Networking

NETWORKING - CO TO JEST I DLACZEGO TO JEST TAKIE WAŻNE

Networking
Networking, Leica Q2

Networking – co to jest i dlaczego to jest takie ważne

Zasada networkingu jest prosta. Spotykamy się, budujemy relacje, stwarzamy możliwości, wzajemnie sobie pomagamy.
Wszyscy networkingowi partnerzy czerpią korzyści ze zbudowanej relacji. Networking to niezbędny element budowania dobrze działającej firmy.

Ivan Misner, założyciel organizacji BNI, która jest liderem biznesowego networkingu mówi, że budować networking należy na trzech fundamentach.

V – Visibility

Widoczność. Aby móc zaistnieć należy zacząć rozmawiać. Ty i inna osoba się nawzajem zauważacie. Ta faza tworzy rozpoznawalność, świadomość i wymaga nieustannej pracy. Widoczność musi być aktywnie utrzymywana i rozwijana przez osobisty kontakt. Sprawdzają się też oczywiście wszelkiego rodzaju kanały komunikacji.

C – Credibility

Wiarygodność. Gdy dwoje partnerów zacznie spełniać stawiane sobie oczekiwania buduje podstawy wiarygodności. Nic nie przebije bycia autentycznym w swoich działaniach i bycie spójnym ze swoimi wartościami. Wiarygodność rośnie, gdy spotkania są prowadzone, obietnice są podejmowane, fakty są weryfikowane, usługi są świadczone. Nie ma nic gorszego niż kładzenie na stół obietnic, które nie mają pokrycia w czynach. Czy jesteś osobą, na którą można liczyć w relacjach biznesowych?

P – Profitability

Rentowność. I nie chodzi tylko o osobisty zysk. Dojrzałe relacje to również gotowość do wspierania działań naszych partnerów, dawanie czegoś od siebie. Staranie się, by relacja przynosiła korzyści obu stronom.

Wychodzimy z założenia, że prowadzenie warsztatów ani nie powinno zaczynać się od rozpoczęcia warsztatów ani kończyć z ich chwilą, gdy uczestnicy rozchodzą się do domów. Pracujemy z grupą już przed warsztatami ale koniec spotkań to tak naprawdę jest moment, kiedy zaczyna się prawdziwa praca. Często wymaga to odważnych działań, rewolucyjnych zmian w prowadzonym biznesie lub po prostu wdrożenia w życie wyniesionej wiedzy. Często, gdy nasza firma ewoluuje rodzi to mniejsze lub większe problemy, na które możemy nie znać odpowiedzi. Wiemy to z doświadczenia. Dobrze jest wtedy mieć pod ręką grupę podobnych nam osób, które przeszły przez podobne problemy i mogą nam pomóc. Kilka lat temu stworzyliśmy grupę na FB, w której doświadczeniami wymieniają się uczestnicy naszych warsztatów. Brakowało nam jednak kontaktu osobistego – podobnego do tego jaki mamy z klientami i innymi firmami.

 

Zlot Uczestników Warsztatów WhiteSmoke Studio 2018

 

Podążając za tą ideą rok temu postanowiliśmy wykorzystać swój czas i kontakty by zorganizować pierwszy Zlot Uczestników Warsztatów WhiteSmoke Studio. Dzięki uprzejmości Leica Camera Poland i Sławomira Kaspra spotkanie odbyło się na Mysiej 3 w Warszawie.

Idea spotkania jest prosta – spotkanie jest bezpłatne dla uczestników warsztatów WhiteSmoke Studio. Każdy ze spikerów występuje non-profit i daje coś od siebie. Kawałek swojej wiedzy, przemyśleń. W zamian, kiedy będzie tego potrzebował może otrzyma wsparcie od innych uczestników. Kto wie co przyniesie życie.

Rok temu wszystko udało się pięknie. Kiedy planowaliśmy Zlot nie śmieliśmy przypuszczać, że tak dużo osób przyjedzie i że będzie tak niesamowita atmosfera i tak duże zaangażowanie ze strony grupy. Było inspirująco, było merytorycznie, było o życiu, o pracy, o rozwoju. Było magicznie. Było sporo ponad 100 osób!

Bardzo, ale to bardzo i z całego serca chcieliśmy podziękować wspaniałym Spikerom, bez których Zlot 2018 nie miałby szansy odbyć się na takim poziomie na jakim się odbył. Nie dość, że przygotowaliście świetne spicze to zmagaliście się bez słowa sprzeciwu z naszymi gigantycznymi oczekiwaniami, żeby spicze były przynajmniej tak dobre jak TEDy. Zrobiliście je tak dobrze, że wszyscy chcieli więcej. Pytań była masa. Dziękujemy. I gratulujemy. Dziękujemy za zaangażowanie i za to, że chciało Wam się zrobić to wszystko za darmo.
Wiemy jakie to jest cholernie trudne, żeby wyjść na scenę i gadać do takiego tłumu. Podziwiamy Was.

A teraz do rzeczy, o naszych Spikerach ze Zlotu 2018.

Spośród z naszej grupy warsztatowej (poza nami) wystąpili:

Kasia Brońska-Popiel z tematem “Portret psychologiczny Panny Młodej.” Dzięki za przypomnienie, że nie tylko panna młoda zasługuje na naszą uwagę i że każdego dzień ślubu może nieco przytłoczyć.

Piotr Litwic z tematem “Z planu serialu Canal+ „Nielegalni”. O pracy fotosisty, od kuchni.” Dzięki Tobie zatęskniliśmy za pracą na planach filmowych. Twoja pasja jest zaraźliwa.

Zbigniew Kruk (KrukBook) z tematem “Krótki poradnik o najczęstszych błędach projektowych.” Obiecujemy poprawić błędy projektowe, dzięki za czytelne przedstawienie tematu. I wielkie dzięki za piękne identyfikatory!

Tomasz Lazar z tematem “O poszukiwaniu stylu i świadomości w fotografii – wychodzenie ze strefy komfortu.” Spokój i opanowanie bijące z Twojego spojrzenia na świat sprawia, że mamy ochotę wrócić do biegania;) dzięki za pokazanie jak wielowymiarowa jest rzeczywistość, która nas otacza i że warto patrzeć w głąb siebie.

Artur Rusek z tematem “Projekt fotograficzny – dzieci bezdomne.” Wielkie dzięki za piękny dowód na to, że cudowne historie kryją się tuż za rogiem!

Łukasz Popielarz z tematem “Fotograf, sprzedawca czy akwizytor? Możliwości “marketingowe” zgodne ze sobą.” Może wszystko jest do dupy, ale dzięki Tobie możemy przyjąć to z uśmiechem na klatę;)

Izabella Górska z tematem “O brzydkich zdjęciach ślubnych (około ślubnych). Czarno-białych.” Dzięki za pokazanie, że na ślubie każdy może znaleźć swoje małe fotograficzne skarby.

Naszymi gośćmi specjalnymi spoza grupy były 2 cudowne osoby:

Katarzyna Krupa, kobieta petarda, nasza bardzo dobra znajoma, prezenterka telewizyjna, reporterka, tancerka i wielokrotna finalistka turniejów tańca towarzyskiego na całym świecie. Kasia zaraziła wszystkich dobrą energią i poczuciem humoru dzięki czemu wiedza z zakresu protokołu, etykiety oraz wizerunku biznesowego o groźnie brzmiącym tytule “O etykiecie i savoir vivre w komunikacji i biznesie” była nieprawdopodobnie przyjemną lekcją.

Jacek Poremba, który specjalizuje się w fotografii portretowej, modowej i reklamowej. Niesamowicie ciepły, skromny, Wielki Fotograf, którego mieliśmy przyjemność dobrze poznać wiele lat temu. Jacek opowiadał “O portrecie”. Była to ostatnia prezentacja i bardzo mocna puenta mówiąca o tym, że piękno siedzi w każdym z nas i wystarczy po nie sięgnąć. Nie bójmy się rozmawiać z ludźmi. Dziękujemy za cudowną opowieść o ludziach, których spotkałeś na swojej drodze.

Dzięki Sławomir za moderację rozmowy z Jackiem!

Poniżej możecie zobaczyć krótką relację video. Robiliśmy to nieco na boku, trudno być jednocześnie organizatorem i kręcić czy robić zdjęcia. Nie udało nam się nagrać wszystkich, mamy nadzieję nadrobić to na następnym Zlocie, który odbędzie się już za kilka tygodni. Zaraz po tegorocznej wiosennej edycji warsztatów.

Do zobaczenia pod koniec marca na Zlocie!

I 25-27 marca na warsztatach WhiteSmoke Studio Experience

Wszystkie informacje dotyczące Zlotu na naszej grupie na FB.


Recenzja Leica Q2

LEICA Q2 - NAJLEPSZY APARAT KOMPAKTOWY NIE TYLKO DO REPORTAŻU ŚLUBNEGO W 2019

Recenzja Leica Q2

Leica Q2 - najlepszy aparat kompaktowy do reportażu ślubnego w 2019

Klienci ciągle nas pytają jaki aparat kupić dla zaczynających przygodę z fotografią. Do tej pory zawsze odpowiadałem – to zależy. Od wczoraj nie będę się wahał – jeżeli budżet pozwoli, tylko Leica Q2

Nasza przygoda z Leicą Q rozpoczęła się na konferencji SNAP Photography Festival w 2016 gdzie mieliśmy przyjemność występować na scenie. Testowaliśmy ją wtedy równolegle z Fuji X-pro2 pożyczonym od Kevina Mullinsa. Decyzja o zakupie dwóch aparatów Leica Q nastąpiła niemal błyskawicznie.

Kevin Mullins Leica Q
© Michal Warda, 2016, Walia, Leica Q

Niesamowicie szybki i skuteczny AF (nawet po zmroku) wbudowany obiektyw 28mm 1.7 z możliwością skropowania do 35mm (sławne leikowskie ramki) a to wszystko sparowane ze świetnym sensorem. Innymi słowy Leica Q to pierwszy pełnoklatkowy aparat kompaktowy, który oferuje jakość zdjęć najwyższej jakości. Kolor, dynamika, niskie szumy na high iso. Dość powiedzieć, że w podsumowaniu 2016 roku większość zdjęć jest z Leica Q. To samo w 2017.

W 2018-stym coś mnie podkusiło i zamieniłem Q na Leicę M10. Okazało się, że niesłusznie. Leica M9, choć starsza, dawała mi więcej frajdy i lepszy kolor. M10-kę zamieniłem na Sony. Dostałem świetny obrazek i taką sobie ergonomię. Co tu dużo mówić brakowało mi Q.

Na szczęście Dorota postanowiła pod koniec 2018 kupić Leicę QP i pożyczyć mi swoją ukochaną Q pierwszej generacji. W ten oto sposób w naszych torbach zagościły dwa Canony 5d MK IV, dwie Leici Q i dwie Leici M. Ja spałem spokojnie rozwijając park maszyn do video a Dorota nie stresowała się, że znowu coś chcę zmienić. Do wczoraj.

6 marca miała premierę Leica Q2. Nowy aparat z Wetzlar jest nową referencją. Czy Leica Q2 to aparat idealny? Nie. Ale o tym za chwilę.

Recenzja Leica Q2

RECENZJA LEICA Q2

SENSOR

Najważniejsza zmiana to nowy sensor. Q1 ma 24MP, w Q2 znalazła się pełnoklatkowa matryca o rozdzielczości 47,3MP. To już jest zakres średnioformatowego Hasselblada X1d. Obiektyw pozostał ten sam. Nadal jest to summilux 28mm f1.7. Jak rysuje w połączeniu z nową matrycą widać poniżej. Ostrość, kontrast i dynamika na najwyższym poziomie.

I na tym mógłbym zakończyć gdyż tylko ta zmiana powoduje, że aparat wchodzi na zupełnie nowy poziom. Ale nie. Jest więcej.

KADROWANIE

Po kolei: Leica Q2 oferuje kropa cyfrowego a na wizjerze możemy ustawić ramki 35mm, 50mm i 75mm – czyli możemy kadrować w czasie rzeczywistym otrzymując pliki o rozdzielczościach 30, 15 i 7MP. To czyni z Leica Q2 jednym z najbardziej wszechstronnych aparatów na rynku. W rękach świadomego fotografa w zasadzie nie ma potrzeby używać niczego innego podczas reportażu. Najlepsze jest to, że podczas PP możemy sobie w LR “odkadrować” – mamy wciąż do dyspozycji pełne 47,3MP. To daje niewiarygodną elastyczność podczas edycji materiału. Szerzej o tym mówiłem podczas live na FB – tutaj możecie posłuchać o moich pierwszych wrażeniach.

ERGONOMIA I BUDOWA

W Leica Q czasem przeszkadzał mi brak uszczelnienia korpusu. Moja Q ma zaklejone taśmą wszelkie wrażliwe miejsca. Z Q2 nie ma tej potrzeby – korpus jest uszczelniony – standard IP52. Można pracować podczas deszczu.

Nieco zmienił się układ przycisków – są trzy przy dotykowym ekranie i jeden ekstra obok spustu migawki – idealny na zmianę ISO. Dla mnie bomba – ergonomicznie jest idealnie. Aparat jest też nieco cięższy od Leica Q i Leica QP co przekłada się na lepszą stabilność podczas pracy z dłuższymi czasami migawki. Korpus jest tak przeprojektowany, że nie mam wrażenia, że pracuję kompaktem. Wrażenia zbliżone są do tych jakie mam pracując Leicą M. Super.

Dostajemy też nową baterię o większej pojemności, taką samą jak w Leice SL.

Wizjer ma tę samą rozdzielczość ale jest wykonany w innej technologii. Innymi słowy: jest jeszcze lepszy. Nawet 4 letnia Q1 była w tym segmencie liderem oferując wizjer lepszy niż w Sony A7r3 a nowa Q2 długo będzie nie do pobicia.
Af jest szybszy, kolejna dobra wiadomość.
Dodano też nowe tryby nagrywania video C4k24p/4k30p/FHD120p/FHD60p/FHD30p/FHD24p.

Recenzja Leica Q2
© Michal Warda, 2019, Warszawa , Leica Q2

Co się nie zmieniło: dostajemy tę samą przemyślaną ergonomię, czytelne i proste menu. Niestety nadal ma jeden slot, dlatego trzeba pracować na dwa korpusy i to w zasadzie jest jedyna wada.

Leica Q2 jest aparatem stworzonym do fotografowania a nie do analizy parametrów (choć te są wyśrubowane). Może być podstawowym aparatem do streeta, krajobrazu, czy takim, który zabiera się w podróż. Jako jeden z dwóch korpusów podczas zleceń komercyjnych czy po prostu może być kompanem codziennych wędrówek w poszukiwaniu kadrów.

A jak się ma do tego konkurencja? Aparatów jest całem mnóstwo i każdy znajdzie coś dla siebie w każdym przedziale cenowym.

Recenzja Leica Q2
© Michal Warda, 2019, Warszawa , Leica Q2
Recenzja Leica Q2
© Michal Warda, 2019, Warszawa , Leica Q2

LEICA Q2 vs Sony A7R3 vs Sony A7III

Czyli w skrócie – pojedynek gigantów do fotografowania ślubów. Skąd takie porównanie? Już kilka minut po opublikowaniu powyższej recenzji dostałem o to pytanie.

Pomimo, że nie mam pod ręką Sony, postaram się napisać poniżej wnioski po ponad rocznym porównywaniu Leica Q do Sony A7III.

Poniższe zestawienie jest więc tak naprawdę porównaniem Leica Q do Sony.

Leica Q2 jest lepsza pod każdym względem od Q1 więc wnioski wyciągnijcie sami.

Leica Q vs Sony A7III

ERGONOMIA LEICA Q I SONY A7III

Sony i Leica mają skrajnie różne podejście do tworzenia aparatów fotograficznych i w przypadku bezpośredniej konfrontacji Leica Q i Sony A7III widać to jak na dłoni. Leica stawia na prostotę i transparentność a Sony na mnogość opcji i możliwość skonfigurowania przycisków pod swoje potrzeby. Nie znaczy to, że nie da się w Leica Q zmienić funkcji przycisku FN. Znaczy to tylko tyle, że Leicą można fotografować niemal po wyjęciu jej z pudełka a nad Sony trzeba spędzić kilka godzin by skonfigurować aparat pod siebie. Gdy fotografujemy kilka godzin i jesteśmy nieco zmęczeni Leica nam mniej przeszkadza w szybkim i intuicyjnym operowaniu aparatem. Punkt dla Leica.

JAKOŚĆ WYKONANIA

Oba aparaty są świetnie wykonane. Leica zachwyca designem i spasowaniem. Po 3 latach intensywnego użytkowania wciąż wygląda świetnie. Sony po roku była niemal z każdej strony powycierana. Zdecydowanie zbyt szybko schodzi farba. Uszczelnienia w Sony A7III są lepsze niż w Leica Q. Za to Q2 wyrównuje poziom. Czysto subiektywnie – punkt dla Leica.

SENSOR

Bez dwóch zdań – Sony produkuje najlepsze matryce na rynku. To jest najmocniejsza strona Sony A7III i A7r3. Czy Leica bardzo odstaje? Nie do końca – kolory ma przyjemniejsze prosto z puszki, wymaga zdecydowanie mniej obróbki. Sony ma lepszy zakres tonalny – więcej odzyskamy z cieni i świateł. Leica wybacza mniej ale koniec końców oba dają najwyższy możliwy poziom. Dla mnie remis.

SZYBKOŚĆ I NIEZAWODNOŚĆ AF

Leica ma stosunkowo prosty moduł oparty na detekcji kontrastu za to niezwykle szybki i skuteczny. Sony jest nafaszerowane techniką i oferuje o wiele więcej możliwości konfiguracji. Tryb AF-C – punkt dla Sony, EYE-AF – punkt dla Sony. Ostrość w trybie AF-S – zdecydowanie punkt dla Leica. AF w trudnych warunkach i po zmroku – tutaj też punkt dla Leica. Remis.

Leica Q vs Sony A7III

OPTYKA

Ta kategoria jest zarazem najtrudniejsza i najłatwiejsza. Dla moich potrzeb Leica jest po prostu wybitna. Summilux 28mm to najwyższa jakość i niezwykle trudno zrobić coś lepszego. Jedno ale: w Leice nie można zmienić obiektywu, mamy cyfrowy krop i ramki, o których pisałem wyżej. Jest za to mała i poręczna. Jeżeli chcemy mieć zbliżoną jakość optyki w Sony musimy zainwestować w duże i ciężkie szkła. Subiektywnie – zdecydowana wygrana dla Leica Q2.

VIDEO

Nie ma co dyskutować – Sony wygrywa w tej kategorii.

REPORTAŻ

Leica to ikona reportażu. Dla mnie bezdyskusyjnie wygrywa Leica

PORTRET

Do Sony wepniemy klasyczne portretowe ogniskowe: jasną 50-tkę czy 85-kę. Leica Q wymaga zdecydowanie innego podejścia. Zobaczcie poniżej te dwa portrety. Studyjne zdjęcie z Sony i ślubny portret Leicą Q. Co wybieracie? Dodam tylko, że z flashem przyjemniej pracuje się Leicą.

Leica Q vs Sony A7III
Leica Q vs Sony A7III

PRZYJEMNOŚĆ FOTOGRAFOWANIA

Koniec końców o to chodzi w tej zabawie. Zdecydowana wygrana Leica Q2.

Jeżeli macie jakieś pytania piszcie w komentarzach. TUTAJ znajdziecie dwa pliki dng jeżeli macie ochotę sprawdzić sami w LR.

Zapraszam do dyskusji. Jakie według Was idealny aparat powinien mieć cechy.


THROWBACK | 2016 - FOTOGRAFIA ŚLUBNA A PODRÓŻE, PLANY NA 2019

W corocznym podsumowaniu organizacji ISPWP w roku 2016 zostaliśmy ulokowani na kolejno 27 i 51 pozycji. Na 80 pierwszych miejsc ze wszystkich kategorii aż trzy są nasze co zaowocowało kilkoma publikacjami w światowych serwisach jak Daily Mail, Elle.com, huffingtonpost.com czy gazeta.pl. Niesamowite!

 

Każdy nowy sezon, każdy ślub, każda podróż i każde nowe zlecenie to ekscytujące doświadczenie. I taki właśnie był rok 2016. Do tego stopnia, że pierwszy raz zdecydowaliśmy się na „2016, year in review”. Tym bardziej, że uświadomiliśmy sobie jak bardzo nasz blog jest opuszczony – ostatni wpis z marca 2016. Można pomyśleć, że nie nie mieliśmy o czym pisać i czego pokazywać a rzeczywistość jest kompletnie inna. To był bardzo pracowity rok a w kolejce czekają jeszcze materiały z 2015, 2017, 2018 roku! Przeglądając materiały z 2016 uświadomiliśmy sobie ile ciekawych miejsc odwiedziliśmy i ile się działo. Obiecujemy, że na wszystko przyjdzie czas i na pewno podzielimy się z Wami większością z nich. Ale po kolei. Poniżej fotograficzny skrót, którego nie traktujemy jako „best of 2016” a raczej swobodną wycieczkę po wspomnieniach. Wcześniej jednak trochę naszych wspomnień i przemyśleń. 

 

Fotografia ślubna

Mieliśmy okazję fotografować cudowny kameralny ślub w Toskanii, zwiedzać z parą młodą urocze zakątki hiszpańskiej Grenady czy bawić się pod palącym słońcem w naszej ukochanej Portugalii. A to zaledwie ułamek tegorocznych podróży. 2016-sty rozpoczęliśmy od sesji narzeczeńskiej w Paryżu a skończyliśmy na warsztatach Magnum Photo w Bangkoku. Wciąż marzy nam się ślub w Lizbonie czy Barcelonie albo sesja narzeczeńska w Nowym Yorku ale i tak tegoroczne wyjazdy sprawiły nam mnóstwo frajdy. Uniknęliśmy co prawda modnego ostatnio pleneru na Islandii ale kto wie co przyniesie nam przyszły rok. Jedno jest pewne – ślub we Włoszech, Portugalii czy innej „ciepłej” lokacji możemy mieć co tydzień! Tłumaczymy to sobie miłością do wina, muzyki i dobrego jedzenia. Nie znaczy to, że w Polsce nie odbywają się fantastyczne imprezy – większość tegorocznych nagród i wyróżnień pochodzi właśnie z polskich ślubów. Przyczyniło się to do kilku pierwszych miejsc i co nas najbardziej cieszy dwa kwartały z rzędu byliśmy notowani w TOP 20 w konkursach organizowanych przez ISPWP. Biorąc pod uwagę liczbę zgłoszeń cieszy nas to podwójnie. Nie byłoby to oczywiście możliwe gdyby nie nasi fantastyczni klienci i ich energia, otwartość i zaufanie jakimi nas obdarzają. O tym i kilku innych ciekawostkach Michał miał okazję opowiedzieć w radiowej Jedynce podczas wywiadu z Niną Harbuz-Karczmarewicz.

Oczywiście artystyczna wolność to jedno a solidny poziom wszystkich oddawanych klientom materiałów przez cały sezon to drugie. Jakość naszych usług doceniło też Polskie Stowarzyszenie Konsultantów Ślubnych wręczając nam Certyfikat Partnera Honorowego zaświadczający o spełnianiu wysokich wymogów Stowarzyszenia. Bardzo nam miło i dziękujemy raz jeszcze!

Portret

Coś, co nie przychodzi w pierwszej sekundzie do głowy gdy pomyślicie WhiteSmoke Studio. Sesja wizerunkowa, sesja korporacyjna czy po prostu - portret. Uwielbiamy i jest to 30% naszych zleceń. Czas pomyśleć nad dedykowaną stroną skierowaną tylko na klientów biznesowych. Dlaczego o tym wspominamy - a dlatego, że od 2016 wszystkie zlecenia realizujemy w oparciu o aparat phase one DF ze ścianką cyfrową CCD. Zupełnie inna plastyka i kolor. Uwielbiany przez nas obrazek z Leica M9 do kwadratu! Oczywiście wspomagamy się wszystkimi drobiazgami, które każdy fotograf kocha - mobilne mocne generatory, deep octy itd. 

Co prawda realizując sesję dla Hotelu Bristol mieliśmy chwilę słabości i prawie prawie zdecydowaliśmy się na kupno Leica SL.. ale rozsądek zwyciężył. Przynajmniej na razie. Miłym efektym ubocznym sesji jest piękna prezentacja gdzie jesteśmy wymieniani jako partnerzy Hotelu Bristol wśród takich marek jak Tomasz Ossoliński, Decolove, Apart czy Bentley.

Warsztaty i konferencje

Tradycją już jest, że uczestniczymy w Fearless Conference. W 2015 roku byliśmy w Rumunii w charakterze spikerów a w zeszłym roku, jako goście, odwiedziliśmy Porto, gdzie konferencja się odbywała. Spotkać znajomych, naładować baterie na cały sezon i nieco się nakręcić na jedno z ciekawszych doświadczeń jakie mieliśmy w 2016 - SNAP Photography Festival. Unikalne wydarzenie organizowane przez niesamowitą fotograf, Laurę Babb, w Walii. Około 130 fotografów z całego świata przez tydzień wspólnie mieszka, imprezuje i oczywiście uczestniczy w wykładach. Glamping w marcu w Walii i 3 godzinny speach to jest coś, czego się nie zapomina. Zwłaszcza, że mieliśmy przyjemność wykładać ramię w ramię między innymi z takimi fantastycznymi osobami jak Gabe McClintock, Oli Samson, Petar Jurica czy Kevin Mullins. Podczas Snap Photography Festival miał też miejsce prawdziwy ślub! Jedno jest pewne - fotografów na nim nie zabrakło. I my mieliśmy w tym swój udział fotografując paradę i koktajl. Całość to było fantastyczne doświadczenie, które zainspirowało nas do przemodelowania naszych autorskich warsztatów „Life is a series of pictures”.  W marcu 2019 spotkacie nas na konferencji Boring Workshop!

Spełnianie marzeń

Numero Uno - tygodniowe warsztaty Magnum Photos w Bangkoku  z jednymi z najbardziej inspirujących fotografów Magnum. Piszemy o Jacob Aue Sobol i David Alan Harvey. Kto nie zna ich prac - polecamy stronę Magnum lub ich autorskie witryny: http://www.jacobauesobol.com/   https://www.davidalanharvey.com/ 

Na warsztaty pojechał Michał - był to urodzinowy prezent od Doroty! Best surprise ever!! Zapraszamy na krótki slideshow, który jest efektem tygodnia pracy pod okiem mistrzów. https://youtu.be/YKJeDR-tc5w. Przemyślenia i wnioski, wykorzystamy między innymi podczas naszych autorskich warsztatów „WhiteSmoke Studio Experience”, które odbędą się już w marcu

Na czym pracuje WhiteSmoke Studio

Michał. Człowiek-Choinka, GAS (Gear Acquisition Syndrome), na który, cóż tu dużo mówić oboje troszkę cierpimy i ciągle poszukujemy sprzętu idealnego. Na pewno część z Was jest ciekawa co tam w naszych torbach piszczy w 2019. Śledząc nasz profil na facebooku oraz instagramie mogliście się zorientować, że większość zdjęć w 2016 wykonaliśmy maleństwami o cudownych właściwościach. Leica Q, bo o niej piszemy, to niesamowicie przemyślany aparat ze stałoogniskowym obiektywem summilux 28mm f 1.7, niezwykle precyzyjnym systemem AF i matrycą FF, która nawet po całym sezonie pracy zadziwia nas kolorystyką. Oczywiście w pozytywny sposób. Aparat idealny? Nie do końca mimo, że około 70% zdjęć w tym poście jest z Q czasami potrzebujemy 35-ki, 50-ki czy tele. Niestety system Nikona z każdym kolejnym modelem aparatu przynosił nam więcej rozczarowań niż inspiracji do pracy więc postanowiliśmy się z nim pożegnać na dobre. Jego miejsce zajęły dwa Fuji XT2. Dlaczego taki a nie inny wybór? Na pewno będziemy o tym jeszcze pisać. Nie zmienia to faktu, że nasze ulubione aparaty poza Q to Leica Monochrome i Leica M3. Oczywiście Michał wciąż pracuje Leicą M9 w oczekiwaniu na nową M z matrycą taką jak w Q. 

W 2018 mieliśmy przygodę z Sony która zakończyła się z końcem roku. W 2019 wchodzimy z Canonami 5dm IV, Leicą Q, Leicą Q-P i oczywiście eMkami. Jednak stare dobre rozwiązania sprawują się najlepiej. Testujemy nowe lampy - Profoto A1 i Profoto B10. Wkrótce na stronie wardakaszuba.com pełny tekst.

Co nowego w 2019 CZY WHITESMOKE STUDIO KOŃCZY Z FOTOGRAFIĄ ŚLUBNĄ?

 

Plany na 2019 cały w powijakach;) Po wpisie Doroty sprzed kilku dni otrzymaliśmy sporo pytań - czy naprawdę kończymy ze ślubami?
I tak i nie;) Uwielbiamy to robić ale.. jak Dorota napisała - mamy też swoje życie, plany na rozwój w innych dziedzinach. Coś co zawsze wspominamy podczas warsztatów - uczymy się czegoś nowego każdego dnia i fascynują nas nowe kierunki. Chcemy wydać książkę (nie jedną), chcemy zająć się filmem. Już teraz widzimy, że nowe zainteresowania wpływają pozytywnie na to jak pracujemy na ślubach. Jeszcze większa dyscyplina kadru, praca ze światłem, przestrzenią. Więcej o planach przeczytacie TU.
Poniżej nasze fotograficzne wspomnienia z 2016. A teraz zabieramy się do pokazania Wam 2017 i 2018;) Enjoy!

I na koniec - psiaki!

Tutaj nic się nie zmieniło - nadal mamy dwa, jack russell terrier i border collie. White & Smok towarzyszą nam co dzień dając mnóstwo radości w nawet najbardziej pochmurny dzień!


Sesja rodzinna w Tajlandii

SESJA RODZINNA W TAJLANDII | DAY IN THE LIFE SESSION

ŚWIĘTA W TAJLANDII

Naszą coroczną tradycją są zimowe wyjazdy. Mamy zazwyczaj tylko dwa życzenia – ma by ciepło i słonecznie. Po sezonie spędzonym w podróżach, na lotniskach czy przed komputerem chcemy naładować akumulatory. Ruszamy eksplorować nowe miejsca.

Rok temu nieco zmieniliśmy nieco nastawienie. Wybraliśmy miejsca, które wpisywały się w nasze osobiste projekty. Japonia, Wietnam, Nepal, Sri Lanka. Japonia i Wietnam to dwa kompletnie różne światy tym bardziej, że wybraliśmy Tokio i Hanoi. Nepal, a zwłaszcza Kathmandu, to stolica smogu. Sri Lanka miała dać nam chwilę w cieple. Niespodziewanie na naszą listę wskoczyła Tajlandia, którą oboje uwielbiamy. Otwarci uśmiechnięci mieszkańcy, pyszne jedzenie i puste plaże jeśli wiemy gdzie jechać. Tym jednak razem wybraliśmy się na Koh Samui zrealizować sesję rodzinną Marty, Maćka i ich fantastycznych dzieciaków podczas świąt Bożego Narodzenia. Idealnie!

Sesja rodzinna w deszczu

Pamiętacie nasz wpis o warsztatach? Wspomnieliśmy o naszym szczęściu do pogody. Lądując na Koh Samui układaliśmy w głowie plan sesji zakładając, że będzie tak jak zawsze czyli upalnie i słonecznie. Układaliśmy scenariusze na wypadek gdyby słońca było za dużo i dzieciaki wolałyby siedzieć w cieniu. Dość powiedzieć, że byliśmy przygotowani. Nieco obawialiśmy się tłumów turystów, bo Koh Samui ma opinię zatłoczonej wyspy. Szczęśliwie udało się znaleźć zaciszny kąt na plaży z dala od centrum turystycznego. Cel był jeden: znaleźć zaciszne plaże, nieco odpocząć przed po głośnym Hanoi i oczywiście przygotować się do sesji.

Rzeczywistość okazała się nieco inna. Plaże były owszem, całkiem puste, ale pierwszego dnia niebo zasnuło się chmurami i zaczęło lać. Cóż.. Za bardzo nas to nie zraziło. Przecież to Tajlandia – musi być słońce. Nie zrażeni eksplorowaliśmy wyspę na skuterze i opychaliśmy się owocami morza. Aż nadszedł dzień sesji;)

Słowa tego nie opiszą. Zerknijcie poniżej;) Życzylibyśmy sobie samych tak zwariowanych sesji! Marcie, Maćkowi i dzieciakom pogoda w ogóle nie przeszkadzała. Było super. Dzięki!

Zapraszamy do oglądania.

Z technicznych ciekawostek. Całość sesji zrealizowaliśmy Leicą M10 i Leicą m9 z obiektywami Summarit 35mm 2.5 i Biogon 35mm 2.8
Poniżej możecie zobaczyć krótkie video z sesji. Enjoy!


MONIKA I ANDRZEJ | ŚLUB W STAREJ ORANŻERII

Impreza Moniki i Andrzeja to był nasz kolejny ślub w Starej Oranżerii. Wydarzyło się podczas tego dnia mnóstwo rzeczy, które sprawiły, że patrzyliśmy na to miejsce w zupełnie nowy sposób – co doskonale wpisało się w naszą filozofię. Nie ma nic gorszego dla fotografa niż kopiowanie swoich własnych reportaży;)

Miejsce, jak piękne by nie było jest tylko dodatkiem, dla nas zawsze ludzie są na pierwszym miejscu. Detale mogą nie istnieć o ile nie są otoczone energią ludzi zaangażowanych w ten niezwykły dzień. Nie znaczy to, że ich nie fotografujemy. Nie uważamy jednak, że jest to najważniejszy element reportażu i stąd przewrotnie postanowiliśmy uniknąć tym razem umieszczania ich w poniższym zestawie.

Kilka wyjątkowych faktów – do dziś pamiętamy niesamowity upał, lądowanie helikoptera na parkingu czy pierwszy taniec łamiący wszelkie stereotypy.
Monika i Andrzej to para obdarzona niezwykłą energią, którą czujemy do dzisiaj. Bez ściemy i ciepłych słówek – tak było!


Kilka technicznych ciekawostek; całość robiona Leica Q i Nikonem d810. Zgadnijcie w którym to było roku;)


CZY NADAL JEST MOŻLIWE ZROBIENIE KARIERY FOTOGRAFICZNEJ W 2019 ROKU?

CZY NADAL JEST MOŻLIWE ZROBIENIE KARIERY FOTOGRAFICZNEJ W 2019 ROKU?

Takie pytanie zadał jeden z czytelników Forbsa. O ile odpowiedź redaktorów tej szanownej gazety nie była wyjątkowo konkretna, to już sam tytuł dał nam do myślenia.


Branża fotograficzna rozwija się niezwykle dynamicznie. Nie ma tygodnia byśmy nie usłyszeli o wypuszczeniu kolejnego super aparatu (które ja kupuję i jeszcze szybciej sprzedaję i o tym piszę TU), jeszcze lepszego obiektywu (wciąż nie znalazłem idealnego), nowych świateł (testujemy profoto) czy po prostu miliarda nowych akcesoriów. Taka sama sytuacja ma się na rynku presetów – DVLOP próbuje nas przekonać, że preset wyprodukowany we współpracy ze znanym w branży fotografem sprawi, że nasze zdjęcia będą lepsze. Otóż nie – nie będą. Mogą co najwyżej nieco usprawnić workflow. Sam jestem kolekcjonerem presetów i wydałem na nie małą fortunę tylko po to, by utwierdzić się w tym, że efekt końcowy zależy wyłącznie od tego jak mocno jestem zaangażowany w sam proces fotografowania.

Sam często wpadam w pułapkę. Co prawda odporny jestem na zmieniające się trendy w branży (zwłaszcza ślubnej) ale co ma powiedzieć ktoś, kto dopiero zaczyna? Albo ktoś, kto pracuje już kilka lat i czuje początki wypalenia zawodowego?

Co będzie w 2019 roku? Jakie zmiany przyniesie nam rynek? Nie wiemy. Wiemy za to, że jesteśmy na to gotowi.
Po każdym reportażu ślubnym robimy mnóstwo notatek i analizujemy. Wyciągamy wnioski. Co więcej – dzielimy się nimi z naszymi studentami. Na warsztatach mamy jedną zasadę – nie ma tajemnic. Ok – mamy dwie zasady. Nie ma też głupich pytań.


“Wasze warsztaty okazały się rewolucją! Powrotem do źródeł mojej fascynacji fotografią.
Ponownym odkrywaniem jej korzeni, uniwersalności, emocji, światła i koloru. Odświeżyliście mi głowę, wskazaliście na nowe ścieżki, podkreśliliście znaczenie uważności, dzięki której można świadomie kreować nowe obrazy. To trzydniowa podróż, z której nie chce się wracać!”

Takiego maila otrzymaliśmy od Agnieszki Jeszke po ostatnich warsztatach fotograficznych w listopadzie. Cieszy nas to ogromnie i daje kopa. Tym bardziej, że nie zawsze podczas warsztatów wszystko idzie po naszej myśli.

Weźmy chociaż pogodę. Od kilku edycji nie mieliśmy słońca. Prawie zawsze pada. Czasami, dosłownie na kilka chwil, wychodzi słońce. To ogromne wyzwanie dla naszych dzielnych par. Podczas ostatnich warsztatów gościliśmy Sarę i Kacpra. Para wyjątkowa z kilku powodów, ale wymienię tylko kilka – będziemy fotografować ich ślub niedługo to raz. Sara była podczas warsztatów w ciąży (i wyglądała obłędnie) to dwa. Do tego Kacper sam jest fotografem i brał udział w naszych warsztatach jakiś czas temu. Kochani, dziękujemy za Wasze zaangażowanie i za to, że chciało Wam się przyjechać do Warszawy! Jesteście fantastyczni!

Poniżej możecie zobaczyć kilka zdjęć jakie zrobiliśmy przy okazji opowiadania o naszym workflow i sposobie pracy z parą.

Uwielbiamy też obserwować rozwój osób, które gościliśmy na warsztatach. Wystarczy zerknąć na stronę Agaty czy Moniki. Ostatnie miesiące to dynamiczny rozwój, szukanie swojej drogi. Duma!

Ostatnia edycja była też bardzo dla nas ważna z innych powodów. Gościem specjalnym, który wniósł postrzeganie kadru i uważność na wyższy poziom była Agnieszka Guzicka z Mindfulness Polska. Gość o tyle ważny, że jest niejako dowodem na to jak zmienia się nasza, Smokowa droga w postrzeganiu fotografii. Smakujemy ją jeszcze uważniej i ostrożniej niż nigdy wcześniej. Nie możemy się doczekać co na przyniesie ten rok.

Jak zaczniemy 2019? Na pewno nie będziecie się nudzić na wardakaszuba.com czy na whitesmokestudio.com.

W lutym zaczynamy realizować pierwsze tegoroczne projekty, które mamy nadzieję, że Was zaskoczą. Pod koniec marca odbędą się też nasze wiosenne warsztaty “WhiteSmoke Experience”. Jeżeli chcesz z nową energią wkroczyć z nami w 2019 możesz zapisać się TUTAJ

W tym roku koncentrujemy się mocno na usprawnieniu systemu oświetlenia. Będziemy na pewno chcieli przetestować kilka systemów. Po feedbacku warsztatowym widzimy, że ta część szczególnie mocno interesuje wiele osób – dlatego postanowiliśmy już na marcowe warsztaty zapewnić wsparcie – będą lampy Profoto. Oczywiście nie zabraknie też aparatów Hasselblad i Leica.

Wiosenna edycja jest o tyle wyjątkowa, że dzień po niej odbywa się coroczny Zlot uczestników warsztatów WhiteSmoke Studio. Zlot jest bezpłatny a wejść na niego mogą tylko osoby, które były u nas na warsztatach grupowych czy indywidualnych.

Jeśli jesteś zagubioną owieczką z naszych warsztatów i nie ma Cię na tej grupie odezwij się jak najszybciej! Warto do nas dołączyć, bo dzieją się tam rzeczy niezwykłe.

Wychodzimy z założenia, że kontakt osobisty jest najlepszy. Chcieliśmy mieć ten kontakt z osobami, które brały udział w naszych warsztatach nie tylko na grupie na fb ale i na żywo. Spośród uczestników kilka osób robi krótkie inspirujące spicze. Ostatnio słuchaliśmy Kasi Bronskiej-Popiel, Zbigniewa Kruka, Piotra Litwica, Artura Ruska, Izabelli Górskiej i Łukasza Popielarza. Mamy też gości specjalnych, którzy fantastycznie nas wszystkich inspirują. Rok temu z wykładem wystąpili między innymi Tomek Lazar, który co ciekawe był na pierwszej edycji naszych warsztatów, całe lata świetlne temu i pewnie już o tym nie pamięta. Była kobieta-rakieta Kasia Krupa, która w cudowny sposób opowiadała o etykiecie w biznesie. I był Jacek Poremba, nasz mistrz i stary znajomy. To tylko małą zajawka, Dorota już pisze dla Was relację po co to robimy i na co będzie można liczyć w tym roku. Jest jeszcze szansa by wziąć udział w zlocie – wystarczy zapisać się na marcowe warsztaty.

Zeszłoroczny zlot przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. Pojawiło się ponad 100 osób. Cudownie było znowu się spotkać. Wielkie dzięki dla całej ekipy Leica Gallery na Mysiej 3 w Warszawie za gościnę i pomoc w zorganizowaniu tej niezwykłej imprezy!

A Wy? Piszcie – co planujecie w 2019?

Edit. Cześć zdjęć została wykonana Panasonikiem Lumix Gx8 i obiektywem 15mm 1.7. Jest i Leica Q. Zaledwie 3 zdjęcia z A7III;)


GOSIA I RICCARDO | ŚLUB W PAŁACU MOJĘCICE

Często dostajemy pytania: “Czy potrzebuję dwóch fotografów na ślubie?” Odpowiedź jest zawsze taka sama: “To zależy”. Spotkajmy się i porozmawiajmy. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jeżeli planujecie ślub na 200-300 gości i mnóstwo atrakcji odpowiedź wydaje się oczywista; optymalnie jest zatrudnić WhiteSmoke Studio w pełnym składzie.
Ostatnio coraz więcej par jednak zaprasza nas na bardzo kameralne, intymne wręcz ceremonie. Pełne wsparcia rodziny, oddanych przyjaciół, gorących mów i energetycznej zabawy do białego rana.
Takie, gdzie przygotowanie odbywają się w jednym miejscu, na wszystko jest czas a dzień płynie w spokojnej atmosferze. Nie ukrywamy, że po części i nasza w tym zasługa – podczas konsultacji przed ślubem zawsze dzielimy się swoim doświadczeniem i pomysłami.

ŚLUB W PAŁACU MOJĘCICE

Jednym z przykładów takich ślubów był ślub Gosi i Riccardo, a fotografować ten dzień miał okazję Michał. Zapraszamy do obejrzenia kilku zdjęć poniżej. Pełen materiał można obejrzeć TUTAJ, a sesję narzeczeńską, na którą pojechał do Neapolu TUTAJ. Swoją drogą to był pierwszy wyjazd do Włoch kiedy niemal cały czas padało;) Jednak ani nam ani naszej parze to nie przeszkadzało w miłym spędzeniu tego dnia. Dziękujemy i gratulujemy!

WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio
WhiteSmoke Studio

Sesja rodzinna "DAY IN THE LIFE"

DAY IN THE LIFE

Pamiętacie swoje dzieciństwo? Nie to buntownicze, kiedy wykradaliście rodzicom z barku likier a z torebki papierosy. Pytam o wcześniejsze wspomnienia. O wiele wcześniejsze.

Dzieciństwo pełne słonecznych weekendów i pikników na trawie. Niedzielne popołudnia spędzone w zoo czy na wycieczce rowerowej. Wstawanie o 5 rano by zjeść na śniadanie własnoręcznie złowioną rybę. Koniecznie przy ognisku! Dzieciństwo spędzone na szaleństwie z rodzeństwem i na wycieczkach za miasto. Zdarte kolana i siniaki. Wspinanie na drzewa i chowanie się w trawie przed rodzicami? Ja nie pamiętam.

WSPOMNIENIA Z DZIECIŃSTWA

Pamiętam za to zbiór pudełek ustawionych w równym rzędzie między encyklopedią a słownikiem wyrazów obcych. Pudełek pełnych wspomnień dzieciństwa utrwalonych na kliszy i pieczołowicie wywołanych i powiększonych przez ojca w domowej ciemni. Prawdziwy wehikuł czasu. Pierwsza strona fotograficzna jaką zrobiłem nazywała się po prostu: daily life. Zapiski codzienności. Po latach okazało się, że najpiękniejsze momenty to właśnie te codzienne, zwykłe i najbardziej ulotne.

Sesja rodzinna

Z Sylwią i jej rodziną spotkałem się w cudowne, ciepłe popołudnie. Takie najbardziej normalne. Codzienne. Było świetnie!

Zresztą sami przeczytajcie co Sylwia wysłała nam po sesji:

"Na sesję z Michałem umawialiśmy się od prawie roku. Co chwilę albo on, albo my mieliśmy jakieś plany i coś nam stawało na przeszkodzie. Nie poddawałam się jednak, bo wiedziałam, że chcę prawdziwe zdjęcia mojej rodziny, bez pozowania i słodkich rekwizytów i wiedziałam, że nikt lepiej od Michała tego nie pokaże. Zależało mi na reportażowych i pełnych emocji fotografiach - i takie też otrzymaliśmy!

Ledwie Michał przekroczył próg naszego domu - wyjął z torby aparat, przełamał lody z innymi członkami mojej rodziny i zaczął fotografować. Przez następne dwie godziny czuliśmy się, jakbyśmy po prostu spędzali popołudnie z dobrym znajomym. Nikt nas nie ustawiał, nie mówił co mamy robić ani jak stanąć. Robiliśmy to co zwykle - zjedliśmy podwieczorek, zagraliśmy w badmintona, Przemek i ja wypiliśmy kawę na tarasie, podczas gdy dzieci szalały na ogrodzie, a na koniec udanego dnia - zjedliśmy kolację... Niby nic nadzwyczajnego, ale Michał ze swoim wyczuciem i doświadczeniem, swoim wprawnym okiem reportera wychwycił cudowne momenty, które teraz już zostaną z naszą rodziną na zawsze.

Fotografia jest dla mnie sposobem na uchwycenie i zachowanie magii codzienności, która w przeciwnym razie uległaby zapomnieniu. Jestem niesamowicie szczęśliwa, że mamy taką piękną pamiątkę z tego majowego popołudnia. Te fotografie są dla mnie bardzo ważne, ale jestem przekonana, że za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat będą niezwykle cenne także dla moich dzieci.
Dziękujemy!"

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

DAY IN THE LIFE

Sesja DAY IN THE LIFE przeniesiony na papier to na najlepszy prezent jaki możemy sprawdzić sobie i swojej rodzinie. Zamknąć te krótkie ulotne momenty w pudełku, do którego możemy wrócić po latach. Jeżeli podobają się Wam zdjęcia i chcecie zachować swoje wspomnienia - napiszcie do nas!


POPOŁUDNIE Z BUJAKAMI | SESJA RODZINNA, TEATR NOWY

Sesja rodzinna

Sesja rodzinna w teatrze Nowym

Szewc bez butów chodzi

Jest to najtrafniejsze polskie powiedzonko, które idealnie oddaje stosunek fotografów (w tym nas) do zdjęć. Uwielbiamy oglądać niecodzienne sesje rodzinne i obiecujemy sobie co roku, że to jest ten czas na sesję ale zawsze jest milion ważniejszych spraw. A przecież wszystkie chwile radości, szczęścia czy po prostu codzienność trzeba utrwalać, drukować i cieszyć się nimi od nowa po kilku latach gdy akurat dopadnie nas jesienna chandra.

Wiemy jak ważny jest wybór fotografa na sesję, podczas której będziemy się mierzyć niejako z własnym wyobrażeniem siebie. Fotograf patrzy i odbiera proste sytuacje zupełnie inaczej. Kiedy jesteśmy po drugiej stronie obiektywu bardzo trudno jest się zrelaksować i odpuścić. Nie myśleć o świetle, ogniskowej, parametrach. Trudno jest zaufać fotografowi, którego wybraliśmy i pozwolić mu po prostu działać.

Tym bardziej jest nam miło, gdy dzwonią do nas fotografowie umówić się na sesję. Nie ukrywamy, zawsze jest to wyzwanie. Fotografom po prostu trudno się wyluzować i czasami podczas sesji słyszymy ciche - a nie lepie to cyknąć 50-ką? Najczęściej jednak rozumiemy się bez słów i po prostu wszyscy mamy mnóstwo frajdy.

JAKĄ SESJĘ ZROBIĆ?

Z Ewą, Józkiem, Sonią i Kacprem czyli w skrócie - z Bujakami spotkaliśmy się w fantastycznie czerwcowe popołudnie w warszawskim Teatrze Nowym. Bez określonego planu sesji, bez briefu. Tak jak pracować lubimy najbardziej. Kiedy możemy spontanicznie reagować i w locie wymyślać kolejne kadry. Możemy oczywiście założyć z góry czy robimy sesję "day in the life", kiedy to towarzyszymy rodzinie przez cały dzień i łapiemy ulotne chwile w formie czystego reportażu nie ingerując absolutne w nic. Możemy umówić się na klasyczną sesję portretową z dodatkowym oświetleniem w domu lub na sesję lifestylową kiedy uzgadniamy ogólny klimat i miejsce a scenariusz pisze życie i kreatywny fotograf;)

Podczas sesji z Bujakami uszczknęliśmy po trochu z każdego rodzaju sesji i efekt końcowy bardzo, ale to bardzo nam się podoba. Jak widać po wiadomości jaką dostaliśmy od Ewy i Józka nie tylko nam;)
Sesja rodzinna w Warszawie
"Wszyscy myślą, ze skoro jesteśmy fotografami, to mamy masę wspólnych, rodzinnych zdjęć. Tak - mamy, ale dyskach, w telefonie... nie przebrane, nieobrobione.. zaniedbane. Bo zawsze inne sesje są ważniejsze. Poza tym na naszych wspólnych zdjęciach zazwyczaj kogoś brakowało - fotografa.  No dobra.. najwięcej zdjęć ma Sonia i Kacper.. A my prawie wcale.
Smoków nie znaliśmy osobiście, ale podziwiamy ich prace od lat. Mają to coś, co jest dla nas w fotografii najważniejsze. Moment, emocje, prawdę.. i te kolory ❤. A to wszystko nieprzesłodzone i jak to ostatnio ktoś powiedział - trochę filmowe...
Byliśmy jednomyślni - nasza pierwsza sesja rodzinna tylko u Smoków! Nie znaliśmy się wcześniej z Michałem. Spotkaliśmy się w Teatrze Nowym... Równocześnie z podaniem ręki usłyszeliśmy pierwszy spust migawki i tak było już do końca - Michałowi nie umknęła żadna chwila, gest, spojrzenie.. żadna łapa albo koniec urwanego i przykrótkiego ogona Kacpra. Całkiem fajnie czuliśmy się po drugiej stronie aparatu.. chociaż wydawało nam się że byliśmy trochę drętwi i mało dynamiczni jak na nasze usposobienie... Do czasu kiedy Michał przesłał nam linka do zdjęć. Tak, to właśnie my;) Zakochani i szczęśliwi, ze szczerbatą Sonią szalejąca na wrotkach i z przestraszonym miastem Kacprem. Warto zachowywać takie chwile, nie odbierajcie tego sobie i swoim bliskim.
Michał - dziękujemy!!! wiedzieliśmy, że będzie dobrze, ale nie myśleliśmy, że aż tak! Do zobaczenia na kolejnej sesji, bo ciąg dalszy musi nastąpić." Bujaki

Sesja rodzinna w Warszawie Bujak Sesja rodzinna w teatrze Nowym Sesja rodzinna w teatrze Nowym Sesja rodzinna w teatrze Nowym Sesja rodzinna w teatrze Nowym Sesja rodzinna w teatrze Nowym Sesja rodzinna w teatrze Nowym Sesja rodzinna w teatrze Nowym Sesja rodzinna w teatrze Nowym Sesja rodzinna w teatrze Nowym Sesja rodzinna w teatrze Nowym

Jeśli spodobała się Wam sesja i chcesz byśmy spędzili dzień z Tobą i Twoją rodziną napisz do nas!

Najnowsze zdjęcia jak zawsze na naszym INSTAGRAMIE FACEBOOK 
Więcej sesji rodzinnych znajdziesz TUTAJ

Szczegóły techniczne - podczas sesji wykorzystaliśmy aparaty: Leica M10 z obiektywem Zeiss ZM Biogon 35mm 2.8 i Phase One z przystawką Mamiya Leaf i obiektywem 80mm 2.8


Reportaz slubny sieniawa

REPORTAŻ ŚLUBNY SIENIAWA | JUSTYNA & MARCIN

Reportaż ślubny a wyczucie czasu

Tak bardzo jak uwielbiam weekendy i wyjścia na zdjęcia tak nienawidzę poniedziałków . Znacie to uczucie gdy siadacie w poniedziałkowy poranek w biurze z nastawieniem - dziś jest TEN dzień kiedy odrabiam biurowe zaległości i budzicie się z marazmu po dwóch godzinach nie zrobiwszy nic poza poranną prasówką? No cóż. Poniedziałki zazwyczaj nie należą do dni "produktywnych";)
Dziś w ramach porannego klikania postanowiłem zrobić porządek z pocztą. Po naszej podróży do Azji nazbierało się nieco spamu i porządki sięgnęły jesieni 2017 roku, gdzie znalazłem takiego maila od Justyny i Marcina:

"Jeszcze raz Wam za wszystko dziękuję. Zbiorowo nasi goście stwierdzili, że nie widzieli jeszcze tak pracowitych fotografów, którzy byli zawsze w miejscu, w którym działo się coś ciekawego;)"

Ten dzień nie będzie stracony! Idealne zgranie porządków z tematem, który często przewija się podczas rozmów z klientami. Jak wy to robicie, że zawsze jesteście we właściwym miejscu o właściwym czasie. Magia. Nazwijmy to roboczo "timing".

Rację mają Ci, którzy mówią - na pełen efekt składa się odrobina talentu, ogromny nakład pracy i doświadczenia oraz szczypta szczęścia. Oczywiście szczęściu można, a nawet trzeba pomóc. Odpowiednie nastawienie, koncentracja, sprzęt, który znamy na wylot czy po prostu umiejętność przewidywania wydarzeń. Nieco więcej o pracy fotografa ślubnego napisaliśmy w artykule Ślub a Street który znajdziecie TUTAJ.

Jak być zawsze w punkt podczas ślubu? Trzeba być Smokiem w czepku urodzonym czy wystarczy #KeepMovingKeepShooting? A może mamy szczęście i trafiamy na same fantastyczne imprezy? To na pewno pomaga, ale jedno jest pewne - bez codziennego fotografowania nie było by efektów. Trzeba oddać się pasji bez reszty. Fotografować sercem a rozmyślania i logikę wykorzystać podczas edycji. Plus kilka tricków, o których opowiadamy na warsztatach;)

Reportaż ślubny a liczby

Ślub Justyny i Marcina był z pewnością jednym z tych ślubów, na których nie dało się nudzić. Wspominamy ten dzień jako pełen słońca, muzyki i niesamowitego światła. Z ciekawostek - jest to reportaż pełen rekordów - największą liczbą centralnych kadrów w 2017 roku. Największa liczba różnych 50-tek na jednym ślubie, największa liczba różnych wykorzystanych matryc - od APS-C począwszy po średni format i jeden z najszybciej oddanych reportaży w 2017 roku - dwa tygodnie po ślubie. Zapraszamy do oglądania!

Przyjęcie w Namiocie Sieniawa Przyjęcie w Namiocie SieniawaPrzyjęcie w Namiocie SieniawaPrzyjęcie w Namiocie SieniawaPrzyjęcie w Namiocie SieniawaPrzyjęcie w Namiocie SieniawaPrzyjęcie w Namiocie SieniawaPrzyjęcie w Namiocie SieniawaPrzyjęcie w Namiocie SieniawaPrzyjęcie w Namiocie SieniawaPrzyjęcie w Namiocie SieniawaPrzyjęcie w Namiocie SieniawaPrzyjęcie w Namiocie SieniawaWesele w namiocieWesele w namiociePierwszy taniecPierwszy taniecPierwszy taniecWesele w namiocieWesele w namiocieWesele w namiocieWesele w namiocie

Najnowsze zdjęcia jak zawsze na naszym INSTAGRAMIE (@whitesmokestudio_com) i FACEBOOK


MONICA & CIARAN | ŚLUB PLENEROWY W BADOWIE

ŚLUB PLENEROWY W BADOWIE

Nie ma fotografa skończonego, będącego dobrym lub bardzo dobrym w każdej dziedzinie. Sami o sobie lubimy mówić, że jesteśmy fotografami poszukującymi, wiecznie głodnymi wiedzy i nowych doświadczeń. To daje nam kopa do nieustannego rozwoju.

Jednak zamiast szukać inspiracji blisko siebie a co gorsza wśród kolegów i koleżanek z branży wybieramy się w podroż. Atakujemy zmysły dziesiątkami nowych miejsc, smaków, zapachów i doświadczeń. Po powrocie spoglądamy na efekty pracy sprzed roku czy dwóch i odbieramy je zupełnie inaczej niż w dniu gdy oddawaliśmy je Parze Młodej. W głowach kipi od nowych pomysłów i przemyśleń.

Szczególnie ciekawe są reportaże z miejsc, w których już kiedyś pracowaliśmy lub prowadziliśmy warsztaty. W takich miejscach konkurujemy sami ze sobą. Na lepsze kadry, bardziej ujmujące emocje czy po prostu na ciekawszy reportaż. Zwłaszcza, gdy ten pierwszy reportaż to jeden z naszych ulubionych - pamiętacie Gosię i Błażka vel Gradki? To był rok 2010! Niezapomniany dzień.

Do Badowa wracaliśmy kilka razy, m.in prowadzić warsztaty fotografii ślubnej z Akademią Nikona. Na ślub wróciliśmy jednak dopiero 7 lat później - w 2017. Oczywiście mieliśmy w głowach niemal wdrukowane kadry ze ślubu Gradków. Do dzisiaj jest to nasz klasyk. Jeden z reportaży tzw. referencyjnych - dowód na to, że zdjęcia, które oddajemy naszym Parom są ponadczasowe. Opierają się kolejnym modom i trendom. I to nie są nasze słowa - takie sygnały dostajemy od Par, które dopiero szukają fotografa. Niezmiernie nas to cieszy.

Po 7 latach mamy oczywiście inne umiejętności, inny sprzęt, inny postprocess i inne możliwości, a przede wszystkim nieco inną wrażliwość i styl. Jedno się nie zmienia - to ludzie przed obiektywem są ważni, a nie kolejny konkurs czy odpicowany wpis na bloga zatagowany Folwark Badowo;)

SMOKI A SPRZĘT

Ślub Monici i Ciarana w Badowie odbył się w jeden z gorętszych lipcowych dni. Upał potęgował niezmiernie leniwą atmosferę popołudnia a sielskość Badowa prowokowała do siedzenia na trawie i łapania letnich promieni słońca. W końcu to był ślub plenerowy! Uwierzcie - jesteśmy tylko ludźmi i w tak fantastycznych warunkach trudno było się zmusić do pracy w naszym normalnym tempie. Po raz kolejny wyszła też przewaga aparatów Leica nad Fuji. W upalne dni zarówno Leica M10, stara dobra Leica M9 jak i Leica Q pracują po prostu stabilniej. Nie zawieszają się, błyskawicznie reagują. Po tym reportażu zdecydowaliśmy o sprzedaży systemu opartego na Fuji XT2 i powrocie do Canona, którego używaliśmy u Gradków w 2010. Historia zatoczyła koło;)

Wracając do Monici i Ciarana - niech przemówią zdjęcia! Cudowny ślub plenerowy w Badowie! Jeszcze raz gratulujemy i liczymy na kolejne spotkanie. Enjoy!
*
Wedding planner: Anna Grzegórska / Beautifulday ⠀



Ślub plenerowy w BadowieŚlub plenerowy w Badowie Ślub plenerowy w Badowie

Najnowsze zdjęcia jak zawsze na naszym INSTAGRAMIE (@whitesmokestudio_com) i FACEBOOK


HAPPY HOLIDAYS!

Wkrótce wracamy ze świeżą porcją zdjęć, reportaży ślubnych i sesji rodzinnych! Tymczasem życzymy Wam wszystkiego najlepszego podczas nadchodzących świąt i Nowego Roku!

2017, Warda/Kaszuba, Kyoto

Sesja wizerunkowa. Klient: Hotel Bristol

Sesja slubna Hotel Bristol

Sesja wizerunkowa. Klient: Hotel Bristol

Hotel Bristol to nasz ulubiony, jeden z najpiękniejszych i najstarszych warszawskich hoteli. Robiliśmy w Bristolu kilka edycji warsztatów dla profesjonalnych fotografów ślubnych, spotykamy się tam z klientami, wpadamy na kawę i ciacho do Cafe Bristol, zaglądamy do restauracji czy wine baru. Miejsce, w którym najczęściej w Warszawie pracujemy i który wybierają nasze mieszkające za granicą pary. Pary, które chcą pokazać gościom kawałek przedwojennej Warszawy, stare miasto i zorganizować ślub w fantastycznych wnętrzach urządzonych w stylu art deco.
W hotelu Bristol robiliśmy zarówno intymne, kilkuosobowe śluby jak i duże kilkusetosobowe.

Bristol Love Story

Na tę sesję czekaliśmy z niecierpliwością. Już wcześniej zostaliśmy partnerami hotelu i nasze logo gości na ich stronie z czego niezmiernie się cieszymy. Kilka miesięcy planowania i spotkań z niesamowitą ekipą hotelu zaowocowała całodniową sesja. Efekty można oglądać na stronach hotelu. 

Jak sami piszą na swoich stronach „W warszawskim Hotelu Bristol wiemy jak sprawić, by każde wesele było wyjątkowe. Od ponad wieku jesteśmy świadkami niepowtarzalnych historii miłosnych i doskonale rozumiemy, że prawdziwa miłość trwa całe życie.”

I takie też było założenie sesji - bazując na ludziach mieliśmy zilustrować możliwości jakie oferuje hotel: od zaręczyn na tarasie Glorietta, po ceremonię i przyjęcie skrojone na potrzeby każdej z par. Naszym zadaniem w sesji life-stylowej było pokazanie emocji między ludźmi, pasji, energii, dobrego nastroju i romantyzmu w współczesny ale klasyczny sposób tak, żeby pokazać zalety ślubu miejskiego.

A to niesamowita ekipa, która przyczyniła się do powstanie tej sesji:

modele: Sylwia Sucharska i Jacek Jelonek

makijaż: Patrycja Dobrzeniecka
fryzury: Emil Zed / Van Dorsen Artists
stylizacja: Gosia Białobrzycka
produkcja: Gosia Jankowska & Piotr Wojtasik

Wielkie dzięki i do zobaczenia przy kolejnych sesjach!
Ogromne podziękowania dla pracowników i zarządu Hotelu Bristol za fantastyczną współpracę oraz Leica Camera Poland za wypożyczenie do sesji aparatu Leica SL. Część zdjęć została zrobiona naszą ulubioną Leicą Q;) Zgadniecie które?

Z ciekawostek - zostaliśmy poproszeni o dokładnie taką post-produkcję jak przy naszych zdjęciach ślubnych. Bez przesadnego retuszu i z naturalną kolorystyką. Sylwia i Jacek po prostu tak fantastycznie wyglądają!

Glorietta sesja narzeczenska

Cafe Bristol sesja narzeczenska

Cafe Bristol sesja narzeczenska

Portret Panny Mlodej hotel Bristol

Sesja wizerunkowa hotel Bristol

Sesja slubna apartament Paderewski

Sesja slubna apartament Paderewski

Sesja slubna apartament Paderewski

Sesja slubna apartament Paderewski

Portret Panny Mlodej hotel Bristol

Sesja slubna apartament Paderewski

Sesja wizerunkowa Hotel Bristol


FEARLESS AWARDS, COLLECTION 38

Fantastyczna wiadomość!

Dorota została nagrodzona w ostatniem konkursie Fearless Awards! Z 8340 zdjęć wysłanych przez ponad 500-set fotografów z całego światazo zostało nagrodzonych tylko 90 zdjęć. WOW!

Gratulacje dla wszystkich nagrodzonych. Ogromne podziękowania dla Huy Nguyen, Susana Barbera (Hiszpania), Joshua D’hondt (Belgia), and Christelle Rall za ogrom włożonej pracy. Dorota miała okazję być 2 razy jurorem w konkursach Fearless Awards, wiemy więc jak ciężką i odpowiedzialną pracę mają ci, którzy są kuratorami. Trzeba przejrzeć tysiące zdjęć, żeby wyłonić perełki.

Poniżej nagrodzone zdjęcie:
Fearless Awards

A to zdjęcie zostało nagrodzone w jednym z poprzednich konkursów.
Fearless Awards

Michał również zdobył wyróżnienie;)
fearless awards

Fearless Photographers to międzynarodowa organizacja zrzeszająca tysiące fotografow ślubnych. W 2015 roku na konferencji w Bukareszcie w Rumunii mieliśmy niesamowitą przyjemność występować na scenie razem z fantastycznymi fotografami z całego świata jak Ben i Erin Chrisman, Todd Laffler, Anna Kuperberg, Candice Cusic, Sergio, Carlo Carletti i Huy Nguyen.

Fearless to bardziej wielka fotograficzna rodzina niż kolejne stowarzyszenie. Spotykamy się regularnie na konferencjach, wspieramy i wymieniamy doświadczeniami.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej o Fearless - KLIKNIJ TU żeby przeczytać kilka słów o naszych wrażeniach po konferencji w Rumunii.


Leica M10 WEDDING, BOGNA I SAGUI - SLUB W IZRAELU

Sesja ślubna za granicą

To był nasz pierwszy ślub w Izraelu i pierwszy, podczas którego miałem okazję sprawdzić nowy nabytek - Leica M10.
Wylądowaliśmy w Izraelu późnym wieczorem i już od pierwszych minut spędzonych poza klimatyzowanym wnętrzem lotniska Ben Gurion wiedzieliśmy, że zapowiada się kilka gorących dni.

Bogna i Sagui to cudowna para ze świetną energią. Fotografowaliśmy ich ślub w Polsce i zaprosili nas również na tradycyjny ślub żydowski do Izraela. Spotkaliśmy się z nimi dzień wcześniej na mini sesji. Po lunchu na Caramel Market zwiedziliśmy Jaffa Old Town. Piękne miejsce z wyróżniającą się Wieżą Zegarową z XVII wieku i Meczetem Mahmudiego z 1812 roku oraz sąsiadującą z nim fontanną. Sesję skończyliśmy w Parku na wzniesieniu, skąd rozpościera się piękny widok na Tel Aviv i jego szerokie, ciągnące się kilometrami piaszczyste plaże. Spędziliśmy naprawdę fantastyczne popołudnie i nie mogliśmy doczekać się ślubu.

Zapraszamy do oglądania. Jeżeli chcecie zobaczyć więcej zdjęć klikajcie TUTAJ!

Sesja slubna za granicasesja ślubna za granicąsesja ślubna za granicą

Ślub w Izraelu

Zaczęliśmy od przygotowań Bogny i Sagiego w Isrotel Tower. Bognę malowało świetna MUA - Moran pracująca na codzień z takim gwiadami jak Rolling Stones, więc byliśmy spokojni o efekty jej pracy. Bogna wyglądała świetnie! Pracowało się tak przyjemnie, że na moment zapomnieliśmy o jednej ważnej kwestii - Bogna i Sagui otrzymali od hotelu serwis fotograficzny w pakiecie. Nie wdając się w szczegóły - w momencie gdy pojawił się team fotograf+operator, do których dołączyło jeszcze dwóch fotografów podczas przyjęcia zaczęła się walka o każdy kadr. Dość powiedzieć, ze byli dość ofensywni - coś zupełnie przeciwnego do naszego sposobu pracy. Na szczęście udało się nawiązać porozumienie z lokalnymi fotografami.

Głęboko wierzymy, że wydarzeniom należy dać czas i miejsce. Nie ma potrzeby ingerować w naturalne emocje i piękno tego dnia. Skupiamy swoją energię na szukaniu kadrów i budowaniu historii z dziesiątków małych ale ważnych momentów. Podczas samej sesji dajemy oczywiście wskazówki ale jest to raczej tworzenie klimatu niż reżyserowanie wydarzeń. Widząc więc, że Bogna i Sagui mają doskonałych reżyserów postanowiliśmy płynąć z prądem i pracować według swoich zasad, zamiast tracić energię na walkę o palmę pierwszeństwa. Potraktowaliśmy to jako element tradycyjnego izraelskiego ślubu i jako taki sfotografowaliśmy.

Po sesji na plaży pojechaliśmy do Faberge Palace gdzie miała się odbyć tradycyjna Chuppah i samo przyjęcie. Po ceremonii skupiliśmy się na szaleństwie na parkiecie i cudownych emocjach podczas pierwszego tańca. I wiecie co? Podoba nam się efekt. I co najważniejsze Parze również.

LEICA M10, 35mm
EMOCJE W DNIU SLUBU
LEICA M10, 35mm
SESJA SLUBNA ZA GRANICA
LEICA M10, 35mm, ISO 3200
Ketubah
LEICA M9, 28mm, ISO 640
LEICA M10 WEDDING
LEICA M10, 35mm, ISO 3200

LEICA M10 WEDDINGsesja ślubna za granicą CHUPPA

IMPREZA W TEL AVIV
LEICA M10, 35mm ISO 1600

LEICA M10 WEDDING PIERWSZY TANIEC
LEICA M10, 35mm

Następnego dnia po ślubie postanowiliśmy się zrelaksować i zakosztować cudownej izraelskiej kuchni oraz poćwiczyć oko i Leicę M10 na plaży - z każdego miejsca, do którego jeździmy przywozimy kilka streetowych zdjęć. O tym jak street photo wpływa na naszą fotografię poświęcimy na pewno jeszcze sporo miejsca na blogu.

Leica M10 wedding

Recenzja Leica M10 jest w trakcie opracowywania pod roboczym tytułem "Leica M10 wedding" ale już teraz możemy zdradzić, że dla nas, a zwłaszcza dla mnie jest to rewolucja na miarę Leica M9 w 2011 roku. Poprawiona ergonomia, wizjer, LCD, sensor, który jest nie gorszy a może nawet lepszy od tego w Leica Q. High ISO i DR na poziomie nikonów lub nawet oczko wyżej. Dość powiedzieć, że moje życzenie sprzed kilku lat - aby w korpusie M zamknąć sensor lepszy niż ten z Nikonów d750 się ziściło a nawet przerosło oczekiwania. Dość powiedzieć - w Izraelu nowa M-ka spisała się na medal mimo trudnych i bardzo trudnych warunków podczas przyjęcia.

Fuji XT2 streetphotoLeica m10 streetphotoLeica m10 streetphotoLeica m10 streetphotoFuji XT2 streetphotoNajnowsze zdjęcia jak zawsze na naszym INSTAGRAMIE (@whitesmokestudio_com) i FACEBOOK