nas! 

Poniżej niecała setka fotografii ze ślubu Izy i Michała.

 

 

Spodobał Ci się reportaż ślubny z Hotelu Bristol? Planujesz ślub i szukasz fotografa? Napisz do nas!  Zapraszamy też do śledzenia naszego instagrama – @whitesmokestudio


ZWIĄZKI PARTNERSKIE W POLSCE

Związki partnerskie co roku przewijają się w tematach rozmów. Przy okazji wyborów temat się nasila. Nie ma dnia, by politycy czegoś kompromitującego nie powiedzieli. Wczoraj opublikowaliśmy post na naszej stronie na FB. Statement, komunikat.

Nie zależało nam na wywołaniu dyskusji a jedynie na wyrażeniu naszego zdania. Oszołomiła nas skala komentarzy i argumentacja niektórych. Dziękujemy za Wasze słowa, choć niektóre ciężko jest zrozumieć i przyjąć bez emocji. Nie mamy już siły, czasu, argumentów, słów, cierpliwości, żeby skomentować każdy komentarz i ścierać się z każdą krzywdzącą opinią. Jest nam przykro, że nasi przyjaciele i klienci muszą zmagać się z taką Polską. Bo homofobia to przemoc. 

Szkoda nam czasu na przekonywanie agresorów, którzy są nastawieni na nadawanie, nie na odbiór. Od dziś będziemy usuwać homofobiczne komentarze i te o ideologii LGBT. Jeśli ktoś się z tym nie zgadza - trudno. Peace.

ZWIĄZKI PARTNERSKIE

Napisaliśmy: “Nie możemy doczekać się dnia, kiedy związki partnerskie w Polsce będą możliwe. W WhiteSmoke Studio jesteśmy przeciwni wszelkim formom nietolerancji.  Niezależnie od orientacji seksualnej, koloru skóry, wyznania czy pochodzenia wszyscy jesteśmy ludźmi. W każdym z nas bije takie samo serce, oddychamy tym samym powietrzem. Nie mamy zgody na wprowadzanie podziałów, segregację czy co najgorsze pozbawianie człowieczeństwa grupy ludzi, z którą możemy się nie zgadzać!”

Zazwyczaj unikamy komentarzy dotyczących polityki, religii czy orientacji seksualnej. Bierzemy ludzi takimi, jacy są, bez znaczenia jakie mają poglądy, w co wierzą czy do jakiej partii należą.

Fotografia slubna

Mamy przyjaciół i homo i hetero. Wśród jednych i drugich są dobrzy i źli ludzie. Zdarza nam się pracować z klientami o poglądach różnych od naszych, o innym od naszego sposobie życia i nie mamy z tym problemu, bo w przeciwieństwie do tego co się dzieje w internecie - na żywo świat wygląda nieco inaczej i inaczej wygląda dyskusja. Można się porozumieć. Wierzymy, że z czasem społeczeństwo dorośnie do tego, żeby również było to możliwe online.

Nie jest moim zadaniem dostarczanie dowodów i podpieranie się statystykami. Jeżeli coś piszę, to wcześniej to zweryfikowałam. Dość jest badań przeprowadzanych na niemal każdą okoliczność. Na co dzień wystarczy mi to, czego doświadczam, o czym opowiadają mi znajomi, czego słucham i co czytam. Potrafię sama wyciągnąć wnioski.

Mój tekst nie wymaga procesu dowodowego. Jest komunikatem - tak jak w sztuce gdzie to od odbiorcy wymaga się reakcji. Artysta nie musi nic udowadniać.

Zrób z tą wiedzą, co chcesz.

Chcemy, żeby nasz kraj był tolerancyjny i bezpieczny dla każdego. Boimy się tych zmian, które zachodzą i które obserwujemy od wielu miesięcy. Ostatnie tygodnie pokazują, że społeczeństwo staje się powoli gotowaną żabą. Dlatego idziemy na wybory i namawiamy was do tego. Nie powiemy wam na kogo głosować. Zagłosujcie w zgodzie ze sobą. Nie dajmy się dalej gotować w sosie nienawiści i podziałów. Nie bądźmy obojętni!

 

związki partnerskie

Chcemy, żeby nasze strony, profile w social mediach jak i nasze relacje w i z WhiteSmoke Studio były wolne od nienawiści.

Mile widziani są u nas zieloni, czarni, biali, żółci, chudzi, grubi, wysocy i niscy, starzy i młodzi, Polacy i obcokrajowcy, homo, hetero, bi i wszyscy, których nie obejmiemy w tym poście, bo ludzie są różni. Ta różnorodność jest piękna i fascynująca. Nie ma tu miejsca na obraźliwe uwagi i polityczne dyskusje, choć dziś, faktycznie, robimy wyjątek.

Kiedyś na warsztatach regularnie pojawiały się pytania na temat zdjęć, jakie pokazywać a jakich lepiej nie. Część naszych studentów nie mogła zrozumieć, jak można publikować bez podziałów. Przecież otyła panna młoda nie jest atrakcyjna, starsi (czytaj: dojrzali) ludzie się nie pobierają, a geje zabiorą nam tych bardziej konserwatywnych klientów. Tak źle i tak niedobrze. A my cały czas fotografujemy i śluby kościelne i cywilne, śluby hinduskie i buddyjskie, związki partnerskie, ceremonie humanistyczne i wiele, wiele innych. I chcemy fotografować jak najwięcej jak najbardziej różnorodnych ludzkich historii.

Cieszy nas, że trochę się przewietrzyło na naszych social mediach. Dziękujemy osobom, które nie zgadzając się z naszymi poglądami odlajkowały nasz profil. Trochę was tu było. Mamy nadzieję, że pozostaną tu tylko ci, dla których szacunek dla innych i ich prawo do decydowania o sobie jest ważne. Jeśli ktoś jeszcze się zastanawia czy zostać, czy nas obserwować, może na wszelki wypadek odlajkuj naszą stronę - po co ma cię uwierać nasz punkt widzenia.

Życzę ci szczęścia i dziękuję za uwagę i czas, który nam do tej pory poświęciłeś.

 

Zwiazki Partnerskie
fot. Michał Warda 2015' Londyn

Piszę to ja, Dorota. Nie Michał. Firmę prowadzimy razem i to nasze wspólne stanowisko. Nie tylko męskiej części naszego teamu.


AKCJA: PORTRET ZA POMOC - ZDJĘCIE NA LINKEDIN, ZDJĘCIE WIZERUNKOWE

POMAGAMY! JEST AKCJA: PORTRET ZA POMOC, ZDJĘCIE NA LINKEDIN, ZDJĘCIE WIZERUNKOWE

Walczymy z poniedziałkową chandrą. Pomagamy. Czytamy tu i ówdzie jak źle teraz mamy. Zgoda. Jest niewesoło. Ale to jest przejściowa sytuacja, będzie dobrze.

Pomyślmy o tych, którzy nigdy nie mieli stałej pracy, nigdy nie wyjechali, nie stać ich na wakacje, nie cieszą się dobrym zdrowiem.

A co z tymi, którzy w ostatnim czasie ulegli wypadkowi, zachorowali, nie mogą kontynuować leczenia? Zobacz, gdzie Ty jesteś teraz. Od razu lepiej, prawda?

Chcemy pomóc naszym dobrym znajomym. Dwie nasze koleżanki niemal w tym samym czasie zostały dotknięte tragedią, ich mężowie potrzebują pomocy.

 

1. POMAGAMY! PORTRET ZA POMOC DLA PIOTRA

Piotr, mąż Ewy dostał udaru i potrzebuje natychmiastowej specjalistycznej poudarowej rehabilitacji neurologicznej oraz równolegle kardiologicznej – okazało się, że ma zapalenie wsierdzia i skorodowaną zastawkę serca. Ewa jest dyplomowanym protetykiem słuchu i zawsze pomaga innym. Jest dzielna, bardzo odważna, myśli przede wszystkim o innych a nie o sobie. Dzięki niej nasz tato odzyskał słuch, wielu innym również pomogła, dzięki niej codziennie potrzebujący zyskują nową jakość życia. Ten opis nie odzwierciedla tego co Ewa robi dla ludzi. Pomóżmy jej zebrać pieniądze na rehabilitację męża.

Szczegóły zbiórki:

CHCE POMÓC PIOTROWI - KLIKNKIJ TUTAJ

2. POMAGAMY! PORTRET ZA POMOC DLA JACKA

Jacek, mąż Kingi naszej koleżanki z branży, uległ wypadkowi samochodowemu. Ma uszkodzony kręgosłup, potrzebna jest pomoc. Kinga jest koordynatorką ślubną z sercem na dłoni a do tego dziś ma urodziny!
Pomóżmy jej zebrać pieniądze na rehabilitację męża.

Szczegóły zbiórki:

CHCE POMÓC JACKOWI - KLIKNKIJ TUTAJ

 

JAK TO DZIAŁA: Wy robicie wpłatę wybrany cel z powyższych linków, a my robimy Wam portret w naszym studiu w Warszawie.
Nasze studio jest regularnie dezynfekowane i bezpieczne.
Zrobienie portretu zajmie nam do 30 minut.

DZIAŁANIA PO KOLEI:

  • Wy wpłacacie 200 PLN lub więcej (bo przecież nie ma górnej granicy) na wybrane konto (lub oba - liczy się kwota całościowa)
  • Na maila info@whitesmokestudio.com wysyłacie potwierdzenie przelewu z tytułem "POMAGAMY! PORTRET ZA POMOC"  i preferowany termin sesji oraz numer telefonu do siebie
  • Macie czas do 19.06.2020 na zrobienie zdjęcia

CO DOSTAJECIE: link do Waszego pięknego portretu w wersji cyfrowej - będziecie mogli zapisać je na dysku
CO ZYSKUJECIE: satysfakcję z pomocy potrzebujący
CO MOŻECIE ZROBIĆ ZE ZDJĘCIEM: zdjęcie możecie wykorzystać na swojej stronie, wydrukować, wrzucić na social media czy wykorzystać w CV - pełna dowolność. Prosimy tylko by oznaczyć autora jeżeli wykorzystasz je w sieci.

CZEGO NASZA PROPOZYCJA NIE ZAWIERA:

  • makeup/fryzjer/stylista
  • wydruków - co nie znaczy, że nie możemy Wam tego zaproponować podczas spotkania

JAKIE  PORTRETY ZA POMOC MOŻEMY WAM ZROBIĆ:

CZEKAMY NA WASZE ZGŁOSZENIA DO 19 CZERWCA 2020

Liczy się każda pomoc. Jeśli nie możecie sobie pozwolić na wpłatę 200 PLN, wpłaćcie proszę chociaż złotówkę i pomóżcie bezinteresownie.
Każda kwota jest ważna.

Portret za pomoc! Bo warto pomagać.

Udostępnij proszę - niech jak najwięcej osób się dowie o tej akcji.

 

 


LEKCJA ŻYCIA - CZYLI GDZIE PODZIEWA SIĘ WHITE?

LEKCJA ŻYCIA

Pytacie co się dzieje z Whitem, naszym drugim psem, borderem.

Napiszę to tylko raz: White ma się super, mieszka teraz u mojej siostry pod Warszawą, gdzie ma cały ogród dla siebie i spełnia się w roli terapeutycznej. On dla rodziny, rodzina dla niego. Ta decyzja wiele nas kosztowała i była jedną z najtrudniejszych jakie musieliśmy podjąć. Zrobiliśmy to dla jego dobra. I nie będziemy na ten temat dyskutować.

White mimo nieustannych treningów nie był w stanie samodzielnie podejmować decyzji. Smok, nasz jack russell terrier, myślała za niego. Futrzaki żyły w świetnej komitywie, tyle tylko że White zawsze robił to samo co Smok, bez chwili wahania. Były oddzielne spacery i treningi, ale to nie pomogło, w domu White piszczał pod drzwiami, na spacerach przejawiał agresję wobec psów, dzieci, rowerów itd.. Jako 6 letni samiec był niestabilny, lękliwy, miał zero zainteresowania sukami (czy też psami), gdy nie wiedział co zrobić robił się agresywny. Bał się parasolek, statywów, cieni. Dużo pracy włożyliśmy by to odkręcać, konsultowaliśmy ten temat z behawiorystą, który też brał go do siebie ze Smokiem i bez Smoka, obserwował go w różnych sytuacjach i orzekł, że White nie jest w stanie rozwinąć się przy Smoku.
Na siłę stara się przypodobać i zamęcza swoją uwagą i obecnością, nie potrafi się wyluzować i zająć sobą. I tak, wiemy, że generalnie takie są bordery. Ale przypadek naszego psa jest o tyle wyjątkowy, że od szczeniaka był wycofanym i strachliwym psiakiem, którego trzeba było na każdym kroku wzmacniać.

Jak White reagował na Smoka widać na tym zdjęciu.

Zdecydowaliśmy się na próbę je rozdzielić i teraz White zaczyna być normalnym psiakiem. Zbiegło się to z kontuzją Michała (dwa miesiące nie mógł chodzić) i wtedy postanowiliśmy, że jednak White musi zmienić otoczenie. Powiedziano nam, że ten nasz pies jest wyjątkowo lękliwy i delikatny i musi być jedynym psem w domu. Tylko wtedy i tylko w takich warunkach będzie w stanie rozwinąć się i funkcjonować jak niezależny, dorosły pies.

Ciężko znieśliśmy tę rozłąkę ale jesteśmy w stałym kontakcie z rodziną i wiemy, że z Whitem jest o wiele lepiej. Wychodzi 3 raz dziennie na spacer, śpi z dzieciakami, ma duży ogród do biegania, w którym spędza całe dnie jeśli tylko chce i całą rodzinę, która się nim zajmuje i z nim trenuje. Jest gwiazdą. A przy okazji spełnia się, jak już wspominałam terapeutycznie i sama jego obecność wpływa pozytywnie na dzieciaki.

To było cudownych kilka lat. Czasami jednak dla dobra naszego pupila trzeba iść naprzód. Jakby to nie było bolesne. Także tak.

Dziękujemy za rozmowy, zrozumienie i utwierdzenie, że ten ruch ma sens. Radek do Ciebie szczególnie kieruję te słowa. Bez Twojego wsparcia nie poradzilibyśmy sobie.

DK


Sesja slubna w Palacu Goetza

FANTASTYCZNE PRZYJĘCIE ŚLUBNE W PAŁACU GOETZA | DOMINIKA & BEHZAD

ELEGANCKIE PRZYJĘCIE ŚLUBNE W PAŁACU GOETZA

 

W tym właśnie miejscu powinienem napisać, że Pałac Goetz jest fantastycznym miejscem na eleganckie przyjęcie ślubne, że ma cudowne wnętrza a sesja ślubna w zasadzie robi się sama. Prawda jest nieco inna. Pałac Goetza to wyłącznie pięknie ozdobione mury. Klimat robią za to ludzie. To oni zapełniają pustą przestrzeń dając swoje ciepło, emocje i budując atmosferę. Nie zmienia to faktu, że przez 15 lat naszej kariery niezmiernie byliśmy ciekawi jaka Para trafi się nam na nasze pierwsze wesele w Pałacu Goetza;)

A trafiła się Para wręcz fenomenalna. Taka która wie, że zdjęcie się współtworzy. Że fotografia potrzebuje czasu i przestrzeni. Że obdarzenie fotografa zaufanie to niezmiernie ważny element dobrej współpracy. Że komunikacje to klucz do udanego dnia. Jesteśmy niezmiernie szczęśliwi, że taka właśnie Para wybrała nas na swoich fotografów. Co tu dużo mówić. To był dobry dzień. Dziękujemy.

Poniżej kilka słów jakie otrzymaliśmy od Dominiki i Behzada.

Ten wasz fotograf to straszny pracuś

Uwielbiam zdjęcia, więc szukając fotografa na ślub dokładnie wiedziałam czego szukam! Po znalezieniu miejsca na ślub natychmiast zabrałam się za poszukiwania. Nie wiem czy pamiętasz, że skontaktowałam się z tobą już w lutym 2018, chociaż ślub miał się odbyć dopiero 3 sierpnia 2019.
A poszukiwania zaczęłam na instagramie i tam też pierwszy raz natknęłam się na wasze prace, które natychmiast wpadły mi „w oko”.
Zajrzałam na waszą stronę internetową i po obejrzeniu jednego reportażu, który zafascynował mnie kolorami i zdjęciami, które niepowtarzalnie przekazywały atmosferę chwili - wiedziałam, że poszukiwania dobiegły końca, że już nikt inny nie wchodzi w grę, że muszę was mieć.
Naprawdę nie macie sobie równych! Wasze prace są przepełnione emocjami i maja takie piękne barwy, że trudno je wymazać z pamięci.
Pokazałam wtedy wasze zdjęcia Besadowi i on widząc moje „ogniki w oczach” wiedział, że decyzja już podjęta ;)

Dziękujemy za ten przepiękny prezent ślubny!!!
Zdjęcia są bez dwóch zdań fantastyczne i zapierają dech w piersiach! Każde z nich jest takie „żywe” i pełne emocji! Oddają w 100% każde wydarzenie, które miało miejsce na naszym ślubie!
Za każdym razem jak je oglądamy wydaje nam się jakbyśmy znów cofnęli się w czasie do 3 sierpnia....

My, nasze rodziny i przyjaciele zastanawiają się jak udało Ci się być wszędzie tam gdzie coś się działo i uchwycić każdy piękny moment na zdjęciu! Radość, miłość, łzy, ze wszystkich zdjęć emanuje tyle emocji!
To jest sztuka!!!

DZIĘKUJEMY!!! VIELEN LIEBEN DANK!!! MERCI!!!

Jedna z moich koleżanka do dziś opowiada zafascynowana: „ten wasz fotograf to straszny pracuś, nie przestawał fotografować, był wszędzie gdzie coś się działo ale równocześnie był niezauważalny, potrafił się tak wmieszać w otoczenie, że stawał się niewidzialny”..... i to również wielka sztuka!

Od siebie dodam ogromne podziękowania dziewczynom z Raz w Życiu - Konsultanci ślubni, za fantastyczną organizację.  Michałowi z Wilk Media za super współpracę, nie jest codziennością doskonały flow z operatorami oraz Joannie Juzoń, która była tego dnia moim second shooterem.


Slub plenerowy w villa omnia

PRZEPIĘKNY ŚLUB PLENEROWY W VILLA OMNIA | ANIA I KUBA

O 6-stej rano obudził nas potworny huk. Łaskot tłuczonego szkła połączony z wyjącym wiatrem. Odgłosy niczym z horrorów Kinga. W pierwszej chwili myślałem, że to fragment snu i wystarczy się obudzić. Niestety. Sobota rano, czas do pracy.

Nasz poranny rytuał został zaburzony przez sprzątanie porozbijanych porcelanowych donic z tarasu i rozmyślanie czy Ania i Kuba przeniosą miejsce ceremonii. W planach mieli przepiękny ślub plenerowy w Villa Omnia. Altankę z kwiatów mieli zbudować chłopcy z Kwiaty&Miut. Miał być vintygowy dywan i w ogóle miało być słonecznie i radośnie a zarazem z klasą i smakiem. Po ślubie Artura i Kasi polubiliśmy takie imprezy.

Droga od Łomianek do Villa Omnia upstrzona była zerwanymi gałęzami a w bocznych drogach dojazdowych nawet konarami drzew. W oddali wciąż zbierały się czarne chmury. Wiało.

Na miejscu nie zastaliśmy nikogo poza ekipą z Kwiaty&Miut próbującą ogarnąć szkody wyrządzone przez wiatr. Byliśmy sporo wcześniej, jak zawsze gdy fotografujemy w miejscu, w którym do tej pory nie pracowaliśmy. Villa Omnia spodobała nam się od razu. Fajna bryła przywodząca nieco na myśl kanciastą architekturę dwudziestolecia międzywojennego połączoną ze skandynawskim sznytem. W środku minimalistycznie. Fajna przestrzeń. Myślimy; jest dobrze.

O atmosferę nie musieliśmy się martwić. Ania i Kuba to artystyczne dusze. Nie da się przy nich nudzić. Spodziewaliśmy się, że towarzystwo również dopisze. I dopisało!

PRZEPIĘKNY ŚLUB PLENEROWY W VILLA OMNIA

Oczywiście nie musieliśmy się martwić o miejsce ceremonii. Mimo wiatru i niezadowolenia urzędnika Ania i Kuba zdecydowali się na ślub plenerowy i nie chceli tego zmieniać pod żadnym pozorem. Marzenia trzeba spełniać, powiedzieli. I spełnili. I było pięknie! I niezwykle malowniczo:) Absolutnie nieklasycznie i nieszablonowo.


SESJA NARZECZEŃSKA WE WŁOSZECH | J + R | PORTOVENERE

SESJA NARZECZEŃSKA WE WŁOSZECH

Znacie to uczucie kiedy jest gorąco, ale nie za gorąco. Kiedy ciepło słońca przeplata się z delikatną bryzą znad morza. Kiedy
śmiechy wydobywające się z restauracji mieszają się z krzykiem mew. To był jeden z tych dni.

Plan był prosty. Ślub w środku tygodnia i sesja narzeczeńska dzień wcześniej. Szalone? Niekoniecznie. Szczerze mówiąc jest to plan doskonały!

Zawsze szukamy z naszymi parami wspólnych tematów. Czegoś na styku gdzie obcy sobie ludzie mogę się zaczepić i lepiej poznać.
Już od pierwszych minut spędzonych z Justyną i Robertem wiedzieliśmy - to jest to! Justyna i Robert - miłośnicy wina, biegania i dobrej fotografii. Całkiem jak my!

Sesja cudownie nastroiła ich na następny dzień i cały pobyt w Portovenere. Mieliśmy nie tylko okazję lepiej się poznać i spędzić razem czas, ale zorientować się co lubią, z czym się dobrze czują i co ich bawi. Tym bardziej, że podczas ślubu miało być tylko 6 osób. Wliczając nas!

Justyna i Robert już od pierwszych minut sesji zupełnie o nas zapomnieli - nasze pomysły były tylko punktem wyjścia do ich interpretacji tematu. Tak powinno być zawsze - kiedy wizja fotografa miesza się z osobowością i temperamentem osób przed obiektywem. Urokliwe Portovenere i ciepłe wieczorne światło było doskonałym tłem do ich historii.

Czy robimy tylko sesje ślubne i narzeczeńskie? NIE! Robimy sesje par, sesje przyjaciół, sesje rodzinne, portrety i zdjęcia lifestylowe! Robimy sesje komercyjne (wizerunkowe dla firm) i robimy fotografię korporacyjną. A nawet fotografujemy architekturę :)

Napisz jeśli jesteś zainteresowany sesją z nami!


SESJA RODZINNA W DOMU

SESJA RODZINNA W DOMU | KAROLINA, JACEK, STAŚ I ATON

SESJA RODZINNA W DOMU CZY W PLENERZE?

Miejsce to tylko dodatek do bohaterów. Koniec kropka. Na zbudowanie zdjęcia wystarcza nam kawałek ściany, promień światła i odpowiedni obiektyw. Historię przynoszą ludzie których spotykamy. My je przetwarzamy w kadry a sesja rodzinna to tylko pretekst do dobrej zabawy. Cała reszta to zawsze tajemnica;)

Poniżej dosłownie kilka kadrów. Sprzęt minimalistyczny. Jedna lampa i Leica M z 35-ką.

 

"To, że WhiteSmoke jest absolutną czołówką, każda sesja to potwierdza. Są doceniani za nienachalny styl, kreatywność i przywiązanie do fotografii klasycznej. Potrafią zamknąć w kadrze wszystkie emocje, które towarzyszą ich bohaterom, a także dużo więcej. Uwielbiam te zdjęcia, gdzie w oczywistych scenach przemycają drobne szczegóły, które budują całą historię. Czasem surrealistyczną, czasem zabawną. Sesja ze Smokami to odkrycie, że za aparatem stoją inspirujący ludzie, z którymi spędzenie czasu to po prostu świetna zabawa. Myślicie, że przez 2 godziny niewiele może się wydarzyć? Otóż może wydarzyć się bardzo wiele... Karolina"


OLIVIA I MARCUS | SESJA NARZECZEŃSKA

SESJA NARZECZEŃSKA

Po 5 godzinach spędzonych za kierownicą wysiedliśmy na hotelowym parkingu. Olivia i Marcus już czekali przygotowani do sesji narzeczeńskiej. Żar lał się z nieba a światło dalekie było od idealnego. Lipiec, godzina 15-sta. Szczęśliwie umówieni byliśmy dopiero na 16-stą. Godzina zapasu. Jest dobrze.

Jaki macie pomysł? Zagadnęła Olivia na przywitanie.

Olivia i Marcus następnego dnia mieli zaplanowany ślub plenerowy, a sesja dzień wcześniej miała ich nieco z oswoić z naszymi obiektywami. A że na codzień mieszkają w Szwecji nie mieliśmy okazji wcześniej się spotkać. Dookoła hotelu rozpościerały się głównie pola i lasy. Dobrej miejscówki nie musieliśmy długo szukać. Dosłownie kilkaset metrów od parkingu znaleźliśmy idealny spot. Olivia początkowo nie była do końca przekonana do miejsca ale wystarczył rzut oka na wyświetlacz aparatu po zrobionych na pełnym spontanie pierwszych zdjęciach i mogliśmy dalej pracować.

Zawsze powtarzamy naszym parom - miejsce jest drugorzędne. Najważniejsza jest relacja między nimi i nieco zaufania do fotografa;) Poniżej kilka zdjęć z krótkiej sesji narzeczeńskiej 

Wpis ze ślubu już niedługo.

Wedding planner: Bogna Bojanowska | Wytwórnia Ślubów | Wielkie dzięki za fantastyczną współpracę!

Miejsce: Hotel Kozi Gród | Pomlewo


CAROLINE I JUSTIN | ŚLUB W PORTUGALII

Dworzec autobusowy w hiszpańskiej Maladze tętnił życiem. Backpackersi mieszali się w jednej poczekalni z bezdomnymi i grupą młodych turystek z walizkami od Louis Vuitton. Autobus do Faro odjeżdżał dopiero za 6 godzin a my siedzieliśmy w kącie zgrywając zdjęcia z cudownego ślubu w Grenadzie. Typowa niedziela w naszym kalendarzu podczas podróży na ślub w Portugalii.

Można śmiało powiedzieć, że WhiteSmoke Studio specjalizuje się w realizacji trudnych logistycznie wyjazdowych reportaży ślubnych. Życie na walizkach nie każdemu pasuje, ale my to kochamy. Skąd jednak pomysł by z Hiszpanii do Portugalii przemieszczać się autobusem? Szybki rzut oka na mapę i wszystko jasne. Złapiemy dodatkowych kilka godzin snu podczas nocnej jazdy. Lepsze to niż przesiadka na samolot w Lizbonie.

ŚLUB W PORTUGALII

Faro przywitało nas przed północą gwarem rozmów, muzyką i zapachem wina i grillowanych owoców morza. To jest Portugalia którą kochamy i do której wracamy przynajmniej raz w roku. Gdy napisała do nas Caroline czy nie zechcemy zrobić zdjęć na ich ślubie w Algarve nie było nawet sekundy na zastanawianie się. To nic, że kilka dni wcześniej mamy ślub w Grenadzie w Hiszpanii. To dosłownie kilka godzin jazdy. Lato zapowiadało się coraz lepiej!

LATO W ALGARVE

W dniu ślubu temperatura w cieniu ocierała się o 40 stopni. Miejscowi bywalcy w małym barze w Estoi, tuż naprzeciwko kościółka gdzie miała odbyć się ceremonia wspomnieli mimochodem, że nie pamiętają tak gorącego lata. Śmiało możemy powiedzieć, że był to najgorętszy ślub w naszej karierze. Zacienione zakamarki restauracji Parrilla Natural, gdzie odbyło się przyjęcie dawały przyjemną chwilę wytchnienia i ochładzał a miejscowy band podczas przyjęcia ponownie rozgrzewał parkiet do niewyobrażalnego poziomu. Jednym słowem - rewelacja. Ogromne podziękowania dla dziewczyn z Algarve Wedding & Events za pomoc w logistyce. Niesamowity dzień. Zdecydowanie wrócimy do Portugalii jeszcze nie raz.

Poniżej kilka słów od naszej pary.

"Postanowiliśmy się pobrać w Portugalii, gdzie spędzałam wakacje jako dziecko i gdzie oświadczył mi się Justin. Byłam bardzo szczęśliwa, że Dorota i Michal zgodzili się wziąć udział w naszym wielkim dniu, ponieważ sfotografowali ślub przyjaciela i absolutnie zakochałam się w ich zdjęciach. Sam dzień był jednym z najgorętszych tego lata. Sam środek fali upałów - było ponad 37 stopni! Mimo to wszyscy świetnie się bawili, a wachlarze, które widzicie na niektórych zdjęciach, bardzo się przydały:) Jedne z naszych ulubionych zdjęć to te z parkietu. Irlandczycy uwielbiają się bawić i zostało to doskonale oddane na fotografiach stworzonych przez Dorotę i Michała. Nasi fotografowie, oprócz tego, że są niesamowicie utalentowanymi fotografami, są wspaniałą parą i naprawdę byli ważną częścią naszego dnia. Jeśli masz wystarczająco dużo szczęścia, aby trafić w ich wolny termin i zatrudnić na swój ślub nie wątpię, że pokochasz wyniki tak jak my! C&J"

 


NASZE MAŁE ŚWIĘTO FOTOGRAFII | 2 ZLOT | WHITESMOKE STUDIO EXPERIENCE

Ciepłe, marcowe słońce sprawiło, że ostatnia niedziela była idealnym dniem na leniwy rodzinny piknik poza miastem i odpoczynek po ostatnich gorących dniach. 3 dniowe warsztaty, zlot i nocne odrabianie mailowych zaległości sprawiły, że w ten weekend myśleliśmy wyłącznie o leniuchowaniu, spacerach i zabawach z psami. Okazało się, że na ten sam pomysł wpadło pół Warszawy i większość dróg prowadzących do miasta była pod wieczór kompletnie zakorkowana. Wracając skupiałem się na tym, żeby nie wjechać w żaden zderzak a Dorota sprawdzała po całym dniu przerwy od social media co tam w trawie piszczy. Okazało się, że piszczało całkiem sporo. Coś nas podkusiło do wrzucenia ostatniej produkcji video i posypały się komentarze. Pół biedy, że nie każdemu podoba się montaż czy muzyka. To normalne i zrozumiałe. Jednak to, że ktoś kompletnie nam obcy daje rady czym powinniśmy się w pracy zająć kompletnie nas zaskoczyło. Jedno akapitowa analiza naszego 15-stoletniego dorobku w prywatnej wiadomości już tylko rozbawiła. Po ogarnięciu burzy, zgodnie stwierdziliśmy, że szkoda energii na internetowe słowne pojedynki.

To  nie w naszym stylu! W życiu i w pracy wyznajemy kompletnie inne wartości.

Idealnym przykładem na to co naprawdę jest ważne był coroczny Zlot uczestników warsztatów WhiteSmoke, który odbył się w ostatni czwartek na Mysiej 3 w Warszawie.

ŚWIĘTO FOTOGRAFII

Fot. Adam Sobolewski

JAK PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO WYSTĄPIENIA PUBLICZNEGO

Brene Brown ma kilka zasad na dobry spicz:

Hojność - podziel się czym tylko możesz.
Wdzięczność - okaż ją słuchaczom. Oni oferują coś bezcennego - swoją uwagę i czas.
Humor - dobrze jest mieć nieco dystansu do siebie samego i życia. Śmiejmy się - o ile jest to prawdziwe i szczere.
Właściwe priorytety - w chwili kiedy zaczniemy mówić wyłącznie o sobie trzeba przestać.
Relacje - bez tego nie odczytamy reakcji słuchaczy.

Od siebie dodalibyśmy jeszcze jedno - życzliwość i otwarty umysł w stosunku do innych.

Doradź, nie krytykuj. Okaż zainteresowanie a nie wrogość. Jeżeli trudno Ci się zdobyć na pozytywną relację - pozostań obojętnym. Dorota często się ze mnie śmieje, że spędzam godziny na odpisywaniu na pytania o idealny obiektyw 35mm do Leica M. Mnie pisanie o sprzęcie sprawia frajdę i sam mogę kiedyś potrzebować porady - po co więc się zamykać na innych? Dzięki radom Doroty jednak będę publikował odpowiedzi na pytania na naszych stronach a nie w prywatnych wiadomościach. Dzięki temu może jeszcze komuś innemu pomogą. Więc piszcie komentarze, piszcie co Was interesuje, obiecujemy blogować regularnie i odpowiadać na pytania!

Nasz coroczny Zlot to jest taka wisienka na torcie bezinteresowności. Idea jest prosta – spotkanie jest bezpłatne dla uczestników warsztatów WhiteSmoke Studio. Każdy ze spikerów występuje non-profit i daje coś od siebie. Trochę wiedzy, nieco przemyśleń. W zamian, kiedy będzie tego potrzebował otrzyma wsparcie od innych uczestników. Mieliśmy przyjemność posłuchać też gości specjalnych, którzy zgodzili się wystąpić wg powyższej formuły.

Wyszło świetnie.

 

Fot. Jarosław Kozłowski

ZLOT UCZESTNIKÓW WARSZTATÓW WHITESMOKE STUDIO 2019

Poniżej kilka spisanych na gorąco komentarzy uczestników:

"Dziękuję za tyle pozytywnej energii i słów jakie usłyszałam przez cały dzień. Dorota dzięki, że pomyślałaś o mnie przy spiczach - bałam się jak cholera ale udało się i to Wasza energia mi bardzo pomogła. Każdy kto mnie dobrze poznał wie, że nie lubię ściemniać i udawać czegoś co nie ma miejsca. Nigdy nie czułam takiej dobrej energii od grupy, tak dużej grupy. Od razu chce się żyć i iść do przodu ! Cieszę się, że poznałam tyle nowych osób, niektóre znałam z internetu i spotkanie na żywo było przemiłym doświadczeniem.
Umówmy się, nie jesteśmy robotami i każdy ma gorszy czas i ten zlot mi bardzo pomógł - WIELKIE DZIĘKI!!"  Kasia Pawlica

"To był niezwykły Zlot! Dziękuję całej grupie za wysłuchanie i za każde życzliwe słowo i miły gest. Nie wiecie jak wiele to dla mnie znaczy! No i z nikim mi się jeszcze tak dobrze disco polo nie śpiewało! Jesteście najlepsi!!! Do zobaczenia najdalej za rok!"  Konstancja Lasota

"Oj zbieram się jeszcze po wczorajszym zlocie Smoków.. tyle inspiracji, motywacji, życzliwości w jednym miejscu było, to niesamowite, że chce Wam się Dorota i Michał dla nas wszystkich to robić, jestem tak ogromnie wdzięczna Wam, że płakać się chce normalnie. Po wczorajszym zlocie otworzyły mi się oczy i poza oczywistymi rzeczami które robię i będę robić dalej, wymyśliłam coś nowego! Dziękuję z całego serducha, KOCHAM! A tym co nie wiedzą a fotografują i chcą lepiej polecam zaczaić się na warsztaty z WhiteSmoke Studio bo to po prostu bezcenne doświadczenie zmieniające losy ludzi" Agata Adamczyk

 "Dzięki dzięki dzięki!!! Daliście mi takiego kopa że nie zasnę chyba z tydzień. Ale to co dostałam od Was jest bezcenne! Tyle dobra, życzliwości ech.. to cudowne! Mamy najwspanialszą smokową grupę ever! To co się wydarzyło po to był kosmos!!! Dostałam wspaniały feedback! Dostałam skrzydła pegaza, moc supermena i tyle ciepła że jak pisze to mam łzy w oczach.
Kochani pamiętajcie że bycie prawdziwym sobą do końca przyniesie nam więcej radości niż udawanie kogoś innego. Proszę pamiętajcie że nie musicie być idealni, bądźcie prawdziwi i dajcie sobie czas na zwyczajne leniuchowanie choć trochę i róbcie to co kochacie, dajcie sobie przestrzeń! To da Wam radość i zadowolenie. Dziękuję wszystkim. Dziękuję po stokroć!" Monika Witoń

Komentarze po spiczu Moniki Witoń:

- Jesteś nieprawdopodobnym świrem!!! 
- Rozwaliłaś system:)
- Jesteś niesamowita, cudnie było poznać Ciebie i Twoją historię!
- Dziękuję przede wszystkim, że byłaś w tym wszystkim taka prawdziwa, po prostu sobą. I to dotyczy wszystkich spikerów, którzy czuję, że nie tworzyli żadnych kreacji, po prostu opowiadali swoje prawdziwe, często dosyć intymne historie. W tym jest moc. To co się wydarzyło było piękne.
- Twoje wystąpienie było niesamowite, a jedno zdanie które powiedziałaś o córce zacisnęło mi gardło i wycisnęło łzy. Zapamiętam to ❤ Podziwiam i życzę poczucia harmonii

"Za mną szalony czas wypełniony po brzegi FOTOGRAFIĄ. Okazja by posłuchać niezwykle rozwijających doświadczeń innych fotografów, znaleźć w tym wszystkim kontakt samemu ze sobą (Mindfulness Polska Uważność zaczyna się tu i teraz) i spotkać się z Mistrzem Chris Niedenthal. Brakuje mi słów by wyrazić wszystkie emocje, które we mnie buzują, ale było po prostu świetnie.. Tyle ludzi, z którymi łączy mnie tak wiele! Dziękuję!" Ania Kopeć

"Wszystko już zostało powiedziane na temat tego jak wyjątkowy to był czas z niesamowicie wartościowymi ludźmi i, nierealnymi wręcz spiczami no po prostu jakaś inna galaktyka. Przy wszystkich tych słowach podpisuję się całym sobą. Jesteś tam i wiesz że żyjesz (co w moim przypadku coraz trudniej doświadczyć), że są ludzie którzy myślą, czują, popełniają błędy, załamują się, wątpią, cieszą, po prostu są sobą a ty czujesz że jesteś wśród swoich. Śmiało można wszystkich Was i każdego z osobna nazwać przyjacielem/przyjaciółką. U mnie ponad to po tym zlocie pojawił się strach, obawy, niepokój i zastanawiam się ciągle dlaczego tak jest. Ale chyba już wiem Ja zwyczajnie boje się tego że stanie się coś co sprawi że nie będę mógł np. przyjechać na kolejny zlot, albo że on się nie odbędzie …to trochę jak z zakochaniem. Doroto i Michale błagam Was o jedno obiecajcie nam wszystkim, że tak jak Jurek Owsiak będziemy się spotykać w takim gronie do końca świata i jeden dzień dłużej - ściskam z bieszczadzkich krzaków"  Radek Kaźmierczak

"Skoro śniadanie jadłem dziś o 13:00 to znaczy, że wczoraj się działo !!! 
Wszyscy stworzyliście świetną atmosferę. Fajnie być częścią takiej fotograficznej rodziny. Wziąłem dla siebie dużo z prezentacji i poruszanych tematów. Chce się żyć. Było cudownie! Dziękuję Wam!!!" Przemek Bereza

"Wiem, że to wbrew mindfullness, ale ciągle myślami jestem w Warszawie na Mysiej :D. Niesamowity dzień wspaniałych prezentacji (Konstancja, Monika – ścisnęło mocno) i inspirujących rozmów z ludźmi, z którymi nadaje się na tych samych falach. No i epicki after po jakże słusznej decyzji zostania na noc :D. Dorota, Michał – ogromne dzięki, że Wam się chce organizować te spotkania. Niewysłowiona wdzięczność!" Szymon Aleksandrowicz

 

Czy możemy dodać coś od siebie? Chyba tylko tyle, że stworzenie przestrzeni w której kilkadziesiąt zupełnie obcych dla siebie fotografów dzieli się najszczerszymi przeżyciami to nasz największy edukacyjny sukces. Dla takich momentów warto robić to co się kocha! Dziękujemy wszystkim, którzy spędzili z nami ten dzień, tym, którzy mieszkają w okolicy i tym, przejechali często setki kilometrów by uczestniczyć w tym małym święcie fotografii. Wasza energia i nastawienie daje nam niezłego kopa i przywraca wiarę w ludzi.

Fot. Przemek Bereza

Specjalne podziękowania dla dziewczyn, które wystąpiły z prezentacjami i podzieliły się osobistymi doświadczeniami. Wiemy jakie to trudne.

Spikerzy Zlotu 2019:

Kasia Pawlica "O strachu i jak sobie radzić" Dzięki za pokazanie, że nasze małe i duże lęki mogą mieć swoje dobre strony. Jesteś nieustraszona!

Agata Adamczyk  "Od zera do.." Pięknie to wystąpienie podsumował  Dominik Mądrachowski: "Moja dziewczyna ma dzisiaj swoją prezentację na warsztatach przyjaciół z WhiteSmoke Studio. Opisuje w niej swoje początki, opowiada o inspiracjach i o zakręconej drodze, która przeszła od reporterki agencyjnej do miejsca, w którym znajduje się teraz. Poznałem ją, gdy biegała za gwiazdami i gwiazdeczkami po czerwonym dywanie. Podziwiałem, jak potrafiła rozpychać się w tym zdominowanym przez mężczyzn światku, ale też widziałem gasnący w oczach entuzjazm z robienia zdjęć. Co było potem? Metamorfoza i ciężka praca. Jestem z Ciebie dumny Agatko" Podpisujemy się pod tym wszystkimi rękoma! Brawo!

Konstancja Lasota "Challenge". Nasz Kwiatuszek, Konstancja, z wrodzonym humorem i wdziękiem doprowadziła całą salę do łez wzruszenia. Niesamowita opowieść o poszukiwaniach, życiu i tym co ważne. Dziękujemy!

Aleksandra Nowak "O marzeniach i podróżach" Jeżeli ktokolwiek miał brak słońca i dobrego humoru to podczas wystąpienia Oli spokojnie mógł poczuć się jak na wakacjach. Wulkan dobrej energii, uśmiechu i pozytywnej motywacji.

Monika Witoń "Równowaga... czyli jak nie zwariować i szanować siebie". Petarda! Brak słów. Cała sala ryczała ze śmiechu razem z Moniką.

Dziewczyny - jesteście CUDOWNE!

Naszych gości specjalnych przedstawiać nie trzeba, to był najlepszy wybór z możliwych. Cieszymy się, że osoby z naszych warsztatów interesują się fotografią. Nie tylko ślubną! Ale fotografią jako medium, fotografią w ogóle. Mamy nadzieję, że dzięki tym zjazdom ta zajawka nigdy nie minie, nasza znajomość się umocni a każdy kolejny zjazd będzie takim małym wielkim wydarzeniem. Cieszymy się, że jako grupa rozwijamy odwagę, podejmujemy wyzwania, uczymy się panować nad stresem, wspieramy się i stajemy się lepsi.

Prezentacje naszych gości specjalnych były raczej spotkaniami autorskimi prowokującymi do dyskusji, inspiracji i zachwytu fotografią. Dziękujemy! Byliście wspaniali!

Wystąpili:

Agnieszka Guzicka z Mindfulness Polska, certyfikowana trenerka MBSR (Mindfulness-Based Stress Reduction), która mówiła o tym jak ważna jest uważność i to, żeby żyć tu i teraz

Oraz niesamowici fotografowie:
Wojciech Grzedzinski
Mario Janiszewski
Chris Niedenthal

Jesteśmy zbyt wzruszeni, żeby w tej chwili napisać coś więcej. Po prostu dziękujemy Wam najserdeczniej, że byliście z nami i z takim zaangażowaniem opowiadaliście o swojej pracy.

Fot. Szymon Aleksandrowicz. Zbyszek Kruk jak zawsze służy radą

Wielkie dzięki Zbyszek Kruk z Krukbook za Twoje nieustające wsparcie, identyfikatory, albumy i zniżkę na książki na projekty personalne dla naszej grupy. Jedna z najlepszych rzeczy jakie możemy dla siebie zrobić to wydrukować własne zdjęcia w formie książki!

Gorące podziękowania dla całej ekipy Mysia 3, Leica Camera Poland & Leica 6x7 Gallery a przede wszystkim dla Sławomira Kaspra i Marka Mikołajczyka za gościnę i pomoc w organizacji. Dzięki Wam nasze marzenia się spełniają.

Do tego na Zlocie okazało się, że nasz student, spiker z pierwszego smoczego Zlotu z zeszłego roku, Artur Rusek wydał książkę! Wow! Rok temu spicz a w tym roku publikacja! Ogromne gratulacje! Czekamy na wieczorek autorski.

Do zobaczenia na kolejnym Zlocie! Bo życie toczy się poza Internetem.
Dorota Kaszuba & Michał Warda

 

Poniżej minuta utrwalona okiem i kamerą Artura Cieślakowskiego. Dziękujemy za ten fantastyczny film!

Camera & edit: Artur Cieślakowski
facebook.com/mintyweddingfilms/2 
https://www.instagram.com/arturcieslakowski_filmmaker/
https://www.youtube.com/user/arturcieslakowski/videos
https://www.facebook.com/artur.cieslakowski.photography/

 

fot. Adam Sobolewski
Fot. Jakub Pawlik
Fot. Jakub Pawlik
Fot. Jakub Pawlik
Fot. Przemek Bereza

Networking

NETWORKING - CO TO JEST I DLACZEGO TO JEST TAKIE WAŻNE

Networking
Networking, Leica Q2

Networking – co to jest i dlaczego to jest takie ważne

Zasada networkingu jest prosta. Spotykamy się, budujemy relacje, stwarzamy możliwości, wzajemnie sobie pomagamy.
Wszyscy networkingowi partnerzy czerpią korzyści ze zbudowanej relacji. Networking to niezbędny element budowania dobrze działającej firmy.

Ivan Misner, założyciel organizacji BNI, która jest liderem biznesowego networkingu mówi, że budować networking należy na trzech fundamentach.

V – Visibility

Widoczność. Aby móc zaistnieć należy zacząć rozmawiać. Ty i inna osoba się nawzajem zauważacie. Ta faza tworzy rozpoznawalność, świadomość i wymaga nieustannej pracy. Widoczność musi być aktywnie utrzymywana i rozwijana przez osobisty kontakt. Sprawdzają się też oczywiście wszelkiego rodzaju kanały komunikacji.

C – Credibility

Wiarygodność. Gdy dwoje partnerów zacznie spełniać stawiane sobie oczekiwania buduje podstawy wiarygodności. Nic nie przebije bycia autentycznym w swoich działaniach i bycie spójnym ze swoimi wartościami. Wiarygodność rośnie, gdy spotkania są prowadzone, obietnice są podejmowane, fakty są weryfikowane, usługi są świadczone. Nie ma nic gorszego niż kładzenie na stół obietnic, które nie mają pokrycia w czynach. Czy jesteś osobą, na którą można liczyć w relacjach biznesowych?

P – Profitability

Rentowność. I nie chodzi tylko o osobisty zysk. Dojrzałe relacje to również gotowość do wspierania działań naszych partnerów, dawanie czegoś od siebie. Staranie się, by relacja przynosiła korzyści obu stronom.

Wychodzimy z założenia, że prowadzenie warsztatów ani nie powinno zaczynać się od rozpoczęcia warsztatów ani kończyć z ich chwilą, gdy uczestnicy rozchodzą się do domów. Pracujemy z grupą już przed warsztatami ale koniec spotkań to tak naprawdę jest moment, kiedy zaczyna się prawdziwa praca. Często wymaga to odważnych działań, rewolucyjnych zmian w prowadzonym biznesie lub po prostu wdrożenia w życie wyniesionej wiedzy. Często, gdy nasza firma ewoluuje rodzi to mniejsze lub większe problemy, na które możemy nie znać odpowiedzi. Wiemy to z doświadczenia. Dobrze jest wtedy mieć pod ręką grupę podobnych nam osób, które przeszły przez podobne problemy i mogą nam pomóc. Kilka lat temu stworzyliśmy grupę na FB, w której doświadczeniami wymieniają się uczestnicy naszych warsztatów. Brakowało nam jednak kontaktu osobistego – podobnego do tego jaki mamy z klientami i innymi firmami.

 

Zlot Uczestników Warsztatów WhiteSmoke Studio 2018

 

Podążając za tą ideą rok temu postanowiliśmy wykorzystać swój czas i kontakty by zorganizować pierwszy Zlot Uczestników Warsztatów WhiteSmoke Studio. Dzięki uprzejmości Leica Camera Poland i Sławomira Kaspra spotkanie odbyło się na Mysiej 3 w Warszawie.

Idea spotkania jest prosta – spotkanie jest bezpłatne dla uczestników warsztatów WhiteSmoke Studio. Każdy ze spikerów występuje non-profit i daje coś od siebie. Kawałek swojej wiedzy, przemyśleń. W zamian, kiedy będzie tego potrzebował może otrzyma wsparcie od innych uczestników. Kto wie co przyniesie życie.

Rok temu wszystko udało się pięknie. Kiedy planowaliśmy Zlot nie śmieliśmy przypuszczać, że tak dużo osób przyjedzie i że będzie tak niesamowita atmosfera i tak duże zaangażowanie ze strony grupy. Było inspirująco, było merytorycznie, było o życiu, o pracy, o rozwoju. Było magicznie. Było sporo ponad 100 osób!

Bardzo, ale to bardzo i z całego serca chcieliśmy podziękować wspaniałym Spikerom, bez których Zlot 2018 nie miałby szansy odbyć się na takim poziomie na jakim się odbył. Nie dość, że przygotowaliście świetne spicze to zmagaliście się bez słowa sprzeciwu z naszymi gigantycznymi oczekiwaniami, żeby spicze były przynajmniej tak dobre jak TEDy. Zrobiliście je tak dobrze, że wszyscy chcieli więcej. Pytań była masa. Dziękujemy. I gratulujemy. Dziękujemy za zaangażowanie i za to, że chciało Wam się zrobić to wszystko za darmo.
Wiemy jakie to jest cholernie trudne, żeby wyjść na scenę i gadać do takiego tłumu. Podziwiamy Was.

A teraz do rzeczy, o naszych Spikerach ze Zlotu 2018.

Spośród z naszej grupy warsztatowej (poza nami) wystąpili:

Kasia Brońska-Popiel z tematem “Portret psychologiczny Panny Młodej.” Dzięki za przypomnienie, że nie tylko panna młoda zasługuje na naszą uwagę i że każdego dzień ślubu może nieco przytłoczyć.

Piotr Litwic z tematem “Z planu serialu Canal+ „Nielegalni”. O pracy fotosisty, od kuchni.” Dzięki Tobie zatęskniliśmy za pracą na planach filmowych. Twoja pasja jest zaraźliwa.

Zbigniew Kruk (KrukBook) z tematem “Krótki poradnik o najczęstszych błędach projektowych.” Obiecujemy poprawić błędy projektowe, dzięki za czytelne przedstawienie tematu. I wielkie dzięki za piękne identyfikatory!

Tomasz Lazar z tematem “O poszukiwaniu stylu i świadomości w fotografii – wychodzenie ze strefy komfortu.” Spokój i opanowanie bijące z Twojego spojrzenia na świat sprawia, że mamy ochotę wrócić do biegania;) dzięki za pokazanie jak wielowymiarowa jest rzeczywistość, która nas otacza i że warto patrzeć w głąb siebie.

Artur Rusek z tematem “Projekt fotograficzny – dzieci bezdomne.” Wielkie dzięki za piękny dowód na to, że cudowne historie kryją się tuż za rogiem!

Łukasz Popielarz z tematem “Fotograf, sprzedawca czy akwizytor? Możliwości “marketingowe” zgodne ze sobą.” Może wszystko jest do dupy, ale dzięki Tobie możemy przyjąć to z uśmiechem na klatę;)

Izabella Górska z tematem “O brzydkich zdjęciach ślubnych (około ślubnych). Czarno-białych.” Dzięki za pokazanie, że na ślubie każdy może znaleźć swoje małe fotograficzne skarby.

Naszymi gośćmi specjalnymi spoza grupy były 2 cudowne osoby:

Katarzyna Krupa, kobieta petarda, nasza bardzo dobra znajoma, prezenterka telewizyjna, reporterka, tancerka i wielokrotna finalistka turniejów tańca towarzyskiego na całym świecie. Kasia zaraziła wszystkich dobrą energią i poczuciem humoru dzięki czemu wiedza z zakresu protokołu, etykiety oraz wizerunku biznesowego o groźnie brzmiącym tytule “O etykiecie i savoir vivre w komunikacji i biznesie” była nieprawdopodobnie przyjemną lekcją.

Jacek Poremba, który specjalizuje się w fotografii portretowej, modowej i reklamowej. Niesamowicie ciepły, skromny, Wielki Fotograf, którego mieliśmy przyjemność dobrze poznać wiele lat temu. Jacek opowiadał “O portrecie”. Była to ostatnia prezentacja i bardzo mocna puenta mówiąca o tym, że piękno siedzi w każdym z nas i wystarczy po nie sięgnąć. Nie bójmy się rozmawiać z ludźmi. Dziękujemy za cudowną opowieść o ludziach, których spotkałeś na swojej drodze.

Dzięki Sławomir za moderację rozmowy z Jackiem!

Poniżej możecie zobaczyć krótką relację video. Robiliśmy to nieco na boku, trudno być jednocześnie organizatorem i kręcić czy robić zdjęcia. Nie udało nam się nagrać wszystkich, mamy nadzieję nadrobić to na następnym Zlocie, który odbędzie się już za kilka tygodni. Zaraz po tegorocznej wiosennej edycji warsztatów.

Do zobaczenia pod koniec marca na Zlocie!

I 25-27 marca na warsztatach WhiteSmoke Studio Experience

Wszystkie informacje dotyczące Zlotu na naszej grupie na FB.


Recenzja Leica Q2

LEICA Q2 - NAJLEPSZY APARAT KOMPAKTOWY NIE TYLKO DO REPORTAŻU ŚLUBNEGO W 2019

Recenzja Leica Q2

Leica Q2 - najlepszy aparat kompaktowy do reportażu ślubnego w 2019

Klienci ciągle nas pytają jaki aparat kupić dla zaczynających przygodę z fotografią. Do tej pory zawsze odpowiadałem – to zależy. Od wczoraj nie będę się wahał – jeżeli budżet pozwoli, tylko Leica Q2

Nasza przygoda z Leicą Q rozpoczęła się na konferencji SNAP Photography Festival w 2016 gdzie mieliśmy przyjemność występować na scenie. Testowaliśmy ją wtedy równolegle z Fuji X-pro2 pożyczonym od Kevina Mullinsa. Decyzja o zakupie dwóch aparatów Leica Q nastąpiła niemal błyskawicznie.

Kevin Mullins Leica Q
© Michal Warda, 2016, Walia, Leica Q

Niesamowicie szybki i skuteczny AF (nawet po zmroku) wbudowany obiektyw 28mm 1.7 z możliwością skropowania do 35mm (sławne leikowskie ramki) a to wszystko sparowane ze świetnym sensorem. Innymi słowy Leica Q to pierwszy pełnoklatkowy aparat kompaktowy, który oferuje jakość zdjęć najwyższej jakości. Kolor, dynamika, niskie szumy na high iso. Dość powiedzieć, że w podsumowaniu 2016 roku większość zdjęć jest z Leica Q. To samo w 2017.

W 2018-stym coś mnie podkusiło i zamieniłem Q na Leicę M10. Okazało się, że niesłusznie. Leica M9, choć starsza, dawała mi więcej frajdy i lepszy kolor. M10-kę zamieniłem na Sony. Dostałem świetny obrazek i taką sobie ergonomię. Co tu dużo mówić brakowało mi Q.

Na szczęście Dorota postanowiła pod koniec 2018 kupić Leicę QP i pożyczyć mi swoją ukochaną Q pierwszej generacji. W ten oto sposób w naszych torbach zagościły dwa Canony 5d MK IV, dwie Leici Q i dwie Leici M. Ja spałem spokojnie rozwijając park maszyn do video a Dorota nie stresowała się, że znowu coś chcę zmienić. Do wczoraj.

6 marca miała premierę Leica Q2. Nowy aparat z Wetzlar jest nową referencją. Czy Leica Q2 to aparat idealny? Nie. Ale o tym za chwilę.

Recenzja Leica Q2

RECENZJA LEICA Q2

SENSOR

Najważniejsza zmiana to nowy sensor. Q1 ma 24MP, w Q2 znalazła się pełnoklatkowa matryca o rozdzielczości 47,3MP. To już jest zakres średnioformatowego Hasselblada X1d. Obiektyw pozostał ten sam. Nadal jest to summilux 28mm f1.7. Jak rysuje w połączeniu z nową matrycą widać poniżej. Ostrość, kontrast i dynamika na najwyższym poziomie.

I na tym mógłbym zakończyć gdyż tylko ta zmiana powoduje, że aparat wchodzi na zupełnie nowy poziom. Ale nie. Jest więcej.

KADROWANIE

Po kolei: Leica Q2 oferuje kropa cyfrowego a na wizjerze możemy ustawić ramki 35mm, 50mm i 75mm – czyli możemy kadrować w czasie rzeczywistym otrzymując pliki o rozdzielczościach 30, 15 i 7MP. To czyni z Leica Q2 jednym z najbardziej wszechstronnych aparatów na rynku. W rękach świadomego fotografa w zasadzie nie ma potrzeby używać niczego innego podczas reportażu. Najlepsze jest to, że podczas PP możemy sobie w LR “odkadrować” – mamy wciąż do dyspozycji pełne 47,3MP. To daje niewiarygodną elastyczność podczas edycji materiału. Szerzej o tym mówiłem podczas live na FB – tutaj możecie posłuchać o moich pierwszych wrażeniach.

ERGONOMIA I BUDOWA

W Leica Q czasem przeszkadzał mi brak uszczelnienia korpusu. Moja Q ma zaklejone taśmą wszelkie wrażliwe miejsca. Z Q2 nie ma tej potrzeby – korpus jest uszczelniony – standard IP52. Można pracować podczas deszczu.

Nieco zmienił się układ przycisków – są trzy przy dotykowym ekranie i jeden ekstra obok spustu migawki – idealny na zmianę ISO. Dla mnie bomba – ergonomicznie jest idealnie. Aparat jest też nieco cięższy od Leica Q i Leica QP co przekłada się na lepszą stabilność podczas pracy z dłuższymi czasami migawki. Korpus jest tak przeprojektowany, że nie mam wrażenia, że pracuję kompaktem. Wrażenia zbliżone są do tych jakie mam pracując Leicą M. Super.

Dostajemy też nową baterię o większej pojemności, taką samą jak w Leice SL.

Wizjer ma tę samą rozdzielczość ale jest wykonany w innej technologii. Innymi słowy: jest jeszcze lepszy. Nawet 4 letnia Q1 była w tym segmencie liderem oferując wizjer lepszy niż w Sony A7r3 a nowa Q2 długo będzie nie do pobicia.
Af jest szybszy, kolejna dobra wiadomość.
Dodano też nowe tryby nagrywania video C4k24p/4k30p/FHD120p/FHD60p/FHD30p/FHD24p.

Recenzja Leica Q2
© Michal Warda, 2019, Warszawa , Leica Q2

Co się nie zmieniło: dostajemy tę samą przemyślaną ergonomię, czytelne i proste menu. Niestety nadal ma jeden slot, dlatego trzeba pracować na dwa korpusy i to w zasadzie jest jedyna wada.

Leica Q2 jest aparatem stworzonym do fotografowania a nie do analizy parametrów (choć te są wyśrubowane). Może być podstawowym aparatem do streeta, krajobrazu, czy takim, który zabiera się w podróż. Jako jeden z dwóch korpusów podczas zleceń komercyjnych czy po prostu może być kompanem codziennych wędrówek w poszukiwaniu kadrów.

A jak się ma do tego konkurencja? Aparatów jest całem mnóstwo i każdy znajdzie coś dla siebie w każdym przedziale cenowym.

Recenzja Leica Q2
© Michal Warda, 2019, Warszawa , Leica Q2
Recenzja Leica Q2
© Michal Warda, 2019, Warszawa , Leica Q2

LEICA Q2 vs Sony A7R3 vs Sony A7III

Czyli w skrócie – pojedynek gigantów do fotografowania ślubów. Skąd takie porównanie? Już kilka minut po opublikowaniu powyższej recenzji dostałem o to pytanie.

Pomimo, że nie mam pod ręką Sony, postaram się napisać poniżej wnioski po ponad rocznym porównywaniu Leica Q do Sony A7III.

Poniższe zestawienie jest więc tak naprawdę porównaniem Leica Q do Sony.

Leica Q2 jest lepsza pod każdym względem od Q1 więc wnioski wyciągnijcie sami.

Leica Q vs Sony A7III

ERGONOMIA LEICA Q I SONY A7III

Sony i Leica mają skrajnie różne podejście do tworzenia aparatów fotograficznych i w przypadku bezpośredniej konfrontacji Leica Q i Sony A7III widać to jak na dłoni. Leica stawia na prostotę i transparentność a Sony na mnogość opcji i możliwość skonfigurowania przycisków pod swoje potrzeby. Nie znaczy to, że nie da się w Leica Q zmienić funkcji przycisku FN. Znaczy to tylko tyle, że Leicą można fotografować niemal po wyjęciu jej z pudełka a nad Sony trzeba spędzić kilka godzin by skonfigurować aparat pod siebie. Gdy fotografujemy kilka godzin i jesteśmy nieco zmęczeni Leica nam mniej przeszkadza w szybkim i intuicyjnym operowaniu aparatem. Punkt dla Leica.

JAKOŚĆ WYKONANIA

Oba aparaty są świetnie wykonane. Leica zachwyca designem i spasowaniem. Po 3 latach intensywnego użytkowania wciąż wygląda świetnie. Sony po roku była niemal z każdej strony powycierana. Zdecydowanie zbyt szybko schodzi farba. Uszczelnienia w Sony A7III są lepsze niż w Leica Q. Za to Q2 wyrównuje poziom. Czysto subiektywnie – punkt dla Leica.

SENSOR

Bez dwóch zdań – Sony produkuje najlepsze matryce na rynku. To jest najmocniejsza strona Sony A7III i A7r3. Czy Leica bardzo odstaje? Nie do końca – kolory ma przyjemniejsze prosto z puszki, wymaga zdecydowanie mniej obróbki. Sony ma lepszy zakres tonalny – więcej odzyskamy z cieni i świateł. Leica wybacza mniej ale koniec końców oba dają najwyższy możliwy poziom. Dla mnie remis.

SZYBKOŚĆ I NIEZAWODNOŚĆ AF

Leica ma stosunkowo prosty moduł oparty na detekcji kontrastu za to niezwykle szybki i skuteczny. Sony jest nafaszerowane techniką i oferuje o wiele więcej możliwości konfiguracji. Tryb AF-C – punkt dla Sony, EYE-AF – punkt dla Sony. Ostrość w trybie AF-S – zdecydowanie punkt dla Leica. AF w trudnych warunkach i po zmroku – tutaj też punkt dla Leica. Remis.

Leica Q vs Sony A7III

OPTYKA

Ta kategoria jest zarazem najtrudniejsza i najłatwiejsza. Dla moich potrzeb Leica jest po prostu wybitna. Summilux 28mm to najwyższa jakość i niezwykle trudno zrobić coś lepszego. Jedno ale: w Leice nie można zmienić obiektywu, mamy cyfrowy krop i ramki, o których pisałem wyżej. Jest za to mała i poręczna. Jeżeli chcemy mieć zbliżoną jakość optyki w Sony musimy zainwestować w duże i ciężkie szkła. Subiektywnie – zdecydowana wygrana dla Leica Q2.

VIDEO

Nie ma co dyskutować – Sony wygrywa w tej kategorii.

REPORTAŻ

Leica to ikona reportażu. Dla mnie bezdyskusyjnie wygrywa Leica

PORTRET

Do Sony wepniemy klasyczne portretowe ogniskowe: jasną 50-tkę czy 85-kę. Leica Q wymaga zdecydowanie innego podejścia. Zobaczcie poniżej te dwa portrety. Studyjne zdjęcie z Sony i ślubny portret Leicą Q. Co wybieracie? Dodam tylko, że z flashem przyjemniej pracuje się Leicą.

Leica Q vs Sony A7III
Leica Q vs Sony A7III

PRZYJEMNOŚĆ FOTOGRAFOWANIA

Koniec końców o to chodzi w tej zabawie. Zdecydowana wygrana Leica Q2.

Jeżeli macie jakieś pytania piszcie w komentarzach. TUTAJ znajdziecie dwa pliki dng jeżeli macie ochotę sprawdzić sami w LR.

Zapraszam do dyskusji. Jakie według Was idealny aparat powinien mieć cechy.