Jakie lampy wybrać do fotografii i filmowania?

Jakie lampy wybrać do fotografii i filmowania?

Małe światła - wielkie możliwości - przedstawiamy jedno z naszych absolutnie niezbędnych a zarazem ulubionych narzędzi - światła Nanlite.

Jest jedno pytanie, które zadaje nam absolutnie każda para. A co jeśli będzie padać? Zazwyczaj odpowiadamy - super, lubimy wyzwania. Mamy swoje światło i lata praktyki. Będąc jednak zupełnie szczerym; w skali wyzwań - deszcz i brak słońca jest dla nas absolutnie najmniejszym zmartwieniem. Co więcej, można ten klimat kreatywnie wykorzystać. W takich sytuacjach wychodzi najczęściej szydło z worka i widać jak na dłoni, który fotograf potrafi odnaleźć się w trudnej sytuacji, a który nie.

Są sytuacje o wiele trudniejsze; ostatnio otrzymaliśmy zlecenie nagrania wypowiedzi eksperta. Niestety z rożnych przyczyn jedynym pomieszczeniem pozbawionym szumu wentylatorów był biurowy pokój niewielkich rozmiarów zawalony kartonami. Plus białe ściany i ogromny pogłos. Trzeba było stworzyć coś z niczego.

nanlite pavotubes

Kiedy zaczynaliśmy przygodę z fotografią, dobrej jakości światło ciągłe było dla zwykłych śmiertelników niedostępne. Profesjonalne lampy spotykane na planach filmowych nadal są poza zasięgiem. Ceny dobrego HMI (HMI - lampa wyładowcza) to tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy dolarów. Jeżeli budżet reklamowy klienta pozwala wynajmuje się je z rentalu. Takie światła mają swoje wymagania prądowe, potrzebna jest kilkuosobowa ekipa techniczna i mistrz oświetlenia. Robią się z tego poważne kwoty.

Rynek się jednak zmienia i wielu fotografów zaczyna interesować się filmem. Zbiega się to w czasie z niesamowitą rewolucją technologiczną. Filmowców amatorów pojawia się więcej niż fotografów. Współczesne bezlusterkowce i tańsze kamery filmowe oferują doskonałą jakość obrazu i przyzwoite parametry techniczne. Możemy kręcić i fotografować na czułościach niedostępnych wczesniej, a co za tym idzie światło, którego używamy we wnętrzach może mieć znacznie mniejszą moc. Otwiera się mnóstwo nowych kreatywnych możliwość. Dostrzegło to wiele firm i rynek zalała fala tanich świateł LED. Niestety większość generuje wiązkę światła niskiej jakości. Współczynnik oddawania barw (CRI) w tanich ledach jest poniżej progu przyzwoitości +-80. Objawia się to trudnością w uzyskaniu poprawnych barw na filmie i w zdjęciach. Im wyższy wskaźnik CRI tym barwy są lepiej odwzorowane, a światło wydaje się naturalniejsze. Spotkaliscie się na pewno w z taką sytuacją podczas obróbki zdjęć z pierwszego tańca, kiedy Para jest oświetlona białym DJ-skim światłem i głowicie się dlaczego skin tone nie chce wskoczyć na swoje miejsce.

Whitesmoke Studio

Wracając do świateł, nie zawsze nasi klienci dysponują budżetem na zbudowanie dużego planu oświetlonego HMI. Nie zawsze jest też taka potrzeba, robimy dużo małych projektów, czasem wręcz kameralnych. Zawsze jednak z dbałością o podstawowy walor wizualny - światło. Można powiedzieć, że jednym z elementów, który wyróżnia zarówno nasze reportaże jak i prace komercyjne to jest właśnie dbałość o ten jakże ważny element.
Można to porównać w filmie do dźwięku. Pamiętasz VHS-y? Obraz mógł być podłej jakości, ale jeśli dźwięk był dobry, nikt nie narzekał. A spróbuj obejrzeć film ze słabym dźwiękiem. Zgroza.
To samo jest ze światłem. Ono jest jednym z fundamentów. Zatem jakie światła warto kupić do zdjęć i filmowania?

Dwa lata temu, czyli jeszcze przed pandemią zaczęliśmy szukać świateł, które będziemy mogli wykorzystać zarówno przy filmie jak i przy portrecie. Błysk od lat mamy ten sam - przenośne generatory HENSEL z 4 glówkami. Zrobiliśmy nimi dziesiątki komercyjnych sesji. Są jednak takie projekty, które wymagają innego podejścia. Filmowego. Pracujemy nad całą sceną a nie tylko nad twarzą modela. Światło ciągłe sprawdza się wtedy idealnie. Na rynku zaczęły się pojawiać nieco lepszej jakości LED-y. Niestety jak to zwykle bywa w Polsce na początku niedostępne lub zwyczajnie zbyt kosztowne do sprowadzenia. W oko wpadły nam zwłaszcza panele Ledgo LG-G260 MagicHue. Zaczęliśmy szukać informacji o firmie i okazało się, że poza tym, że pracuje na nim jednym z naszych ulubionych "indie" filmmakers - Nik Pilecki - to w Polsce pojawiły się nieco tańsze wersje świateł Ledgo kierowane do innej grupy odbiorców - światła NANLITE.

 

Odpowiadając na pytanie jakie lampy do fotografii i filmowania wybrać: przez ostatni rok kupiliśmy modele: Forza 500/300/60/60b oraz Pavotubes 30c, 15c i 6c II. Zrobiliśmy na tych światłach mnóstwo projektów, w większości komercyjnych. Sesje i filmy wizerunkowe i produktowe, portrety oraz sesje narzeczeńskie. Wykorzystywaliśmy je przy filmie reklamowym oraz filmach sportowych, na ślubach i do prywatnych projektów. Zrobiliśmy na nich też kilka sesji w studio, sesje rodzinne i kobiece (akty). Przejechały z nami wiele kilometrów bez jednej awarii. Ostatnio dołączył do zestawu projektor przeznaczony do najmniejszej lampy z rodziny Nanlite. Forza 60b i zrobił na nas ogromne wrażenie. Umiejętnie wykorzystany potrafi zastąpić i zasymulować słońce.

Nasza recenzja i rekomendacja oparta jest na ponad roku zbierania doświadczeń i użytkowania w najróżniejszych okolicznościach. Jak zwykle - chcemy opisać walory użytkowe (parametry techniczne zostawiając innym). Światło jest jakościowo bardzo dobre. Lampy, których chce się używać muszą spełnić kilka warunków:

  • Muszą być na tyle małe, by można z nimi podróżować
  • Muszą mieć dobrą lub bardzo dobrą jakość wykonania i zapewnić dobrą ergonomię pracy - czyli w skrócie nie mogą być skomplikowane w obsłudze. Idealnie jak jest są dostępne akcesoria pozwalające zmienić charakter światła i użyteczność. Jako bonus dobrze gdy mają wbudowane efekty świetlne symulujące np. telewizor, światła policyjne czy burzę. Przydatna sprawa w filmie. Pilot czy sterowanie przez aplikację to już standard w tych czasach.

Wszystkie światła Nanlite spełniają te warunki. Nie przetestowaliśmy wyłącznie opcjonalnych modułów wi-fi. Nie mieliśmy takiej potrzeby, ale na pewno na większych planach ta opcja się przydaje. Super za to się sprawdza z Forzami pilot. Głowkę montujemy najczęściej wysoko i bez pilota wygoda obsługi znacznie spada.

Zacznijmy od naszego ulubionego gadżetu czyli Pavotubes pieszczotliwie zwanymi przez nas mieczami świetlnymi. Spodobały się nawet Jackowi Porębie, z którym stoczyliśmy mały sparring;)

Pavotubes występują w trzech wariantach - 30c, 15c i 6c. 30c to standard produkcyjny. Miecz ma 130cm długości czyli dokładnie tyle, ile popularne Qusary 4ft. 15c ma 90cm a 6c mierzy niewiele ponad 25cm. Jest idealna do doświetlania trudno dostępnych miejsc lub jako światło efektowe w nocy.

Wszystkie Pavotubes zapewniają imponujące CRI 98 przedziale 2700K-7500K. Ale to nie wszystko. Pavotubes to przede wszystkim lampy RGB - mogą świecić praktycznie dowolną barwą i nasyceniem. Mają oczywiście wbudowaną baterię i obsługuje się je bajecznie prosto. 6c mają do tego wbudowane magnesy, więc możemy je zamocować bez dodatkowych akcesoriów na dowolnej metalowej powierzchni, co jest szalenie użyteczne w sytuacjach, gdy chcemy, by lampa była widoczna w kadrze.

Biorąc pod uwagę, że światło, jakie symulujemy używając PAVO najczęściej możemy spotkać we wnętrzach, oceniam moc tych lamp na zupełnie wystarczającą. Najczęściej i tak używamy ich na 10-20% mocy. Jest jeszcze duży zapas. Bateria w 30 i 15c najczęściej wytrzymuje cały dzień zdjęć. Krótkie 6c czasem trzeba ładować między ujęciami. Najdłużej wytrzymały około dwóch godzin świecenia na 50% mocy. Ale trzeba pamiętać - to jest światełko do zadań specjalnych a nie "key light" choć w specyficznych warunkach używaliśmy je jako światło główne - jest bardzo miękkie i przyjemne. Świetnie się sprawdza zwłaszcza w sesjach sportowych.

Ilość zastosowań w jakich Pavotubes się sprawdzą jest niemal niezliczona i zależy wyłącznie od Twojej kreatywności.

 

Linia lamp Nanlite Forza to nieco inna koncepcja. Do każdej można podpiąć modyfikatory z mocowaniem bowens (na forza 60 przez adapter) i używać jak tradycyjnych lamp fotograficznych. 300-ka i 600-ta są bardzo mocne i sprawdzą się też w portrecie. My jednak lubimy rzeźbić światłem używając różnego rodzaju dyfuzji, flag i zastawek. Forza 60 i 60b to doskonały wstęp zarówno do nauki kontroli światła jak i do kreatywnego wykorzystania jako światło pomocnicze do światła głównego lub jako jedyna lampa w mniejszych planach lub takich sytuacjach, gdzie możemy wykorzystać nasze ulubione akcesorium - projektor/gobo. Wystarczy tylko odpowiednie gobo (kawałek metalu z powycinanymi kształtami, który umieszczamy pomiędzy lampą a projektorem lub przed lampą rzucającą ostre światło).

Lampy z serii Forza dostępne są często w dwóch wariantach - zwykłym (temp. barwowa 5500) i z dopiskiem b (B-color) którymi możemy sterować w szerokim spektrum temperatur barwowych 2700 do 6500 kelvinów. Do pełni szczęścia możemy doposażyć się we fresnela z wrotami, małą lub dużą octę i inne dowolne modyfikatory z mocowaniem bowensa i wspomniane wcześniej bezprzewodowe sterowanie. Forzę 500 i 300 możemy zasilać z opcjonalnych baterii filmowych V-mount a do Forzy 60 otrzymujemy bardzo praktyczny uchwyt, w który możemy wpiąć bardzo popularne i niedrogie baterie z serii NPF. Bardzo lubimy tak pracować - daje to pełną niezależność od źródła prądu.

 

Czy polecamy Nanlity? Zdecydowanie tak! Ostatnio na planie mieszaliśmy z kolegą operatorem różne ledy i porównaliśmy Forza 300 do Aputure 120d. Testy pokazały, że Nanlity są bardziej kompaktowe, doskonale wykonane i oferują pierwszoligową jakość światła. Nasza pełna rekomendacja.

Zapraszamy Cię serdecznie na naszego Instagrama, gdzie regularnie pojawiają się migawki i backstage z naszych sesji. Najczęściej zobaczysz tam właśnie Nanlity.

Mamy też gorącego newsa - nasze zamiłowanie do dobrego światła zostało dostrzeżone i zaproponowano nam współpracę z Nanlite, z czego bardzo się cieszymy i jesteśmy przeogromnie  dumni. Możecie więc spodziewać się na naszym blogu i kanale Youtube (tak, tak, będziemy robić w youtuby) materiałów z sesji, przemyśleń i porad związanych ze światłem i fotografią. Stay tuned! Michał już kręci wąsa;)

 

Wszystkie zdjęcia wykorzystane w tym materiale zostały oczywiście oświetlone Nanlitami. Część z nich to fragmenty z naszych filmów. Poniżej zdjęcie doskonale pokazujące jak łatwo można wykorzystać Pavotubes. Na zdjęciu autorstwa Framka Mazura (kolor by Warda) widać Michała kręcącego Leszka Możdżera, światło trzyma producentka Eja Trzcińska ;)

 

Interesują Cię konkretne przykłady zastosowania świateł? Daj znać w komentarzu - pomyślimy nad materiałem filmowym ;)

 

-

 

 

 


Karty Angelbird

3 błędy, jakie popełnia wielu fotografów + dlaczego wybraliśmy karty AngelBird

Jest takie powiedzenie, że Twój workflow jest tak dobry jak jego najsłabsze ogniwo. W przypadku procesu filmowo-fotograficznego sprzęt odgrywa niebagatelną rolę, a bardzo często pomijalnym aspektem jest proces związany z zapisem danych i ich zarządzaniem. Dane, czyli mówiąc prościej: zdjęcia i filmy. A patrząc bardziej emocjonalnie, Twoje wspomnienia.

Jeżeli uświadomisz sobie, jak wiele zależy od jednego z najmniejszych elementów znajdujących się w torbie fotografa, zrozumiesz, dlaczego przywiązujemy do niego tak dużą uwagę, że poświęcamy mu cały artykuł.

Karty Angelbird

KARTY ANGELBIRD

MAM TYLKO JEDNĄ SZANSĘ, BY UCHWYCIĆ MOMENT

Karty pamięci, bo o nich mówię, to jeden z tych elementów wyposażenia, który potencjalnie jest najbardziej narażony na uszkodzenia mechaniczne, łatwo go zgubić, czy też może zawieść podczas pracy. Tak jak praktycznie nigdy nie zawiesił mi się obiektyw czy aparat tak błędy zapisu karty zdarzały mi się przez lata pracy wielokrotnie.

Mój i Doroty workflow jest w ogromnej mierze ukierunkowany na zapewnienie bezpieczeństwa danych na każdym etapie pracy, począwszy od tego pierwszego, najważniejszego momentu - zapisu uchwyconych chwil na karcie pamięci. Co więcej, mamy to nawet wpisane w umowę, jaką podpiszemy z Tobą na realizację zlecenia.

O ile w przypadku produkcji komercyjnych pewne ujęcia można powtórzyć (choć i tak nie zawsze) to w przypadku ślubu już nie. Podchodzimy do tematu bezpieczeństwa bardzo poważnie.

W 2018 roku to właśnie bezpieczeństwo danych było impulsem do zmiany jednoslotowej Leica M10 na Sony. Napisaliśmy nawet o tym artykuł na wardakaszuba.com. Co prawda z perspektywy czasu wiem, że powinienem zmienić raczej markę kart, na jakich wtedy pracowałem (Sandisk) to i tak jest to doskonały przykład tego, jak bardzo podchodzimy do bezpieczeństwa zapisu danych.

Karty Angelbird

3 PODSTAWOWE BŁĘDY, JAKIE POPEŁNIA WIELU FOTOGRAFÓW

  • BŁĄD NR 1: ZAPIS NA JEDNYM SLOCIE PRZY JEDNOCZESNYM BRAKU BACKUPU NA DRUGIM APARACIE.

Ze swojej strony nawet gdy pracujemy na jednoslotowcach takich jak X100V, ZAWSZE, ale to zawsze mamy drugi aparat i fotografujemy nimi na zmianę. W przypadku awarii jesteśmy zabezpieczeni. Plus, oczywiście, pracujemy we dwójkę i wiele sytuacji robi się na 4 aparaty. Tego również nie można pominąć.

  • BŁĄD NR 2: wybieranie nośników danych kierując się głównie ceną. Niestety najtańsze karty są często niewiadomego pochodzenia, zawodzi kontrola jakości, karty nie trzymają parametrów. Można powiedzieć, karta to karta. Co złego może się wydarzyć? BŁĄD!

Wiele razy mieliśmy takie sytuacje, że tylko zapis na dwa sloty uratował nam zdjęcia. Jedna z kart po prostu odmówiła współpracy. Nie zapisała zdjęć. Co gorsza, po takiej awarii potrafiła zawiesić aparat, a same wcześniej wykonane zdjęcia po prostu nie dały się zczytać. Komputer nie widział karty włożonej do czytnika. Podczas kręcenia zdarzył się błąd zapisu wynikający z tego, że karta była po prostu za wolna. Lub było za gorąco. Raz czy dwa karta pękła podczas zmiany i nie dało się zczytać danych.

Aby uświadomić Ci, jak wiele danych karta musi zapisać i w jakich warunkach: dwa słowa o tym jak pracujemy i w jakich warunkach.

Zdarzało nam się pracować w skrajnych temperaturach. Od -25 stopni do +40. Dodaj do tego dużą wilgotność i ogromne tempo pracy. Często zapisujemy wiele tysięcy zdjęć dziennie/kilka godzin materiału video. Kilka tygodni temu kręciliśmy cykl treningów fitness. Niemal 7 godzin nagrań non-stop, wyjmowane z kamer karty podczas zmiany planów były dosłownie gorące.
Tydzień temu fotografowaliśmy lookbook nowej marki odzieżowej aparatem GFX100. Ogromne tempo, ogromne pliki. Karty jak wcześniej - gorące przy zmianie. Zdarza się, że w pośpiechu podczas zmiany karty wypadnie ona z metra czy dwóch na beton, a my oczekujemy od niej dalszej pracy.

Do niedawna jeszcze bardzo dużo lataliśmy i wielokrotnie karty przechodziły przez bramki lotniskowe. Zawsze pojawiał się cień niepewności czy dane są bezpieczne.

PODCZAS PRACY MUSZĘ CZUĆ SIĘ BEZPIECZNIE CAŁY CZAS

Chcemy skupiać się na procesie, a nie na sprzęcie. Sprzęt ma nas nie zawieść. Ma być odporny mechanicznie i niezawodny. Idioto odporny. A co najważniejsze ma być szybki. Coraz częściej jesteśmy proszeni o filmy 4k (nasze kamery zapisują z ogromnym bitrate), które kręcimy w 6k i skalujemy w dół dla lepszej jakości.

  • BŁĄD NR 3: jaki fotografowie popełniają jest bardziej złożony i wieloetapowy. W skrócie: higiena pracy i BACKUP

JAK TO WYGLĄDA U NAS:

1. Nigdy nie przeglądamy i nie kasujemy zdjęć z poziomu aparatu. Nigdy.
2. Zapełniona karta trafia do opakowania odwrócona do góry nogami, aby na pewno nie pomylić jej z tymi do zapisania. Dla pewności zalecamy nawet oddzielne opakowanie na karty zapisane.
3. Po zgraniu kart sprawdzamy, czy dane są poprawne i robimy backupy na 2 dodatkowe dyski, z czego jeden to wielodyskowy NAS.
4. Ponieważ mamy zapas kart jedną kartę opisujemy i nie formatujemy jej do momentu dostarczenia zdjęć klientowi lub wgrania plików na chmurę. Korzystamy z DROPBOX business. Drugą kartę formatujemy dopiero po zrobieniu backupów. Sprawdzamy czy na kartach nie ma błędów.

Na każdym z tych etapów wielu fotografów popełnia podstawowe błędy.

Karty Angelbird

KARTY PAMIĘCI ANGELBIRD

Dochodzimy teraz do clue tego wpisu. Z kilku powodów wybraliśmy karty pamięci ANGELBIRD. I nie był to natychmiastowy proces. Mamy zasadę, że zanim coś polecimy, sami musimy zaufać produktowi i gruntownie go przetestować.

Pierwszą kartę AngelBird CFAST do kamer Z CAM E2 i Blackmagic kupiłem kilka lat temu z braku innych opcji. Już wtedy zachwyciło mnie coś, co można nazwać industrial standard jeśli chodzi o budowę. Metalowa obudowa, ta karta jest po prostu pancerna. Nagrałem na niej setki godzin materiałów i nigdy mnie nie zawiodła. Kiedy zaczęliśmy filmować bezlustrami - szukałem szybkich kart SD i jedyną alternatywą były Sony Tough, które niestety potrafiły zawieść. Były nawet organizowane akcje wymiany wadliwych kart. To mnie nie przekonało. W tak zwanym międzyczasie doświadczyłem kilku awarii kart sandisk. Przesiadłem się częściowo na lexary, ale te z kolei nie polubiły się z Fuji X-T4 podczas filmowania. Były za wolne. Nie wiem, czy wiecie, ale niepozorne Fuji pozwala nagrywać z bitratem na poziomie 400mb/sec. Ogromna ilość danych, która przekłada się na jakość materiału.

Do testów otrzymałem kartę AngelBird i katowałem ją w różnych warunkach przez niemal pół roku łącznie z utopieniem w Bałtyku, zapiaszczeniem na plaży i zalaniem wodą. Dopiero po jakimś czasie na stronie producenta doczytałem, że te karty są w zasadzie odporne na wszystko.

Cytując: X-Ray, Magnetic & ESD Proof, Shock, Dust, Water, Temperature Proof. Dodatkowo produkowane są w Austrii, dostajemy darmowy program odzyskiwania danych, mają gwarantowane minimalne transfery danych. W praktyce oferują sporo więcej.

Zaczęliśmy proces wymiany kart. Fajne jest to, że można je kupić w tzw. Match packach, czyli dedykowanych do konkretnych modeli aparatów, co wychodzi całkiem nieźle kosztowo.

Dodatkowo ANGELBIRD to nie tylko karty SD, ale i dyski SSD do rekorderów Atomos (rekorder już mamy, dyski są na liście do kupienia), karty CFEXPRESS i CFAST, które wykorzystujemy do filmowania. W zasadzie wszystkie niezbędne media mamy z jednej stajni, co zapewnia nam podwójny spokój.

Karty Angelbird

I tutaj pojawia się jeszcze jeden fajny gadżet - super zrobiony i bardzo szybki podwójny czytnik kart pamięci SD. Oszczędność czasu jest ogromna. Jestem w stanie zgrać kilka kart SD 128gb w stosunkowo krótkim czasie. Wcześniej potrafiło mi to zająć dosłownie godziny. W skali roku są to ogromne oszczędności czasu, który mogę ulokować gdzie indziej. Dokładna recenzja i porównanie do naszego dotychczasowego czytnika też się pojawi.

Dla wyjaśnienia - nasze testowanie sprzętu i upierdliwość w drążeniu zagadnień technicznych została doceniona. Dystrybutor na Polskę zaproponował nam ambasadorowanie marce AngelBird, co niniejszym z dumą ogłaszamy!

Zapraszamy na nasz Instagram, gdzie od czasu do czasu pojawią się kody zniżkowe na wybrane produkty, a już teraz na hasło "MICHAŁWARDA" macie 10% zniżki na cały asortyment sklepu https://f43.pl/  - kod jest ważny do końca czerwca 2021. Udanych zakupów!

Dajcie znać jeśli macie jeszcze jakieś pytania o karty, backupy, czy nasz workflow.


Reportaż ślubny Kraków

Jak wybrać fotografa na ślub? Paulina i Paweł, Dwór w Tomaszowicach

JAK WYBRAĆ FOTOGRAFA NA ŚLUB?

Młode Pary stają prędzej czy później przed kilkoma ważnymi decyzjami, naszym zdaniem dwie są kluczowe; jedną z nich jest oczywiście wybór fotografa, a drugą wybór miejsca.

O ile to drugie nie wydaje się specjalnie skomplikowane to pytanie jak wybrać fotografa na ślub może spędzać sen z powiek. Czasami znajomi pytają nas: "jakiego fotografa wybralibyście na swój ślub?". I wiecie co? Do dziś nie wiemy. Jedno wiemy na pewno; nie byłby to typowy fotograf ślubny.

STYL FOTOGRAFA ŚLUBNEGO

Pojawia się tu oczywiście automatycznie pytanie - kim jest typowy fotograf ślubny? Najprościej: to ktoś, kto traktuje to wydarzenie dość stereotypowo. Proste kadry, klasyczna i bezpieczna dokumentacja kluczowych momentów dnia takich jak przygotowania, ceremonia, wesele oraz sesja w innym dniu. Typowy fotograf ślubny odda solidne zdjęcia bez niespodzianek. Takie, z których zadowoleni będą raczej rodzicie niż Para Młoda;) Da się to zrobić oczywiście ze smakiem, ale to już poziom wyżej. Jak więc wybrać fotografa na ślub kiedy chcemy mieć coś nieco bardziej unikalnego?

Tu dochodzimy do kwestii co to jest poziom wyżej. Typowy fotograf ślubny z wyrazistym stylem edytorialowym. Fotograf myślący poradzi sobie niezależnie od warunków, jego zdjęcia będą spójne i charakterystyczne dla niego niezależnie od tego gdzie je zrobi. Łączyć je może sposób kadrowania, technika czy obróbka. Przeglądając zdjęcia z kilku różnych reportaży jesteście na pewno wyrobić sobie opinie o biegłości interesującego Was fotografa. W tej kategorii najczęściej mamy fotografów pracujących podczas reportażu tak jak na sesji, my to nazywamy stylem edytorialowym. Przeglądając blogi ślubne na pewno trafiacie na takie materiały; dużo pionowych kadrów na małej głębi ostrości (rozmyte tło), sporo detali, ogromna ilość zdjęć z sesji i koniecznie modne dynamiczne rozmazane zdjęcia z tańca.

Taki styl może się podobać i na pewno ma swoich fanów.

Oczywiście tutaj też pojawia się kilka pułapek - granica między stylem, a odtwórczym kopiowaniem jest cienka. Na rynku w pewnym momencie pojawiło się kilka trendów w fotografii ślubnej, na fali których weszło do branży sporo nowych fotografów z portfoliami budowanymi na warsztatach i sesjach wyjazdowych.

Jeżeli planujecie ślub w pięknym miejcu, pogoda dopisze a goście będę się cudownie bawić, raczej nie wtopicie z takim początkującym fotografem. Wystarczy często jeden nieprzewidziany element, brak światła, zła pogoda i wszystko się sypie jak domek z kart. Braku doświadczenia nie da się przykryć najlepszą obróbką. Pamiętajcie, zawsze konieczna jest weryfikacja portfolia z różnych ślubów.

JAK WYBRAĆ FOTOGRAFA NA ŚLUB - REPORTAŻ ŚLUBNY

Kolejną kategorią fotografów są reporterzy ślubni. Takim fotografem warto się zainteresować jeśli ważne są dla Was momenty i emocje. Niestety mamy dla Was ostrzeżenie - tu można wtopić najbardziej. Łatwo pomylić reportera z typowym (klasycznym) fotografem ślubnym.

O tym czym jest reportaż ślubny i czym się różni od podejścia dokumentalnego lub streetowego napiszemy oddzielny artykuł. W wielkim skrócie - reportażysta to ktoś, kto nie reżyseruje. Łapie momenty takie jakimi je zastanie. Reportaż ślubny jest z zasady autentyczny, ma wstęp, rozwinięcie i zakończenie.

Dobry reportażysta często porusza się nieco poza utartymi szlakami i próbuje złapać nie tylko trzon wydarzeń ale i za pomocą zdjęć pokazać klimat, atmosferę. Zbudować narrację na wielu poziomach. Reporterzy często się chlubią tym, że nie ustawiają. Mają wysoką etykę pracy. Jest oczywiście kolejny haczyk - często reporterzy kompletnie nie czują portretów i nie ma co liczyć na sesję w dniu ślubu.

Oczywiście nie dotknęliśmy nawet wierzchołka tematu, dochodzi jeszcze milion innych kwestii wspólnych dla każdej grupy fotografów; czy fotograf posiada umiejętność pracy pod presją czasu, czy zabezpiecza się na wypadek awarii sprzętu, czy potrafi pracować z dodatkowym oświetleniem, jak komponuje zdjęcia, czy jest bohaterem jednego kadru czy raczej buduje narracje w różnorodny sposób. To tak w wielkim skrócie.

Co jednak jeśli chcecie mieć na zdjęciach nie tylko zapis ważnych momentów, piękne portrety i do tego kilka unikalnych zdjęć, które powiesicie sobie na ścianie, ale i emocje, żart, historię zamknięte w niebanalne kompozycje z umiejętnie wykorzystanym światłem? Co jeśli chcecie, by na pojedynczych zdjęciach można było znaleźć mini historie i anegdoty i fantastycznie oddaną atmosferę?

JAK WYBRAĆ NAJLEPSZEGO FOTOGRAFA ŚLUBNEGO?

Zaczynamy wchodzić na półkę najwyższą - to Wam zapewnią wyłącznie najlepsi fotografowie na rynku. Najlepszy fotograf ślubny to taki, który nigdy nie przynosi takiego samego reportażu, to fotograf poszukujący, eksperymentujący, bawiący się formą. Najlepszy fotograf ślubny to taki, którego materiały nigdy nie schodzą poniżej pewnego wysokiego poziomu. Różnią się od siebie klimatem, narracją, ale mają wspólną cechę - widać w nich oko i rękę konkretnego fotografa. To może być konsekwentna praca z kompozycją lub światłem, lub jednym i drugim. To może też być coś z pozoru nieuchwytnego, a co sprawia, że przeglądacie jeden reportaż za drugim i nadal chcecie więcej. To taki fotograf, który potrafi Was zachwycić reportażem ślubnym nieznanej Wam pary.

No dobra - tylko jak takiego fotografa znaleźć? Czy taki fotograf ma dziesiątki tysięcy followersów na IG? Niekoniecznie.
Bardziej prawdopodobne, że odnosi sukcesy w konkursach, jest zrzeszony w międzynarodowych stowarzyszeniach, prowadzi warsztaty ect. Ale również niekoniecznie, choć jest to już jakiś trop. Publikacje na blogach ślubnych? Tu byśmy nie patrzyli - często są to po prostu sesje stylizowane i nie oddają do końca realiów prawdziwego ślubu.

Bardzo często najlepsi fotografowie są wybierani przez innych fotografów do realizacji reportażu z ich ślubów i to jest na pewno dowód na to, że dany fotograf czy team zna się na rzeczy;)

I tu dochodzimy do sedna naszego dzisiejszego wywodu. Pomijając, że WhiteSmoke Studio to team wielokrotnie nagradzanych fotografów na międzynarodowych konkursach, prowadzący autorskie warsztaty fotograficzne od ponad 12 lat, będący ambasadorem jednej z największych firm fotograficznych to to, co nas cieszy najbardziej to fakt, że jesteśmy niezmiernie często wybierani przez innych fotografów do realizacji reportaży z ich ślubów. To miłe uczucie. Bez kozery możemy powiedzieć, że dla nas każdy ślub jest inny, każdy to wyzwanie i do każdego przykładamy się równie mocno. Każdy stawia inne wyzwania, oczywiście sam fakt pracowania dla innego fotografa jest wyjątkowo motywujący. Zobaczcie jeden z naszych ulubionych reportaży ślubnych, z którego wiele zdjęć zdobyło nagrody w konkursach. Tak się dzieje, kiedy współpraca z Parą Młodą opiera się na zaufaniu. TUTAJ LINK

Współpraca z innym fotografem ma też całe mnóstwo zalet, o czym za chwilę. Tymczasem poznajcie Paulinę i Pawła.

DWÓR W TOMASZOWICACH - IDEALNE MIEJSCE NA WESELE

Paweł to niezwykle uzdolniony młody fotograf, który uczestniczył w naszych warsztatach, a Paulina jest utalentowaną projektantką butów. Dwie artystyczne dusze, które od początku miały jasną i klarowną wizję tego, jak ma wyglądać ich ślub. Miało być ciepło, rodzinnie, emocjonalnie i bez pośpiechu. Paulina i Paweł zaufali nam całkowicie i mogliśmy pracować kompletnie po swojemu - sytuacja idealna. Było to o tyle ważne, że kilkanaście tygodni wcześniej Michał uległ wypadkowi i nie był jeszcze w 100% formie (zerwany achilles, operacja, rehabilitacja, itd). W tym sezonie dla ułatwienia sobie życia pracował też na nieco innym sprzęcie niż zwykle, co dało sporo nowych możliwości. W użyciu był Lumix S1 - mocarny zawodnik ze świetnym wizjerem do manuali, Canon 1dx mark II z zoomem 24-70/2.8 (nie wszędzie Michał mógł dobiec dość szybko, więc zoom się przydawał) oraz Leica Q2 z możliwością dowolnego kropowania w postprodukcji, z powodu tego samego co wykorzystanie zooma;) W 2021 nie używamy już żadnego z tych aparatów i o tym również będzie wpis.

Na miejsce przyjechaliśmy dzień wcześniej. Przygotowania i przyjęcie miały się odbyć w miejscu, które dobrze znamy, Dwór w Tomaszowicach - idealne miejsce na wesele. Byliśmy tam wcześniej fotografując nomen omen również ślub fotografów - team Malachite Meadow.

REPORTAŻ ZE ŚLUBU PAULINY I PAWŁA

Dzień zaczął się od spokojnych przygotowań, w których uczestniczyli nlajbliźsi Pauliny i Pawła. Dzięki dobremu zaplanowaniu dnia udało nam się nawet zrobić przed wyjazdem do Krakowa kilka portretów Pana i Panny Młodej.

Już podczas przygotowań zorientowaliśmy się, że Paulina i Paweł tak zaplanowali dzień, by na wszystko znalazł się czas. Mieliśmy okazję złapać nieco atmosfery przed ceremonią jak i po niej.

Sama ceremonia też zasługuje na szczególna wzmiankę, wyglądała dokładnie tak jak życzylibyśmy sobie tego zawsze. Czuć było, że jest to dla Pary bardzo ważny moment, a nie konieczna formalność. Praca w takiej atmosferze to czysta przyjemność. Było niezwykle emocjonalnie i rodzinnie. Portrety, jakie zrobiliśmy w kościele zaraz po ceremonii wyszły tak naturalnie właśnie dlatego. Naturalność to słowo klucz w przypadku sesji w dniu ślubu. Opieramy się wtedy na emocjach jakie Wam towarzyszą w tym dniu i uwierzcie nam - są one nie do odegrania innego dnia.

Pierwszy taniec był epicki, idelanie zgrany z zachodzącym słońcem. Dla niewtajemniczonych wyglądało to tak, jakby Paulina i Paweł mieli przez cały dzień niewiarygodne szczęście. Dla nas było jasne, że fotograficzne doświadczenie Pawła objawiło się w tym doskonałym zgraniu wszystkiego ze światłem. Wystarczyło nie przegapić najlepszych momentów;)

Dla wszystkich Par Młodych - mamy dla Was przepis na dobre portrety w dniu ślubu.

5 SPOSOBÓW NA UDANĄ SESJĘ W DNIU ŚLUBU

  • ZAUFANIE - zaufajcie fotografowi w kwestii wyboru czasu i miejsca na sesję. To fotograf wie najlepiej jakie światło i pora dnia będą najlepsze.
  • WCZEŚNIEJSZE WYBRANIE MIEJSC NA SESJĘ - W porozumieniu z fotografem zaplanujcie miejsce sesji wcześniej. Pozwoli to uniknąć niepotrzebnej straty czasu na szukanie miejsca w dniu ślubu. Idealnie, jeśli miejsc będzie więcej niż jedno. Na pewno urozmaici to Waszą sesję. Ponieważ w dniu ślubu nie ma najczęściej czasu na przemieszczanie się podczas sesji po różnych lokacjach, fotograf rozbija ją na kilka etapów - tak było i w przypadku ślubu Pauliny i Pawła. Wielkie ukłony dla nich, że tak zaplanowali cały dzień, że mieliśmy kilka 5-10 minutowych spotów na portrety
  • GRUPÓWKI - zorganizujcie zdjęcia grupowe z rodziną zaraz po ceremonii albo w trakcie koktajlu przed kolacją. Pozwoli Wam to uniknąć proszenia o zdjęcie w trakcie sesji właściwej i dzięki temu punkt 4 będzie samą przyjemnością;)
  • SKUPCIE SIĘ NA SOBIE, 5 MINUT DLA SIEBIE - dajcie sobie komfort oderwania się od gości i skupcie się na sobie. Plan idealny to tak zaplanować kolację, by goście nie zauważyli, że znikniecie na kilka minut.
  • BAWCIE SIĘ I BĄDŹCIE SOBĄ - nie myślcie o efekcie końcowym i po prostu dobrze się bawcie. To najważniejsze. Wtedy bez problemu fotograf złapie naturalność i emocje. Jeżeli nie czujecie pozowanych zdjęć - powiedźcie o tym fotografowi wcześniej. Jest milion sposobów jak to zrobić inaczej;)

Zapraszamy do reportażu ślubnego Pauliny i Pawła. Dziękujemy za zaufanie, ściskamy Was mocno!:)

Film: wedday.pl
Dekoracje: @margaritta_dekoracje
Skrzypce: @missaggi_violinist -
Zespół: Route66 - super rozkręcili imprezę
Garnitur: Suit Supply - Michał ma płaszcz od nich, polecamy!
Suknia: MillaNova
Buty Panny Młodej: oczywiście projektu Pauliny - sprawdźcie Pauline Twig

Podziękowania dla Joanny Juzoń, która wspierała nas podczas tego i kilku innych ślubów w 2019. Michał po zerwaniu ścięgna achillesa większość sezonu raczej kuśtykał niż chodził. Poniżej 99% zdjęć jest naszego autorstwa - jedno czy dwa są Joanny.

 

Mamy do Was prośbę - jeżeli znacie kogoś, kto planuje ślub i kogo ten wpis może zainteresować i mu się przydać - prześlijcie mu ten artykuł.

Dajcie też znać jakie tematy Was interesują i o czym mamy pisać w pierwszej kolejności:)

 

Jesteś ciekaw najnowszych zdjęć, nowości i urywków z zaplecza naszej pracy? Zapraszamy na nasz Instagram. @whitesmokestudio


Recenzja Fuji XS-10

Recenzja Fujifilm XS-10

Recenzja Fujifilm XS-10

Pierwszy raz piszemy recenzję po recenzji. Po wczorajszym artykule na wardakaszuba.com - do poczytania TUTAJ, posypały się pytania, na które postanowiliśmy odpowiedzieć z perspektywy fotografa ślubnego. Krótko i treściwie, niemalże z marszu.

Fujifilm xs-10

Skuteczność i szybkość AF w Fujifilm XS-10

To pierwsze pytanie - Warda, a jak tam AF w gorszych warunkach oświetleniowych. Producent reklamuje czułość na poziomie -7EV dla obiektywu o jasności F1.0, co w praktyce oznacza możliwość wyostrzenia w niemal kompletnej ciemności - co potwierdzamy. Dla porównania uwielbiany Sony A7III ma czułość AF na poziomie -3EV i tę różnicę naprawdę czuć. Nie zdażyło się nam zakłąć pod nosem na brak możliwości wyostrzenia co przy Sony miało miejsce bardzo często. Zwłaszcza, gdy przymknęliśmy obiektyw na parkiecie do chociażby f4 - pompowanie AF jest jest bardzo widoczne i denerwujące w Sony. I tu dochodzimy do kolejnego punktu - praca z lampą.

 

RECENZJA FUJIFIM XS-10

Praca z lampą

Na parkiecie używamy lamp wyzwalanych bezprzewodowo, ustawiając najczęściej takie parametry: ISO 400 do 1600, f4-f11 i czas do smaku. Nie ma jednego uniwersalnego sposobu, ale raczej chcemy mieć więcej ostrych planów i unikamy pracy na f1.4 z lampą. Kluczowe podczas takiej pracy jest kilka czynników

  1. Jakość wizjera - nie może smużyć. Musi być dobre odświeżanie - w Fuji zapewniamy to sobie ustawiając tryb boost.
  2. Skuteczność systemu AF na wyższych przysłonach. Obecnie wśród bezlusterkowców jedynie Canon R6/R5, Leica Q oraz Fuji XT-4 Spełniają te dwa warunki. Miło nas zaskoczył Fujifilm XS-10. Choć wizjer nie ma najwyższej rozdzielczości, to pracuje się całkiem komfortowo w trybie boost.

RECENZJA FUJIFIM XS-10

Dynamika tonalna matrycy

No dobrze Warda - ale jak to APS-C. Przecież mały sensor to gorsze osiągi. I tutaj dochodzimy do ciekawej kwestii, którą mam zamiar rozwinąć w osobnym artykule. W wielkim skrócie - na wydrukach w albumie nie jestem w stanie odróżnić zdjęć z X-T4 od Canon 5dmkiv z reportażu. Za to podczas obróbki dobrze naświetlonych zdjęć bardzo często łapałem się na tym, że brakowało mi detali w światłach...w Canonie. Zrobiłem testy i okazało się, że Fuji ma zaraz po Nikonie D810 najładniejsze przejścia tonalne w światłach. Dzięki temu zdjęcia mają piękny analogowy charakter, a skóra wygląda bardzo naturalnie. Dla porówniania - w Sony A7III zawsze denerwowało mnie bardzo brzydkie odcięcie w światłach. Dużo detalu w cieniach a w światłach dramat. Dla kogoś, kto preferuje ciemną i nastrojową obróbkę i lubi nie doświetlać nie ma to znaczenia. Dla nas - ma ogromne. Nasze zdjęcia, może nie są bardzo jasne, ale zdecydowanie idą w stronę naturalnej palety barw i nie musimy ciągnąć cieni za uszy. Choć i tutaj Fuji nie jest złe porównując choćby do Canona 5d mk III;)

Wracając do Fujifilm XS-10. Matryca ta sama co w X-T4, czyli bardzo dobrze. Zwłaszcza połączenie koloru skóry i naturalnych czerwieni zazwyczaj jest trudne do osiągnięcia a tutaj - sami zobaczcie.

 

RECENZJA FUJIFIM XS-10

STABILIZACJA MATRYCY W FUFJIFILM XS-10

Z ręką na sercu - do tej pory nie przywiązywaliśmy wagi do stabilizacji matrycy. Z tym drobiazgiem jest jak z robieniem kopii zapasowych. Fotografowie dzielą się na tych, którzy go nie robią, dopóki nie stracą zdjęć i na tych nawróconych. Z nami jest tak samo jeśli chodzi o stabilizację w małych aparatach. Bardzo się przydaje - lekki aparat ma to do siebie, że łatwo o poruszone zdjęcia. Ciężki korpus lustrzanki w naturalny sposób wymusza innych chwyt. Stabilniejszy. W małym aparacie stabilizacja to niemal must have. Oczywiście jak jej nie ma - też sobie radzimy, ale jest to miły dodatek. W Fujifilm XS-10 jest i do tego bardzo skuteczna. Co prowadzi nas do największego minusa.

Przez stabilizację bateria pada szybciej niż w X100V. Szkoda, że korzystając z większego gripa inżynierowie nie upchnęli baterii z X-T4. Minus. Nie jest tak źle jak w X100T gdzie bateria była micro rozmiarów, ale i tak warto mieć przynajmniej 3-4 na cały dzień pracy. Szczęśliwie są tanie i lekkie. Padły jeszcze dwa pytania/zarzuty - jeden slot na kartę pamięci i brak uszczelnień. Aparat przez miesiąc przetargaliśmy w każdą możliwą stronę po plaży, w czasie mżawki, obijał się w torbie i nic mu nie było. Podobnie z Leicą Q - niby nie ma uszczelnień, a specjalnie nam to nie przeszkadzało pracować w każdych warunkach. Ta sama kwestia z jednym slotem. Mieliśmy moment przewrażliwienia na tym punkcie do czasu, aż nie zmieniliśmy Sandisków na Delkiny, Lexary i AngelBirdy. Wciąż się wahamy które karty finalnie zostawić i na razie na prowadzeniu są Delkiny i AngelBirdy. Zobaczymy.

 

RECENZJA FUJIFIM XS-10

Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania - piszcie! Będziemy odpowiadać w komentarzach. To nie nasza ostatnia pandemiczna recenzja.

Więcej zdjęć i pierwsze wrażenia z użytkowania XS-10 do poczytania na wardakaszuba.com.


POLSKIE STOWARZYSZENIE BRANŻY ŚLUBNEJ

ŚLUB W CZASACH PANDEMII

ŚLUB W CZASACH PANDEMII

Ostatnie miesiące były trudne nie tylko dla nas – branży ślubnej, ale przede wszystkim był to trudny i stresujący czas dla Was, drogie Pary Młode.

Niepewność, strach i frustracja oraz nierzadko straty finansowe, na jakie możecie być narażeni przez wprowadzane lub zmieniane w ostatniej chwili obostrzenia związane z COVID-19, to nasza nowa codzienność.

slub na zamku w krasiczynie

Czy to wszystko oznacza, że mamy się poddać i załamać ręce czekając na lepsze czasy?

NIE!!!

Nie pozwólcie, by obecna sytuacja odbierała Wam marzenia i psuła tak długo planowany ślub. Nie wiemy, jak długo potrwa obecna sytuacja i choć nie można, a nawet nie powinno się planować dużej imprezy, nie oznacza to, by całkowicie z niej rezygnować. Nikt z cała pewnością nie jest w stanie określić dnia, kiedy życie powróci do stanu sprzed pandemii.

Co możemy zrobić? Zaadaptować się do sytuacji.

  • Droga Panno Młoda, jesteś zła na rząd za to, że zmarnował tyle czasu, stawiając Was i nas teraz pod ścianą?
  • Nie wiesz, czego możesz spodziewać się za miesiąc, za dwa, wiosną?
  • Jesteś zniechęcona i zmęczona planowaniem ślubu w ciągle zmieniającej się rzeczywistości?
  • Nie wiesz od czego zacząć, jak planować ślub podczas COVID-19?
  • Mimo wszystkiego, co się dzieje, jesteś zdeterminowana by planować ślub i przeżyć go jak tylko można najlepiej?

 

Sesja portretowa w lesie

Nie jesteś sama! Od miesięcy rozmawiamy z naszymi klientami tylko o tym. Większość z nich wielokrotnie przekładała swoje plany, balansując pomiędzy wolnymi terminami podwykonawców. Skala ślubu ciągle się zmieniała i wielu naszych klientów było naprawdę na granicy wytrzymałości.

Uspokajamy, pomagamy planować, dajemy alternatywne rozwiązania. Nas ten kryzys również dotknął i doskonale wiemy, przez co przechodzicie.

Postanowiliśmy to uporządkować i przygotować dla Was cykl artykułów i webinarów, które pomogą Wam zaplanować swój ślub.

BO ŚLUB JEST TYLKO RAZ W ŻYCIU!

Zaprosiliśmy do współpracy prawdziwe ekspertki w zakresie planowania ślubu. I to nie byle kogo – Kasia i Kinga z Raz w Życiu od 15 lat pomagają Parom spełnić ślubne marzenia. Jedne z najcudowniejszych ślubów w jakich braliśmy udział, powstało dzięki ich wiedzy, zaangażowaniu i profesjonalizmowi. Sami zobaczcie reportaż ze ślubu ISABELLE & JIBRILa czy DOMINIKi & BEHZADa, GABI i JAMESA czy GOSI I IVANA.

Ich doświadczenie nie raz i nie dwa ratowało z pozoru przegraną sytuację. W imieniu Par potrafiły stoczyć niejedną batalię po to, by wszystko zagrało, jak należy i żeby ten dzień pozostał niezapomnianym przeżyciem.

Raz W Zyciu

ZAPLANUJ SUPER ŚLUB W 2021!

Udostępnij proszę ten post – niech skorzysta jak najwięcej planujących ślub Par.

Pierwszy artykuł już za chwilę!


POLSKIE STOWARZYSZENIE BRANŻY ŚLUBNEJ

POLSKIE STOWARZYSZENIE BRANŻY ŚLUBNEJ

POLSKIE STOWARZYSZENIE BRANŻY ŚLUBNEJ

Znacie Polskie Stowarzyszenie Branży Ślubnej?

Powstało wiosną, na samym początku lockdownu. Jeżeli ktoś przegapił te informacje, to przypominamy: od samego początku całej afery z Covid, Stowarzyszenie w składzie: Kasia Gajek, Agnieszka Winnicka, Anna Grzegórska, Magda Zdziarska, Michał Wojtas, Dominik Hałgas, Dominika Wasilewska, Kasia Demale i Michał Warda wraz z przedstawicielami grupy „Co z weselami 2020?!” i Andżeliką Walaszek-Pokorą brało udział w rozmowach z Ministerstwem Zdrowia, Ministerstwem Rozwoju oraz GIS dotyczącymi powrotu do pracy branży weselnej pomimo pandemii. Wspólnie udało się  wynegocjować racjonalne warunki organizacji wesel od czerwca 2020 r.

Wszyscy angażują swój czas prywatny, dlatego pragniemy podkreślić, jak ważne jest dla nas merytoryczne wsparcie od branży i realne zaangażowanie.
Chcemy wypracować pomoc dla naszej branży w zakresie finansowym oraz jak najszybciej wrócić do pracy, by ratować sezon 2021 r.

Czy warto walczyć? Tak! Byliśmy w tym roku na kilku maleńkich ślubach, ceremoniach i przyjęciach, które okazały się jednymi z najbardziej wzruszających momentów ostatnich lat. Uważamy, że organizowanie takich uroczystości ma jak najbardziej sens i nie powinno się z nich rezygnować. Polskie Stowarzyszenie Branży Ślubnej wywalczyło taką możliwość w 2020 i mamy nadzieję utrzymać ten trend w przyszłym roku.

Uważamy, że zwłaszcza teraz, w tak trudnych czasach, kiedy wszyscy się izolujemy, warto spędzić tak wyjątkowy dzień jakim jest ślub w gronie najbliższych nam osób. Znaleźć czas na rozmowę, bycie razem, cenić każdą chwilę i każde spotkanie. Nawet jak nie będzie wielkiego przyjęcia i zabawy do samego rana. Będzie za to czas na sesje i zdjęcia rodzinne.  I należy to celebrować! Uwielbiamy takie kameralne uroczystości. Reportaż ślubny ze spotkania rodzinnego w tych czasach nabiera innego wymiaru.

Rodzina

POLSKIE STOWARZYSZENIE BRANŻY ŚLUBNEJ KONTRA 2021

Jak będzie wyglądał rynek ślubny w 2021 roku? Jak się przygotować na zmiany?

Katarzyna Gajek, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Branży Ślubnej w swoim artykule rozpoczyna tę ważną dyskusję.

"Sezon ślubny 2020 był wyjątkowy: nieprzewidywalny, nerwowy, słodko - gorzki. Wielu parom nie starczyło sił, aby zorganizować zaplanowane uroczystości, zdecydowali się je więc przenieść na 2021. Ale czy przyszły rok będzie inny od tego, który za „moment” pożegnamy? Obawiam się, że nie.

Według mnie dokonuje się właśnie duża zmiana w wielu wymiarach. Byliśmy przyzwyczajeni, że śluby planuje się z rocznym, a czasem i dwuletnim wyprzedzeniem. Do takiego modelu był dostosowany rynek usług ślubnych oraz oferta obiektów i podwykonawców. Aktualnie następuje solidna weryfikacja tych założeń. W trybie trudno przewidywalnym, z ciągłymi zmianami, restrykcji, jak planować ze spokojem ślub i wesele na 2021 i 2022? Jak podejmować kroki słysząc z każdej strony, że „śluby i wesela to fanaberia”, że „śluby w pandemii organizują szaleńcy”, że „nieodpowiedzialne jest organizowanie ślubów” i jest to „wyraz najwyższego egoizmu”. Zupełnie nie dziwię się, że większość par jest „zamrożona”, bo trudniejsze niż sama organizacja jest udźwignięcie takiej retoryki nadawanej przez przedstawicieli rządu, lekarzy. Decyzja o życiowym kroku, staje się niczym w porównaniu z koniecznością wzięcia odpowiedzialności za zdrowie i życie najbliższych. Nie chcę skręcać w kierunku teorii spiskowych, nie chcę się spierać, który wirus jest bardziej groźny i która strategia walki z nim jest bardziej skuteczna. To nie był mój cel, kiedy siadałam do pisania tego tekstu.

Znaleźliśmy się wszyscy - pary młode, rodziny, przedstawiciele branży ślubnej, eventowej - w bardzo trudnym położeniu. W końcu wesela to nie sobotnie dyskoteki. Wbrew obowiązującej retoryce, ślubu nie bierze się tylko po to, żeby się pobawić i zabić nudę. W Polsce śluby są mocno ugruntowaną, ważną uroczystością, a naturalną częścią tej celebracji są wesela. Może więc warto zastanowić się dlaczego ludzie biorą śluby?

Małżeństwo i rodzina są silnie osadzone w systemie wartości Polaków. Długo by pisać o emocjonalnym, psychologicznym wymiarze ślubów, ale na potrzeby tego tekstu podniosę wyłącznie następujące argumenty. Nowożeńcy decydują się na zawarcie związku małżeńskiego bo:

- Chcą zamieszkać razem;
- Wziąć kredyt na wspólne mieszkanie;
- Chcą mieć dzieci;
- Jesteśmy wychowani w konkretnym kontekście kulturowym, religijnym itp.

I można oczywiście toczyć dyskusje, na co komu śluby i że przecież to dla wielu niczego nie zmienia. Nie można jednak tych motywacji i stwierdzeń generalizować. Owszem sytuacja w dużych miastach wygląda inaczej niż w małych miejscowościach i na wsiach. W Polsce liczba ślubów sukcesywnie spada od 10 lat. Demografowie od lat grzmią o trudnej sytuacji i niżach demograficznych. Bo mniej ślubów oznacza… mniej dzieci.

Bez covidu nie było dobrze, z covidem będzie dramatycznie. I już nie chodzi wyłącznie o to, aby salony sukien, hotele, DJe, cukiernie, wizażyści, floryści, wedding plannerzy i wiele innych osób miało pracę, zlecenia. Skutki braku ślubów odbiją się w długoterminowej perspektywie na całym społeczeństwie. Może warto spojrzeć dalej niż tylko w perspektywie kilku miesięcy?
Liczba ślubów w Polsce na wiosnę 2020 spadła o 70%. Bardzo jestem ciekawa danych GUS podsumowujących cały 2020 rok. Nie będzie to jednak w żaden sposób optymistyczny wynik.

Rynek ślubny jest gotów. Czeka na klientów. Problem polega na tym, że doświadczenia z ostatnich sześciu miesięcy skutecznie wyhamowały ślubne przygotowania na 2021 i plany matrymonialne wielu tysięcy par. Nie każdy ma duszę „hazardzisty” i nie każdy chce sobie fundować taki roller coaster jakiego doświadczyły pary z 2020. No i nie każdego stać na straty finansowe. Kto policzy jak wysokie one były po stronie par młodych, podwykonawców, obiektów? Po każdej rządowej konferencji zaczynają się konfliktowe sytuacje i moralne dylematy. A co jeśli taka sytuacja ma potrwać nie rok a dwa, trzy lub cztery lata?

Odważę się powiedzieć, że jeśli utrzymamy się w tym stanie: lęku, chaosu to niewiele z rynku ślubnego zostanie.
Zatem co dalej? Zacznijmy się zastanawiać co zrobić, by ludzie znowu chcieli brać śluby. Od miesięcy mówimy o bezpiecznych ślubach i weselach, mówimy co każdy z nas może zrobić by chronić się wzajemnie. Co jeszcze można zrobić na poziomie człowieka? Co jeszcze można zrobić na poziomie systemu? Moim zdaniem najwyższy czas otworzyć taką dyskusję! Wyczerpaliśmy tematy: ozonowania, prania, mycia rąk, zasłaniania ust, liczby osób na m2. To już się dzieje, a poprawy nie widać. Pytanie co dalej?

Niech jedna część rządzących i ekspertów myśli o tym, jak nie dopuścić do paraliżu służby zdrowia, a druga część zajmie się tym, jak dalej żyć i mieć z czego żyć. Przestańmy dzielić czas na to „jak skończy się covid”. Mądrzy ludzie mówią, że nie skończy się, zostanie z nami, także na naszym rynku.
Zachęcam Was do rozmowy, do wysyłania swoich sugestii, konkretnych pomysłów, może warto je zabrać i zanieść w odpowiednie miejsce. Rozumiem Waszą ogólnie panującą frustrację, dostaję listy od par młodych bardzo rozczarowanych tym, co się dzieje, czuję to samo ale to czas, w którym emocje trzeba odłożyć na bok. Skupmy się na tym, co możemy wymyśleć na nowo i jak? Dla par młodych i dla przedsiębiorców.

Na koniec, żeby zasiać ziarenko optymizmu, przedstawiam inspirujący przykład działania z… bogatej Japonii:
W Polsce mamy 500+, a w Japonii mają 5000+.
Aby zapobiegać spadkowi przyrostu naturalnego, rząd japoński wspiera młode pary kwotą około 2,5 tysięcy Euro pod warunkiem, że nie przekraczają one 34. roku życia zawierając małżeństwo, a ich przychód roczny osiąga maksymalnie kwotę 39 093 Euro. Począwszy od roku 2021, pomoc ta będzie wynosić blisko 5 tysięcy Euro dla młodych par, które zawarły związek małżeński w Japonii maksymalnie w wieku 39 lat. Maksymalny dochód wyznaczono na 49 980 Euro. Tak wiem, PKB w Japonii, a PKB w Polsce się znacznie różnią, ale idea może warta rozważenia?

Może i u nas należy pomyśleć o dopłatach do… ślubów. Abstrakcja? Bon na ślub w wysokości 2500zł? Mamy bon turystyczny. Może jednorazowe dofinansowanie jest rozwiązaniem? Co myślicie? Dopłata do ślubów, długofalowo może oznaczać inwestycję w… dzieci. Piszcie w komentarzach, jakie są Wasze przemyślenia. Jestem ciekawa" KG

WoW! Brawo Kasia! Jak zawsze w punkt!

POLSKIE STOWARZYSZENIE BRANŻY ŚLUBNEJ

Wszystkie osoby, które chcą konstruktywnie się włączyć w merytoryczne prace nad programami pomocowymi dla naszej branży, prosimy o kontakt mail:
psbs.stowarzyszenie@gmail.com

Polskie Stowarzyszenie Branży Ślubnej  potrzebuje zaangażowanych i zdeterminowanych osób, które wspomogą „sztab kryzysowy”

Wspierajcie nasze działania!

Jeżeli jesteście ciekawi jak my sobie radzimy w tym trudnym dla wszystkich czasie - zapraszamy na WardaKaszuba gdzie pojawił się nowy artykuł. Kliknij TUTAJ

 

 

 


ZDJĘCIE PORTRETOWE - PROJEKT FOTOGRAFICZNY W HOŁDZIE POWSTAŃCOM

ZDJĘCIE PORTRETOWE - PROJEKT FOTOGRAFICZNY W HOŁDZIE POWSTAŃCOM

Zdjęcie portretowe to zawsze wyzwanie. Nie ogranicza się wyłącznie do ustawienia światła, usadzeniu modela i zrobieniu kilku zdjęć.

Wokół portretu krążymy od dawna, jest dla nas jak flirt z nieznajomym. Nie portretujemy na tyle dużo by wpaść w rutynę, ale i też nie na tyle mało by wypaść z wprawy. Każda sesja to dla nas duża radość, ale i wyzwanie.

Portret dla nas to spotkanie, relacja z drugą osobą. Nie zawsze potrzeba wiele czasu, czasem wystarczy chwila, by złapać nić kontaktu. Bywa jednak i tak, że zanim naciśniemy spust migawki mija nawet godzina. Fascynujące jest widzieć jak osoba, którą portretujemy zmienia się przed obiektywem.

Od dawna mamy w notesach opisane kilka projektów czekających na realizacje, które w dużej mierze opierają się na portrecie, a na które nigdy nie mieliśmy przestrzeni w głowie i kalendarzu.
Co zaskakujące ograniczenia wynikłe z Covid-19 wymusiły na nas realizowanie się na polach, na które wcześniej nie mieliśmy czasu.

Śmiało możemy powiedzieć, że 2020 to dla nas rok portretu. W maju i czerwcu realizowaliśmy projekt "Portret za Pomoc" a kilka tygodni później we współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego zrealizowaliśmy projekt "W hołdzie Powstańcom".

ZDJĘCIE PORTRETOWE W MUZEUM POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

Zbliżało się jedno z najważniejszych wydarzeń historycznych w Polsce - kolejna rocznica Wybuchu Powstania Warszawskiego. Projekt powstał, by uczcić bohaterów w dniu 76 rocznicy tego wydarzenia. Sam pomysł serii portretów Powstańców Warszawskich chodził za nami od ponad roku. Mieliśmy nadzieję, zrealizować kilkadziesiąt takich sesji. Niestety po części przez Covid projekt został zrealizowany w mocno okrojonej formie. Podczas sesji Powstańcy podzielili się przemyśleniami na temat tego co jest dla nich ważne w życiu. Powstały dwie serie zdjęć: zdjęcia z kartkami, na których były wypisane wartości, jakie nasi bohaterowie chcą przekazać młodemu pokoleniu oraz portrety. Dodatkowo zrobiliśmy kilka zdjęć detali i backstage.

Zanim przystąpiliśmy do realizacji sesji, dość długo zastanawialiśmy się nad scenografią, tłem i światłem. Ze względów logistycznych i pandemicznych zdecydowaliśmy się zrealizować zdjęcia nie u Powstańców w domach, ale w muzealnej Bibliotece. Scenografię wzięliśmy na siebie. Postawiliśmy na fine-artowe tła, które sami namalowaliśmy oraz miękkie światło z lekkim kickiem. Na tyle miękkie, by nie odciągać uwagi od twarzy, ale z delikatnym cieniem, by wciąż pokazać historię wymalowaną na twarzach.

Ktoś nam napisał, że efekt końcowy zdjęć portretowych wygląda jakby wyszedł spod ręki Annie Leibovitz co nas bardzo cieszy - nie jest tajemnicą, że jest ona naszą wielką inspiracją.

 

RĘCZNIE MALOWANE TŁA - BACKDROPS

Samo malowanie teł było niezłym wyzwaniem, zbieraliśmy się do tego pomysłu od dłuższego czasu, ale dopiero ta sesja zmobilizowała nas do tego, żebyśmy je zrobili. To była świetna decyzja i spory eksperyment, uczyliśmy się na żywym organiźmie, robiliśmy błędy i na bieżąco je naprawialiśmy. Efekt przerósł nasze oczekiwania, a same tła posłużyły już do kilku kolejnych sesji, które pewnie niedługo też pokażemy. Sam proces malowania jest w naszych wyróżnionych stories na Instagramie, zajrzyjcie jeśli jesteście ciekawi, jak to wyglądało od kulis. Jest wiele firm wyspecjalizowanych w tworzeniu takich teł, ale nic nie cieszy bardziej niż własnoręczna realizacja projektu od samego początku.

 

PUBLIKACJA W VOGUE POLSKA

Mamy nadzieję kontynuować projekt, jak tylko sytuacja z COVID się nieco uspokoi. Należy pamiętać, że Powstańcy z racji wieku są szczególnie narażeni na wszelkie infekcje i nie warto ryzykować. Tym bardziej nas cieszy, że nawet w okrojonej formie projekt został zaprezentowany w Vogue Polska.

 

WhiteSmoke Studio Vogue Polska

CO JEST NAJWAŻNIEJSZE W ŻYCIU

To niezwykle wzruszający projekt przypominający o tym, co jest w życiu najważniejsze. Rocznica Obchodów Powstania Warszawskiego to najlepszy moment na zastanowienie się nad tym dokąd zmierza nasz kraj i czym kierujemy się jako społeczeństwo.

W projekcie wzięli udział:
Hanna Szeremeta-Węgrzecka ps. "Zośka" - bycie sobą w każdej sytuacji

Hanna Szeremeta-Węgrzecka

Janusz Walędzik ps. "Czarny" - rodzina, edukacja, zdrowie

Janusz Walędzik

Andrzej Gładkowski ps. "Ostoja" - wspomnienia

Andrzej-Gładkowski

Janina Jankowska ps. Jasia" - optymizm i poczucie humoru

Janina-Jankowska

Janusz Maksymowicz "Janusz", "Jonasz" - wolność, szczęście, zdrowie

Janusz-Maksymowicz

Jerzy Mindziukiewicz ps. "Jur" - wolność i niepodległość

Jerzy-Mindziukiewicz

Krystyna Markowska ps. "Biedronka" - czyste sumienie

Krystyna-Markowska

Wiesław Newecki ps. "Kogut" - przyjaźć, zaufanie, poczucie obowiązku wobec otoczenia

Wiesław-Newecki

 

 

Dziękujemy pracownikom Muzeum Powstania Warszawskiego, Bożenie Szwarc a przede wszystkim samym Powstańcom.


PARIS PHOTO 2019 I NOKTON 35MM 1.4 SC - RECENZJA

PARIS PHOTO 2019 & NOKTON 35MM 1.4 SC

Paryż to magiczne miasto. Dla jednych kolebka streeta, dla innych miasto miłości i zakochanych. Potrafi być czarujący, wkurzający, piękny i zaśmiecony w jednym momencie. To wielokulturowa mieszkanka, miasto kontrastów. Co by o nim nie pisać jest to zachwycające miejsce.

To tam powstały ikoniczne fotografie Roberta Doisneau, tam powstała fotografia Henri Cartier Bressona, którą zna każdy - "Place de l’Europe, Gare Saint Lazare (1932)". Do Paryża leci się na randkę, na urodziny, na rocznice, na sesje, na streeta, na jedzenie, zakupy czy na pokazy mody.

Każda pora roku jest dobra na wizytę, to miasto ma tyle do zaoferowanie, że można tam wracać dziesiątki razy. My zazwyczaj wracamy w styczniu i listopadzie - to są nasze urodzinowe miesiące, w które obowiązkowo fundujemy sobie romantyczne weekendy. Nie zawsze jest to Paryż ale po ostatnim wyjeździe na pewno będziemy wracać tam częściej. Nie samą fotografią ślubną WhiteSmoke żyje.

WERNISAŻ Paris Photo 2019

Tym razem wyjazd był specjalny, bo zbiegł się z Paris Photo 2019

Dorota w tajemnicy przede mną wszystko uknuła i nawet zdobyła wejściówki na wielkie otwarcie w Grand Palais. Dla tych, którzy pierwszy raz stykają się z nazwą - Paris Photo - to wielkie święto fotografii, największe na świecie targi poświęcone fotografii. Gratka dla kolekcjonerów, artystów, czy po prostu wielbicieli fotografii. Debiuty, premiery książek, wykłady, tysiące fotografii i możliwość spotkania twarzą w twarz swoich idoli - Alexa Webba, Bruca Gildena czy Martina Parra. Ale też networking i po prostu targi, czyli miejsce, gdzie kolekcjonerska fotografia przechodzi z rąk do rąk.

Na pierwszy rzut oka mnogość prac oszałamia i onieśmiela. Nie sposób ogarnąć wszystkiego w jeden dzień. Nawet nie w dwa. Wypracowaliśmy sobie swój własny system oglądania zdjęć - galeria po galerii robiąc przerwy na słuchanie wykładów czy po prostu na kawę. Bardziej nawet niż mnogość galerii, które wystawiały prace przytłoczyła nas ilość książek. Co godzinę autorzy podpisywali swoje albumy. Tłumy gromadziły się przy stolikach gdzie siedzieli Todd Hiddo czy Harry Gruyaert i Joel Meyerowitz. Był jeden smutny widok, który do dziś siedzi mi przed oczyma. Richard Kalvar podczas podpisywania siedział w zasadzie nie zauważany przez odwiedzających. Nie było tłumów, nie było kolejki. Smutny widok.

Co do samych zdjęć, które wisiały w niezliczonych galeriach na Paris Photo - dzisiejsza fotografia to spokój, koncepcja, kreatywny dokument. Mnóstwo pracy włożonej w projekty zanim jeszcze artysta naciśnie spust migawki. Nie znajdziemy w galeriach typowego streeta. W ten nowoczesny nurt doskonale wpisuje się choćby Adam Lach i jego świeżo wydana książka Rewizje.

Mocną reprezentację miała fotografia japońska, która mi specjalnie wpada w oko. I nie tylko chodzi o artystów pokroju Daido Moriyama czy Kazuo Kitai.

Nam wpadły w oko prace takich artystów jak Jun Ahn, Yoshinori Mizutani, Pixy Liao czy Mari Katayama. Polecamy zwłaszcza poggoglować to ostatnie nazwisko. Niesamowite wrażenie zrobił też portret Brodki wykonany przez Alca Sotha z jego ostatniego projektu "I Know How Furiously Your Heart Is Beating".

Najwięcej jednak oglądających gromadziły stare prace klasyków sprzedawane za dziesiątki tysięcy euro. Zwłaszcza Man Ray w galerii Gagosian. I to one zdominowały Paris Photo. August Sander/Hauser & Wirth, Jim Goldberg/Kirkeby Gallery czy jak zawsze Brassai.

 

 

Na wiele godzin zatrzymaliśmy się w sektorze, który zgromadził wydawców i setki książek - przeglądanie ich to najlepsza edukacja. Inaczej patrzy się na pojedyncze zdjęcie a inaczej na sekwencję. Inaczej funkcjonują prace jednego artysty na wystawie a inaczej te same prace w książce. To zupełnie inny odbiór. I właśnie to było dla nas największą wartością - móc porównać dziesiątki podejść do tworzenia projektu. Przywieźliśmy nieco książek ale prawdę powiedziawszy - aby mieć wszystkie interesujące nas albumy potrzebna by była mała fortuna.

 

6X7 GALLERY NA FOTO FEVER

W tym samym czasie w podziemiach Luwru miały miejsce mniejsze targi Photo Fever (targi fotografii współczesnej) https://www.fotofever.com/ gdzie wystawiali się nasi przyjaciele z Leica 6x7 Gallery Warszawa http://warsaw.leica-gallery.pl/. Można było zobaczyć między innymi prace kolektywu Łódź Kaliska oraz pogadać z artystami. Wisiały też fotografie Soni Szóstak. Po Paris Photo Fotovefer wydało nam się bardzo kameralną imprezą, ale na pewno wartą odwiedzenia;)

 

TARGI OFFPRINT PARYŻ

Kolejny przystanek to Offprint Paris czyli niezależne targi wydawnictw artystycznych. Co ciekawe, to tam odkryliśmy książki Paula Cupido, którego później dopiero namierzyliśmy na Paris Photo. Zdecydowanie polecamy wizytę na Offprint jeżeli wybieracie się do Paryża w listopadzie.

Paryż to miasto mega spontaniczne - jak nasza wizyta w http://approche.paris/en/intro - niesamowite miejsce, na które trafiliśmy zupełnie przypadkiem. Po kilku dniach z francuską kuchnią zachciało nam się kuchni japońskiej i zdecydowaliśmy się na Kunitoraya. Wyśmienity wybór; nie tylko smaczne jedzenie, ale i widok z okna na tłumy ludzi odwiedzające ulokowaną na przeciwko galerię zachęciły i nas do wpadnięcia na wystawę. I choć tego dnia galeria była otwarta tylko dla zaproszonych udało nam się wejść - chcieć to móc. Ot Paryż - nie pytajcie jak weszliśmy na wernisaż spoza listy ;)

 

 

Dodajmy do tego długie spacery po Montmartre, gdzie się zatrzymaliśmy i innych uroczych zakątkach Paryża, fenomenalne wieczorne rozmowy podczas kolacji w towarzystwie Łodzi Kaliskiej i znajomych związanych z Leica Camera Polska i to mniej więcej pokazuje jak niesamowity to był wyjazd.

Jeżeli wybieracie się do Paryża - polecamy znaleźć Airbnb ulokowane w dzielnicy, która pociąga Was najbardziej. Tak zrobiła Dorota - znalazła super klimatyczne mieszkanko na ostatnim piętrze starej kamienicy - oczywiście bez windy, z widokiem na dachy Paryża. Było tak czadowe, że ciężko nam było wyjść ;) Na dole oczywiście piekarnia, kawa, a kilkadziesiąt metrów dalej sławne schody na Montmartre.

Wracając do Paris Photo i zdjęć. Nie byłbym sobą, gdybym nie zabrał do Paryża Leica M i 35-ki. I kilku innych zabawek spod znaku czerwonej kropki. Wyjazd akurat zbiegł się z moimi poszukiwaniami nowej 35-ki do eMki. Starego Biogona sprzedałem znajomemu - pierścień ostrości pracował z minimalnie zbyt dużym oporem, co mnie wkurzało, więc pomyślałem - skoro Voigtlander właśnie wypuścił dwie nowe 35-ki - czemu ich nie spróbować.

 

VOIGTLANDER ULTRON 35 MM F2

 

Mowa o obiektywach Voigtlander Ultron 35mm f2 oraz Nokton 35mm 1.4 SC i MC wersja 2. Może część z Was pamięta artykuł: "W poszukiwaniu 35-ki idealnej" opublikowany na wardakaszuba.com.
Jeżeli nie czytaliście zapraszam do lektury. W wielkim skrócie - 35-kę trzeba mieć, a ja mam ich zawsze kilka;) Każdy obiektyw ma swoje super moce, z których z chęcią korzystam. Tym razem szukałem 35-ki idealnej na Leica M-E i Leica M9.

Nowy Ultron i Noktony mają tę zaletę, że są malutkie. Ultron jest małym arcydziełem - po prostu ładny, rewelacyjnie wykonany przedmiot. Przez lata Voigtlander niesamowicie zmniejszył dystans do Leica w kategorii jakość wykonania. W kategorii charakter jest zdecydowanym faworytem. Tak, tak - nie ma tu pomyłki. Wg mnie obiektywy Voigtlandera mają więcej charakteru niż sławne, niesamowicie drogie szkła Leica. Oczywiście Leica to świetna sprawa, gdy ktoś szuka takiego szkła - idealnego. Znakomita większość dokumentalistów potrzebuje obiektywu, który jest dobrze skorygowany, ma minimalną dystorsję, jest ostry od brzegu do brzegu, potrafi rysować w sposób trójwymiarowy, ma dobry lub bardzo dobry mikrokontrast i jest solidnie zbudowany. Właśnie sobie uświadomiłem, że opisałem obiektyw Zeissa - Biogon ZM 35mm f2.

Wracając do vojtków. Na warsztat najpierw wziąłem Ultrona. To cacko połączone z Leica M240, dało cudownie nasycone kolory, ogólnie ciepły obraz pełen szczegółów. Bogata paleta barw i piękne przejścia tonalne to efekt wysokiego mikrokontastu. Zdjęcie nabierają życia. Niestety na Leica M ma jedną wadę, która zazwyczaj ujawnia się dopiero na 28 i szerzej. Kolorowy zafarb na rogach. Na M9 prawie nie występuje, na M240 jest i wkurza. Nie cały czas - widać to tylko w specyficznych warunkach - jak na zdjęciu z policją - na innych w zasadzie mi nie przeszkadza. Gdyby nie ta drobna wada brałbym Ultrona. Byłem nawet w stanie wybaczyć mu tę niedogodność dopóki, dopóty nie zapiąłem obiektywu Voigtlander Nokton 35mm 1.4 SC wersja pierwsza.

Z powyższym zdjęciem policjantów wiąże się też ciekawa historyjka. Przeprowadziłem taką oto rozmowę:

Policjant: Dlaczego Pan nam robi zdjecia?
Warda: Jestem fotografem, dokumentalista. Fotografuje Polske.

Policjant: A konkretniej?
Warda: Dzisiaj Aleje Krakowską
Policjant: Aha

 

VOIGTLANDER NOKTON 35MM F1.4 SC V II

Noktona można kochać lub nienawidzić. Z tych samych powodów. W wielkim skrócie jest to vintydżowy charakter i rysunek zamknięty w nowoczesnym opakowaniu. Do 2.8 mamy charakter, od 2.8 ostrość i kontrast. Dwa w jednym. W zależności od warunków i światła możemy mieć romantyczny charakter, lekki glow na 1.4 i miękki rysunek o pastelowych barwach lub narysowane grubą kreską plany i niemal nienaganny charakter o wciąż bogatej palecie kolorów. Jedyną wadą jest dystorsja - coś za coś. Obiektyw jest naprawdę mały i lekki. Praca nim to sama przyjemność. Do tego pięknie flaruje i stosunkowo łatwo to sprowokować. Wersja MC różni się tylko ilością powłok, przez co jest bardziej odporna na flary. Ma ten sam zwariowany sposób oddawania nieostrości, nieco złagodzony względem wersji pierwszej tego obiektywu. Moim zdaniem wygląda to lepiej. To co jeszcze Voigtlander poprawił to kontrola ostrości. Wersje pierwsze Noktona cierpiały na focus shift. Ostro było na 1.4 i od 4-5.6 w górę. W zakresie f2-f4 trafienie było loterią. Nokton 35mm 1.4 SC oraz MC wersja II daję pewność, że traficie tam gdzie chcecie.

Po tym opisie możecie tylko zgadywać, który obiektyw zabrałem ze sobą na Paris Photo 2019 - był to Nokton 35mm 1.4 SC. I tym szkłem zrobiłem 90% zdjęć w Paryżu. Pozostałe 10% z Leica M to Zeiss Biogon 35mm f2, którego dosłownie chwilę przed wyjazdem odkupiłem - trafiła się okazja - prawie nówka w cenie vojtka. Nie mogłem się oprzeć. Mechanicznie perełka, optycznie - jak w opisie idealnego szkła dokumentalisty. Muszę jednak powiedzieć, że przeglądając zdjęcia z Paris Photo znowu mnie naszła ochota na zakup Noktona - jest tak dobry. Voigtlander wypuścił w międzyczasie trzecią wersję szkła 1.2 - Nokton 35mm 1.2 III - i to mam nadzieję też trafi do mnie do testów. Kto wie ;)

 

W artykule znajdziecie też kilka zdjęć z Leica Q i Leica D-lux 7. O dziwo, na ulicy znacznie częściej zwracałem uwagę pracując srebrnym D-Luxem niż Leicą M. Widać Paryżanie tak przywykli do widoku fotografa z eMką, że zaczęli go ignorować. To mnie tylko utwierdza w przekonaniu - Paryż jest i będzie kolebką europejskiego Street Photo!

Więcej obrazków znajdziecie w wyróżnionych relacjach na naszym Instagramie - Paris Photo nr1 i Paris Photo nr2. 

 


REPORTAŻ ŚLUBNY HOTEL BRISTOL | IZA & MICHAŁ

Z blogowaniem jest u nas trochę jak z trzymaniem diety. Wiemy, że jest to dobre dla SEO. Jeżeli jesteśmy konsekwentni przynosi to spodziewany efekty przekładając się na wysokie pozycje na słowa kluczowe jak reportaż ślubny w google. Co za tym idzie – mamy więcej pytań od potencjalnych klientów.

Specjaliści od SEO mówią – piszcie tak, by ludzie chcieli to czytać. Ma być tyle a tyle nagłówków i słów kluczowych. Struktura taka, i najlepiej rozdziel zdjęcia tekstem. I w sumie zgoda. Tylko w praktyce to zawsze kulawo wychodzi. Potem czytamy opisy ślubów gdzie co drugi nagłowek jest typu reportaż ślubny w Hotelu Bristol czy najlepszy fotograf ślubny w Warszawie. Jak to mówi Janina, co zrobisz, jak nic nie zrobisz. Najchętniej byśmy po prostu wrzucali zdjęcia, ale tak się nie da.

REPORTAŻ ŚLUBNY HOTEL BRISTOL

W tym miejscu powinienem napisać, że para była cudowna i złapaliśmy chemię od samego początku, ale wiecie co? To bujda. Naprawdę dajecie się nabrać na te wszystkie gładkie teksty na blogach fotografów ślubnych?

Powiem Wam, jak to u nas najczęściej wygląda. Owszem, mamy z parą kilka rozmów – idealnie, gdy uda nam się spotkać na żywo, ale umówmy się – w obecnych czasach to mało realne.

Telefon, skype, rozmowa o konkretach. Tak tak – nie ma tu miejsca na pogawędki, nasi klienci są najczęściej ekstremalnie zajęci i oczekują konkretów. Interesuje ich konkretny reportaż ślubny. Bywa, że pierwszy raz widzimy się z nimi dopiero na ślubie.

I jak tu ich wtedy poznać? O ile z Panną Młodą jest łatwo – poznamy ją od razu, jest zawsze w centrum uwagi. Z Panem Młodym już tak różowo nie jest. Bywa, że jest zabiegany, ogarnia rodzinę, dopina winietki. Czasem zaczynamy od zdjęć gdzieś w barze gdzie siedzi 20 chłopa i dowcipkuje – który z nas się dziś żeni. Tak było i tym razem – w barze Hotelu Bristol spotkałem Michała siedzącego z grupą znajomych, nie wiedząc, kto jest kto;)

JAK POWSTAJE REPORTAŻ ŚLUBNY?

Jak wobec tego powstają nasze reportaże ślubne? W skrócie: #KeepMovingKeepShooting – jeżeli nie masz czasu czytać wypracowań – tyle wystarczy.

Często powtarzamy podczas warsztatów – naszą siłą jest umiejętność obserwacji i wyłapywanie esencji. Umiejętność dostrzegania, praktyka uważności, wyczulenie na niuanse. Oczywiście wszystko poparte doskonałą biegłością techniczną.

Owszem, znajomość rodziny klientów, ich historii, anegdotek pomaga. Ale po latach intuicyjnie wyczuwamy, w którą stronę skierować obiektyw. Budowanie spójnego materiału to sztuka, której przyswojenie wymaga czasu i ogromnych nakładów pracy. Nie da się nauczyć tego z książek. Nie da się, bo każdy ślub jest inny, każda sytuacja inaczej się rozwija. Praktyka uwrażliwia nas jednak na drobne sygnały, które zwiastują nadchodzące momenty.

Jeżeli więc szukasz fotografa na swój ślub i interesuje Cię reportaż ślubny, ale ważniejsza jest dla Ciebie zabawa ze znajomymi, a nie zaprzątanie sobie głowy zdjęciami – jesteśmy fotografem dla Ciebie. Napisz do nas! 

Poniżej niecała setka fotografii ze ślubu Izy i Michała.

 

 

Spodobał Ci się reportaż ślubny z Hotelu Bristol? Planujesz ślub i szukasz fotografa? Napisz do nas!  Zapraszamy też do śledzenia naszego instagrama – @whitesmokestudio


ZWIĄZKI PARTNERSKIE W POLSCE

Związki partnerskie co roku przewijają się w tematach rozmów. Przy okazji wyborów temat się nasila. Nie ma dnia, by politycy czegoś kompromitującego nie powiedzieli. Wczoraj opublikowaliśmy post na naszej stronie na FB. Statement, komunikat.

Nie zależało nam na wywołaniu dyskusji a jedynie na wyrażeniu naszego zdania. Oszołomiła nas skala komentarzy i argumentacja niektórych. Dziękujemy za Wasze słowa, choć niektóre ciężko jest zrozumieć i przyjąć bez emocji. Nie mamy już siły, czasu, argumentów, słów, cierpliwości, żeby skomentować każdy komentarz i ścierać się z każdą krzywdzącą opinią. Jest nam przykro, że nasi przyjaciele i klienci muszą zmagać się z taką Polską. Bo homofobia to przemoc. 

Szkoda nam czasu na przekonywanie agresorów, którzy są nastawieni na nadawanie, nie na odbiór. Od dziś będziemy usuwać homofobiczne komentarze i te o ideologii LGBT. Jeśli ktoś się z tym nie zgadza - trudno. Peace.

ZWIĄZKI PARTNERSKIE

Napisaliśmy: “Nie możemy doczekać się dnia, kiedy związki partnerskie w Polsce będą możliwe. W WhiteSmoke Studio jesteśmy przeciwni wszelkim formom nietolerancji.  Niezależnie od orientacji seksualnej, koloru skóry, wyznania czy pochodzenia wszyscy jesteśmy ludźmi. W każdym z nas bije takie samo serce, oddychamy tym samym powietrzem. Nie mamy zgody na wprowadzanie podziałów, segregację czy co najgorsze pozbawianie człowieczeństwa grupy ludzi, z którą możemy się nie zgadzać!”

Zazwyczaj unikamy komentarzy dotyczących polityki, religii czy orientacji seksualnej. Bierzemy ludzi takimi, jacy są, bez znaczenia jakie mają poglądy, w co wierzą czy do jakiej partii należą.

Fotografia slubna

Mamy przyjaciół i homo i hetero. Wśród jednych i drugich są dobrzy i źli ludzie. Zdarza nam się pracować z klientami o poglądach różnych od naszych, o innym od naszego sposobie życia i nie mamy z tym problemu, bo w przeciwieństwie do tego co się dzieje w internecie - na żywo świat wygląda nieco inaczej i inaczej wygląda dyskusja. Można się porozumieć. Wierzymy, że z czasem społeczeństwo dorośnie do tego, żeby również było to możliwe online.

Nie jest moim zadaniem dostarczanie dowodów i podpieranie się statystykami. Jeżeli coś piszę, to wcześniej to zweryfikowałam. Dość jest badań przeprowadzanych na niemal każdą okoliczność. Na co dzień wystarczy mi to, czego doświadczam, o czym opowiadają mi znajomi, czego słucham i co czytam. Potrafię sama wyciągnąć wnioski.

Mój tekst nie wymaga procesu dowodowego. Jest komunikatem - tak jak w sztuce gdzie to od odbiorcy wymaga się reakcji. Artysta nie musi nic udowadniać.

Zrób z tą wiedzą, co chcesz.

Chcemy, żeby nasz kraj był tolerancyjny i bezpieczny dla każdego. Boimy się tych zmian, które zachodzą i które obserwujemy od wielu miesięcy. Ostatnie tygodnie pokazują, że społeczeństwo staje się powoli gotowaną żabą. Dlatego idziemy na wybory i namawiamy was do tego. Nie powiemy wam na kogo głosować. Zagłosujcie w zgodzie ze sobą. Nie dajmy się dalej gotować w sosie nienawiści i podziałów. Nie bądźmy obojętni!

 

związki partnerskie

Chcemy, żeby nasze strony, profile w social mediach jak i nasze relacje w i z WhiteSmoke Studio były wolne od nienawiści.

Mile widziani są u nas zieloni, czarni, biali, żółci, chudzi, grubi, wysocy i niscy, starzy i młodzi, Polacy i obcokrajowcy, homo, hetero, bi i wszyscy, których nie obejmiemy w tym poście, bo ludzie są różni. Ta różnorodność jest piękna i fascynująca. Nie ma tu miejsca na obraźliwe uwagi i polityczne dyskusje, choć dziś, faktycznie, robimy wyjątek.

Kiedyś na warsztatach regularnie pojawiały się pytania na temat zdjęć, jakie pokazywać a jakich lepiej nie. Część naszych studentów nie mogła zrozumieć, jak można publikować bez podziałów. Przecież otyła panna młoda nie jest atrakcyjna, starsi (czytaj: dojrzali) ludzie się nie pobierają, a geje zabiorą nam tych bardziej konserwatywnych klientów. Tak źle i tak niedobrze. A my cały czas fotografujemy i śluby kościelne i cywilne, śluby hinduskie i buddyjskie, związki partnerskie, ceremonie humanistyczne i wiele, wiele innych. I chcemy fotografować jak najwięcej jak najbardziej różnorodnych ludzkich historii.

Cieszy nas, że trochę się przewietrzyło na naszych social mediach. Dziękujemy osobom, które nie zgadzając się z naszymi poglądami odlajkowały nasz profil. Trochę was tu było. Mamy nadzieję, że pozostaną tu tylko ci, dla których szacunek dla innych i ich prawo do decydowania o sobie jest ważne. Jeśli ktoś jeszcze się zastanawia czy zostać, czy nas obserwować, może na wszelki wypadek odlajkuj naszą stronę - po co ma cię uwierać nasz punkt widzenia.

Życzę ci szczęścia i dziękuję za uwagę i czas, który nam do tej pory poświęciłeś.

 

Zwiazki Partnerskie
fot. Michał Warda 2015' Londyn

Piszę to ja, Dorota. Nie Michał. Firmę prowadzimy razem i to nasze wspólne stanowisko. Nie tylko męskiej części naszego teamu.


AKCJA: PORTRET ZA POMOC - ZDJĘCIE NA LINKEDIN, ZDJĘCIE WIZERUNKOWE

POMAGAMY! JEST AKCJA: PORTRET ZA POMOC, ZDJĘCIE NA LINKEDIN, ZDJĘCIE WIZERUNKOWE

Walczymy z poniedziałkową chandrą. Pomagamy. Czytamy tu i ówdzie jak źle teraz mamy. Zgoda. Jest niewesoło. Ale to jest przejściowa sytuacja, będzie dobrze.

Pomyślmy o tych, którzy nigdy nie mieli stałej pracy, nigdy nie wyjechali, nie stać ich na wakacje, nie cieszą się dobrym zdrowiem.

A co z tymi, którzy w ostatnim czasie ulegli wypadkowi, zachorowali, nie mogą kontynuować leczenia? Zobacz, gdzie Ty jesteś teraz. Od razu lepiej, prawda?

Chcemy pomóc naszym dobrym znajomym. Dwie nasze koleżanki niemal w tym samym czasie zostały dotknięte tragedią, ich mężowie potrzebują pomocy.

 

1. POMAGAMY! PORTRET ZA POMOC DLA PIOTRA

Piotr, mąż Ewy dostał udaru i potrzebuje natychmiastowej specjalistycznej poudarowej rehabilitacji neurologicznej oraz równolegle kardiologicznej – okazało się, że ma zapalenie wsierdzia i skorodowaną zastawkę serca. Ewa jest dyplomowanym protetykiem słuchu i zawsze pomaga innym. Jest dzielna, bardzo odważna, myśli przede wszystkim o innych a nie o sobie. Dzięki niej nasz tato odzyskał słuch, wielu innym również pomogła, dzięki niej codziennie potrzebujący zyskują nową jakość życia. Ten opis nie odzwierciedla tego co Ewa robi dla ludzi. Pomóżmy jej zebrać pieniądze na rehabilitację męża.

Szczegóły zbiórki:

CHCE POMÓC PIOTROWI - KLIKNKIJ TUTAJ

2. POMAGAMY! PORTRET ZA POMOC DLA JACKA

Jacek, mąż Kingi naszej koleżanki z branży, uległ wypadkowi samochodowemu. Ma uszkodzony kręgosłup, potrzebna jest pomoc. Kinga jest koordynatorką ślubną z sercem na dłoni a do tego dziś ma urodziny!
Pomóżmy jej zebrać pieniądze na rehabilitację męża.

Szczegóły zbiórki:

CHCE POMÓC JACKOWI - KLIKNKIJ TUTAJ

 

JAK TO DZIAŁA: Wy robicie wpłatę wybrany cel z powyższych linków, a my robimy Wam portret w naszym studiu w Warszawie.
Nasze studio jest regularnie dezynfekowane i bezpieczne.
Zrobienie portretu zajmie nam do 30 minut.

DZIAŁANIA PO KOLEI:

  • Wy wpłacacie 200 PLN lub więcej (bo przecież nie ma górnej granicy) na wybrane konto (lub oba - liczy się kwota całościowa)
  • Na maila info@whitesmokestudio.com wysyłacie potwierdzenie przelewu z tytułem "POMAGAMY! PORTRET ZA POMOC"  i preferowany termin sesji oraz numer telefonu do siebie
  • Macie czas do 19.06.2020 na zrobienie zdjęcia

CO DOSTAJECIE: link do Waszego pięknego portretu w wersji cyfrowej - będziecie mogli zapisać je na dysku
CO ZYSKUJECIE: satysfakcję z pomocy potrzebujący
CO MOŻECIE ZROBIĆ ZE ZDJĘCIEM: zdjęcie możecie wykorzystać na swojej stronie, wydrukować, wrzucić na social media czy wykorzystać w CV - pełna dowolność. Prosimy tylko by oznaczyć autora jeżeli wykorzystasz je w sieci.

CZEGO NASZA PROPOZYCJA NIE ZAWIERA:

  • makeup/fryzjer/stylista
  • wydruków - co nie znaczy, że nie możemy Wam tego zaproponować podczas spotkania

JAKIE  PORTRETY ZA POMOC MOŻEMY WAM ZROBIĆ:

CZEKAMY NA WASZE ZGŁOSZENIA DO 19 CZERWCA 2020

Liczy się każda pomoc. Jeśli nie możecie sobie pozwolić na wpłatę 200 PLN, wpłaćcie proszę chociaż złotówkę i pomóżcie bezinteresownie.
Każda kwota jest ważna.

Portret za pomoc! Bo warto pomagać.

Udostępnij proszę - niech jak najwięcej osób się dowie o tej akcji.

 

 


LEKCJA ŻYCIA - CZYLI GDZIE PODZIEWA SIĘ WHITE?

LEKCJA ŻYCIA

Pytacie co się dzieje z Whitem, naszym drugim psem, borderem.

Napiszę to tylko raz: White ma się super, mieszka teraz u mojej siostry pod Warszawą, gdzie ma cały ogród dla siebie i spełnia się w roli terapeutycznej. On dla rodziny, rodzina dla niego. Ta decyzja wiele nas kosztowała i była jedną z najtrudniejszych jakie musieliśmy podjąć. Zrobiliśmy to dla jego dobra. I nie będziemy na ten temat dyskutować.

White mimo nieustannych treningów nie był w stanie samodzielnie podejmować decyzji. Smok, nasz jack russell terrier, myślała za niego. Futrzaki żyły w świetnej komitywie, tyle tylko że White zawsze robił to samo co Smok, bez chwili wahania. Były oddzielne spacery i treningi, ale to nie pomogło, w domu White piszczał pod drzwiami, na spacerach przejawiał agresję wobec psów, dzieci, rowerów itd.. Jako 6 letni samiec był niestabilny, lękliwy, miał zero zainteresowania sukami (czy też psami), gdy nie wiedział co zrobić robił się agresywny. Bał się parasolek, statywów, cieni. Dużo pracy włożyliśmy by to odkręcać, konsultowaliśmy ten temat z behawiorystą, który też brał go do siebie ze Smokiem i bez Smoka, obserwował go w różnych sytuacjach i orzekł, że White nie jest w stanie rozwinąć się przy Smoku.
Na siłę stara się przypodobać i zamęcza swoją uwagą i obecnością, nie potrafi się wyluzować i zająć sobą. I tak, wiemy, że generalnie takie są bordery. Ale przypadek naszego psa jest o tyle wyjątkowy, że od szczeniaka był wycofanym i strachliwym psiakiem, którego trzeba było na każdym kroku wzmacniać.

Jak White reagował na Smoka widać na tym zdjęciu.

Zdecydowaliśmy się na próbę je rozdzielić i teraz White zaczyna być normalnym psiakiem. Zbiegło się to z kontuzją Michała (dwa miesiące nie mógł chodzić) i wtedy postanowiliśmy, że jednak White musi zmienić otoczenie. Powiedziano nam, że ten nasz pies jest wyjątkowo lękliwy i delikatny i musi być jedynym psem w domu. Tylko wtedy i tylko w takich warunkach będzie w stanie rozwinąć się i funkcjonować jak niezależny, dorosły pies.

Ciężko znieśliśmy tę rozłąkę ale jesteśmy w stałym kontakcie z rodziną i wiemy, że z Whitem jest o wiele lepiej. Wychodzi 3 raz dziennie na spacer, śpi z dzieciakami, ma duży ogród do biegania, w którym spędza całe dnie jeśli tylko chce i całą rodzinę, która się nim zajmuje i z nim trenuje. Jest gwiazdą. A przy okazji spełnia się, jak już wspominałam terapeutycznie i sama jego obecność wpływa pozytywnie na dzieciaki.

To było cudownych kilka lat. Czasami jednak dla dobra naszego pupila trzeba iść naprzód. Jakby to nie było bolesne. Także tak.

Dziękujemy za rozmowy, zrozumienie i utwierdzenie, że ten ruch ma sens. Radek do Ciebie szczególnie kieruję te słowa. Bez Twojego wsparcia nie poradzilibyśmy sobie.

DK


Sesja slubna w Palacu Goetza

FANTASTYCZNE PRZYJĘCIE ŚLUBNE W PAŁACU GOETZA | DOMINIKA & BEHZAD

ELEGANCKIE PRZYJĘCIE ŚLUBNE W PAŁACU GOETZA

 

W tym właśnie miejscu powinienem napisać, że Pałac Goetz jest fantastycznym miejscem na eleganckie przyjęcie ślubne, że ma cudowne wnętrza a sesja ślubna w zasadzie robi się sama. Prawda jest nieco inna. Pałac Goetza to wyłącznie pięknie ozdobione mury. Klimat robią za to ludzie. To oni zapełniają pustą przestrzeń dając swoje ciepło, emocje i budując atmosferę. Nie zmienia to faktu, że przez 15 lat naszej kariery niezmiernie byliśmy ciekawi jaka Para trafi się nam na nasze pierwsze wesele w Pałacu Goetza;)

A trafiła się Para wręcz fenomenalna. Taka która wie, że zdjęcie się współtworzy. Że fotografia potrzebuje czasu i przestrzeni. Że obdarzenie fotografa zaufanie to niezmiernie ważny element dobrej współpracy. Że komunikacje to klucz do udanego dnia. Jesteśmy niezmiernie szczęśliwi, że taka właśnie Para wybrała nas na swoich fotografów. Co tu dużo mówić. To był dobry dzień. Dziękujemy.

Poniżej kilka słów jakie otrzymaliśmy od Dominiki i Behzada.

Ten wasz fotograf to straszny pracuś

Uwielbiam zdjęcia, więc szukając fotografa na ślub dokładnie wiedziałam czego szukam! Po znalezieniu miejsca na ślub natychmiast zabrałam się za poszukiwania. Nie wiem czy pamiętasz, że skontaktowałam się z tobą już w lutym 2018, chociaż ślub miał się odbyć dopiero 3 sierpnia 2019.
A poszukiwania zaczęłam na instagramie i tam też pierwszy raz natknęłam się na wasze prace, które natychmiast wpadły mi „w oko”.
Zajrzałam na waszą stronę internetową i po obejrzeniu jednego reportażu, który zafascynował mnie kolorami i zdjęciami, które niepowtarzalnie przekazywały atmosferę chwili - wiedziałam, że poszukiwania dobiegły końca, że już nikt inny nie wchodzi w grę, że muszę was mieć.
Naprawdę nie macie sobie równych! Wasze prace są przepełnione emocjami i maja takie piękne barwy, że trudno je wymazać z pamięci.
Pokazałam wtedy wasze zdjęcia Besadowi i on widząc moje „ogniki w oczach” wiedział, że decyzja już podjęta ;)

Dziękujemy za ten przepiękny prezent ślubny!!!
Zdjęcia są bez dwóch zdań fantastyczne i zapierają dech w piersiach! Każde z nich jest takie „żywe” i pełne emocji! Oddają w 100% każde wydarzenie, które miało miejsce na naszym ślubie!
Za każdym razem jak je oglądamy wydaje nam się jakbyśmy znów cofnęli się w czasie do 3 sierpnia....

My, nasze rodziny i przyjaciele zastanawiają się jak udało Ci się być wszędzie tam gdzie coś się działo i uchwycić każdy piękny moment na zdjęciu! Radość, miłość, łzy, ze wszystkich zdjęć emanuje tyle emocji!
To jest sztuka!!!

DZIĘKUJEMY!!! VIELEN LIEBEN DANK!!! MERCI!!!

Jedna z moich koleżanka do dziś opowiada zafascynowana: „ten wasz fotograf to straszny pracuś, nie przestawał fotografować, był wszędzie gdzie coś się działo ale równocześnie był niezauważalny, potrafił się tak wmieszać w otoczenie, że stawał się niewidzialny”..... i to również wielka sztuka!

Od siebie dodam ogromne podziękowania dziewczynom z Raz w Życiu - Konsultanci ślubni, za fantastyczną organizację.  Michałowi z Wilk Media za super współpracę, nie jest codziennością doskonały flow z operatorami oraz Joannie Juzoń, która była tego dnia moim second shooterem.


Slub plenerowy w villa omnia

PRZEPIĘKNY ŚLUB PLENEROWY W VILLA OMNIA | ANIA I KUBA

O 6-stej rano obudził nas potworny huk. Łaskot tłuczonego szkła połączony z wyjącym wiatrem. Odgłosy niczym z horrorów Kinga. W pierwszej chwili myślałem, że to fragment snu i wystarczy się obudzić. Niestety. Sobota rano, czas do pracy.

Nasz poranny rytuał został zaburzony przez sprzątanie porozbijanych porcelanowych donic z tarasu i rozmyślanie czy Ania i Kuba przeniosą miejsce ceremonii. W planach mieli przepiękny ślub plenerowy w Villa Omnia. Altankę z kwiatów mieli zbudować chłopcy z Kwiaty&Miut. Miał być vintygowy dywan i w ogóle miało być słonecznie i radośnie a zarazem z klasą i smakiem. Po ślubie Artura i Kasi polubiliśmy takie imprezy.

Droga od Łomianek do Villa Omnia upstrzona była zerwanymi gałęzami a w bocznych drogach dojazdowych nawet konarami drzew. W oddali wciąż zbierały się czarne chmury. Wiało.

Na miejscu nie zastaliśmy nikogo poza ekipą z Kwiaty&Miut próbującą ogarnąć szkody wyrządzone przez wiatr. Byliśmy sporo wcześniej, jak zawsze gdy fotografujemy w miejscu, w którym do tej pory nie pracowaliśmy. Villa Omnia spodobała nam się od razu. Fajna bryła przywodząca nieco na myśl kanciastą architekturę dwudziestolecia międzywojennego połączoną ze skandynawskim sznytem. W środku minimalistycznie. Fajna przestrzeń. Myślimy; jest dobrze.

O atmosferę nie musieliśmy się martwić. Ania i Kuba to artystyczne dusze. Nie da się przy nich nudzić. Spodziewaliśmy się, że towarzystwo również dopisze. I dopisało!

PRZEPIĘKNY ŚLUB PLENEROWY W VILLA OMNIA

Oczywiście nie musieliśmy się martwić o miejsce ceremonii. Mimo wiatru i niezadowolenia urzędnika Ania i Kuba zdecydowali się na ślub plenerowy i nie chceli tego zmieniać pod żadnym pozorem. Marzenia trzeba spełniać, powiedzieli. I spełnili. I było pięknie! I niezwykle malowniczo:) Absolutnie nieklasycznie i nieszablonowo.


SESJA NARZECZEŃSKA WE WŁOSZECH | J + R | PORTOVENERE

SESJA NARZECZEŃSKA WE WŁOSZECH

Znacie to uczucie kiedy jest gorąco, ale nie za gorąco. Kiedy ciepło słońca przeplata się z delikatną bryzą znad morza. Kiedy
śmiechy wydobywające się z restauracji mieszają się z krzykiem mew. To był jeden z tych dni.

Plan był prosty. Ślub w środku tygodnia i sesja narzeczeńska dzień wcześniej. Szalone? Niekoniecznie. Szczerze mówiąc jest to plan doskonały!

Zawsze szukamy z naszymi parami wspólnych tematów. Czegoś na styku gdzie obcy sobie ludzie mogę się zaczepić i lepiej poznać.
Już od pierwszych minut spędzonych z Justyną i Robertem wiedzieliśmy - to jest to! Justyna i Robert - miłośnicy wina, biegania i dobrej fotografii. Całkiem jak my!

Sesja cudownie nastroiła ich na następny dzień i cały pobyt w Portovenere. Mieliśmy nie tylko okazję lepiej się poznać i spędzić razem czas, ale zorientować się co lubią, z czym się dobrze czują i co ich bawi. Tym bardziej, że podczas ślubu miało być tylko 6 osób. Wliczając nas!

Justyna i Robert już od pierwszych minut sesji zupełnie o nas zapomnieli - nasze pomysły były tylko punktem wyjścia do ich interpretacji tematu. Tak powinno być zawsze - kiedy wizja fotografa miesza się z osobowością i temperamentem osób przed obiektywem. Urokliwe Portovenere i ciepłe wieczorne światło było doskonałym tłem do ich historii.

Czy robimy tylko sesje ślubne i narzeczeńskie? NIE! Robimy sesje par, sesje przyjaciół, sesje rodzinne, portrety i zdjęcia lifestylowe! Robimy sesje komercyjne (wizerunkowe dla firm) i robimy fotografię korporacyjną. A nawet fotografujemy architekturę :)

Napisz jeśli jesteś zainteresowany sesją z nami!