Ślub w plenerze w Pałacu Mała Wieś. Martyna i Maks
Martynę i Maksa poznałem na ślubie siostry Maksa. Potem fotografowałem ślub jego brata i kolejne rodzinne imprezy. Znamy się i lubimy, więc kiedy przyszła ich kolej, nie trzeba było przełamywać lodów. Ich ślub w plenerze...
Martynę i Maksa poznałem na ślubie siostry Maksa. Potem fotografowałem ślub jego brata i kolejne rodzinne imprezy. Znamy się i lubimy, więc kiedy przyszła ich kolej, nie trzeba było przełamywać lodów. Ich ślub w plenerze w Pałacu Mała Wieś miał dla mnie od początku bardzo osobisty charakter.
Lubię wracać do tych samych rodzin. Pamiętam, kto ostatnio stał przed ołtarzem, a teraz siedzi wśród gości. Mam w głowie zdjęcia z poprzednich spotkań. Tym razem jednak cała uwaga należała do Martyny i Maksa. I bardzo dobrze – mieli pomysł na swój dzień i ogromną ochotę, żeby się nim nacieszyć.
Kilka słów od Martyny i Maksa
Michał, to prawdziwy Mistrz w swoim fachu!! Jego umiejętność uchwycenia emocji i osobowości na zdjęciach, a także łapania wyjątkowych kadrów jest po prostu nie do opisania!
Nasze ślubne fotografie, które wykonał z przygotowań, ceremonii a potem z wesela, są absolutnie niesamowite, zdecydowana większość z nich wygląda jakby pochodziła z jakiegoś oscarowego filmu! Nie wyobrażamy sobie aby w tak ważnym dniu towarzyszył nam ktoś inny.
Dodatkowo, co jest nieocenione, Michał nie tylko wykonał wspaniałe zdjęcia w dniu ślubu, ale również wcześniej polecił nam naprawdę wspaniałe osoby do współpracy!! I właśnie możemy śmiało powiedzieć, że to dzięki Niemu nasz ślub był tak wyjątkowy. Był dosłownie lepszy niż mogliśmy sobie go wymarzyć!
Zdecydowanie polecam każdą współpracę z Michałem ale przede wszystkim zaufanie mu w różnych sugestiach i procesach dotyczących organizacji. :)
Ślub w plenerze w Pałacu Mała Wieś – przygotowania
Zaczęliśmy w pałacowych pokojach. U Maksa marynarka, kartka z wiadomością i prezent. U Martyny suknia, welon i przyjaciółki, które pomagały w przygotowaniach. Były uściski, toasty, a nawet wspólne zdjęcie przy wannie. Zdecydowanie było co fotografować, zanim ktokolwiek wyszedł do ogrodu.
Przy takim początku łatwo zapomnieć, że za chwilę czeka ceremonia. Ja lubię ten czas również za możliwość pracy ze światłem. W Małej Wsi korzystaliśmy z okien, luster i przejść między pokojami. Odbicia pozwalały pokazać kilka osób w jednym kadrze, bez ustawiania wszystkich w rzędzie.
First look. Pierwsze spojrzenie
Zanim spotkali się z gośćmi, Martyna i Maks zobaczyli się już gotowi do ślubu. First look zostawiamy parze. Bez próby generalnej, powtarzania wejścia i podpowiadania, kiedy się wzruszyć.
Potem wykorzystaliśmy pałacowe wnętrza na zdjęcia we dwoje. Był taniec przy oknie, pocałunki, schody i lustra. Martyna i Maks świetnie się w tym odnaleźli. Elegancko ubrani, ale bez sztywności – właśnie takie połączenie lubię.
Przed wyjściem przyszła jeszcze pora na błogosławieństwo. Rodzice, uściski, chwila skupienia. Z pokojów przenieśliśmy się do ogrodu.
Ślub w plenerze w Pałacu Mała Wieś
Ślub w plenerze w Pałacu Mała Wieś był tego dnia ceremonią kościelną. Martyna i Maks złożyli przysięgę pod kopułą ogrodowej altany, otoczeni rodziną i przyjaciółmi. Jasne kolumny, zieleń i welon dawały piękne kadry, ale wystarczyło odwrócić aparat, żeby znaleźć kolejny temat.
Po ceremonii Martyna i Maks zrobili wspólne selfie z gośćmi. Potem przyszedł czas na życzenia i cocktail hour w ogrodzie.
Życzenia i cocktail hour w ogrodzie
Martyna i Maks połączyli życzenia z cocktail hour. Zamiast od razu przechodzić do sali, wszyscy zostali na zewnątrz. Był czas na kieliszek, rozmowę i przywitanie się bez pośpiechu. Dzieci miały własny plan: bańki mydlane.
To dobry moment także na wspólne fotografie. Nie trzeba odrywać gości od obiadu ani szukać ich później po całym obiekcie. U Martyny i Maksa obok zdjęć z życzeń powstały portrety z rodziną i przyjaciółmi.
Jeśli planujecie podobny przebieg dnia, warto zostawić na tę część trochę czasu. Oczywiście pod warunkiem, że pogoda pozwoli. Z doświadczenia wiemy, że taki oddech między ceremonią a przyjęciem dobrze robi wszystkim – również parze, która wreszcie może spokojnie porozmawiać z zaproszonymi osobami.
Wesele. Wchodzimy na parkiet
Wieczorem zmieniło się wszystko: światło, tempo, tło zdjęć. Sala była pełna kwiatów, a kolorowe oświetlenie dawało zupełnie inne możliwości niż ogród. Najpierw stoły i toasty, potem taniec.
Martyna i Maks nie potrzebowali zachęty. Ich goście też nie. Na takim weselu fotografuję z bliska, ze środka parkietu. Chcę mieć w kadrze ruch, czasem czyjeś ramię na pierwszym planie, czasem kilka twarzy naraz. Idealnie gładkie zdjęcie nie zawsze jest tym najlepszym.
Był tort, zdjęcia na schodach, fotobudka i powroty do tańca. Zostawiamy Wam poniżej również tę część wieczoru. Bo reportaż nie kończy się na pierwszym tańcu.
Przyda się plan dnia i informacja, które osoby chcecie mieć na wspólnych zdjęciach. Jeśli macie konkretne pomysły albo obawy przed aparatem, powiedzcie mi o nich wcześniej. Ustalimy, co wymaga zaplanowania.
Czy w reportażu jest miejsce na portrety i zdjęcia z bliskimi?
Tak. Na krótkie zdjęcia we dwoje i z rodziną umawiamy się wcześniej, żeby nie organizować wszystkiego w biegu. Nie musicie wybierać między reportażem a portretami.
Ślub w plenerze w Pałacu Mała Wieś – jak zapytać o dostępność fotografa?
Podajcie datę i miejsce uroczystości w formularzu kontaktowym. Sprawdzę dostępność i odpowiem z informacją o współpracy.
Planujecie ślub w plenerze w Pałacu Mała Wieś albo zupełnie gdzie indziej? Jeśli odpowiada Wam taki sposób fotografowania, napiszcie. Porozmawiajmy o Waszym dniu.