Z blogowaniem jest u nas trochę jak z trzymaniem diety. Wiemy, że jest to dobre dla SEO. Jeżeli jesteśmy konsekwentni przynosi to spodziewany efekty przekładając się na wysokie pozycje na słowa kluczowe jak reportaż ślubny w google. Co za tym idzie – mamy więcej pytań od potencjalnych klientów.

Specjaliści od SEO mówią – piszcie tak, by ludzie chcieli to czytać. Ma być tyle a tyle nagłówków i słów kluczowych. Struktura taka, i najlepiej rozdziel zdjęcia tekstem. I w sumie zgoda. Tylko w praktyce to zawsze kulawo wychodzi. Potem czytamy opisy ślubów gdzie co drugi nagłowek jest typu reportaż ślubny w Hotelu Bristol czy najlepszy fotograf ślubny w Warszawie. Jak to mówi Janina, co zrobisz, jak nic nie zrobisz. Najchętniej byśmy po prostu wrzucali zdjęcia, ale tak się nie da.

REPORTAŻ ŚLUBNY HOTEL BRISTOL

W tym miejscu powinienem napisać, że para była cudowna i złapaliśmy chemię od samego początku, ale wiecie co? To bujda. Naprawdę dajecie się nabrać na te wszystkie gładkie teksty na blogach fotografów ślubnych?

Powiem Wam, jak to u nas najczęściej wygląda. Owszem, mamy z parą kilka rozmów – idealnie, gdy uda nam się spotkać na żywo, ale umówmy się – w obecnych czasach to mało realne.

Telefon, skype, rozmowa o konkretach. Tak tak – nie ma tu miejsca na pogawędki, nasi klienci są najczęściej ekstremalnie zajęci i oczekują konkretów. Interesuje ich konkretny reportaż ślubny. Bywa, że pierwszy raz widzimy się z nimi dopiero na ślubie.

I jak tu ich wtedy poznać? O ile z Panną Młodą jest łatwo – poznamy ją od razu, jest zawsze w centrum uwagi. Z Panem Młodym już tak różowo nie jest. Bywa, że jest zabiegany, ogarnia rodzinę, dopina winietki. Czasem zaczynamy od zdjęć gdzieś w barze gdzie siedzi 20 chłopa i dowcipkuje – który z nas się dziś żeni. Tak było i tym razem – w barze Hotelu Bristol spotkałem Michała siedzącego z grupą znajomych, nie wiedząc, kto jest kto;)

JAK POWSTAJE REPORTAŻ ŚLUBNY?

Jak wobec tego powstają nasze reportaże ślubne? W skrócie: #KeepMovingKeepShooting – jeżeli nie masz czasu czytać wypracowań – tyle wystarczy.

Często powtarzamy podczas warsztatów – naszą siłą jest umiejętność obserwacji i wyłapywanie esencji. Umiejętność dostrzegania, praktyka uważności, wyczulenie na niuanse. Oczywiście wszystko poparte doskonałą biegłością techniczną.

Owszem, znajomość rodziny klientów, ich historii, anegdotek pomaga. Ale po latach intuicyjnie wyczuwamy, w którą stronę skierować obiektyw. Budowanie spójnego materiału to sztuka, której przyswojenie wymaga czasu i ogromnych nakładów pracy. Nie da się nauczyć tego z książek. Nie da się, bo każdy ślub jest inny, każda sytuacja inaczej się rozwija. Praktyka uwrażliwia nas jednak na drobne sygnały, które zwiastują nadchodzące momenty.

Jeżeli więc szukasz fotografa na swój ślub i interesuje Cię reportaż ślubny, ale ważniejsza jest dla Ciebie zabawa ze znajomymi, a nie zaprzątanie sobie głowy zdjęciami – jesteśmy fotografem dla Ciebie. Napisz do nas! 

Poniżej niecała setka fotografii ze ślubu Izy i Michała.

 

 

Spodobał Ci się reportaż ślubny z Hotelu Bristol? Planujesz ślub i szukasz fotografa? Napisz do nas!  Zapraszamy też do śledzenia naszego instagrama – @whitesmokestudio

Privacy Preference Center